Forum Nasze Forum "VOX MILITARIS" Strona Główna Nasze Forum "VOX MILITARIS"

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

O prawdę historyczną

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasze Forum "VOX MILITARIS" Strona Główna -> A JA UWAŻAM, ŻE ...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
julevin




Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 107 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:11, 03 Mar 2013    Temat postu: O prawdę historyczną

Szanowna Redakcjo
Przepraszam, że zawracam głowę, ale poczułem potrzebę podzielenia się swoim odczuciem w związku z publiczną wypowiedzią księdza Biskupa Polowego, na temat Żołnierzy Wyklętych. Uważam, że zawsze i wszystkich, a w tym i Biskupa Polowego obowiązuje prawda historyczna. Jednak, gdy dzisiaj rano włączyłem radio, to około 8.30 rano usłyszałem, jak znany dostojnik kościoła katolickiego przedstawiał fakty, odbiegające od prawdy, ale według zasady, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Zabolało mnie to, bowiem uważam, że duchowny powinien zachować umiar i wstrzemięźliwość w ocenach lat, w których nie żył i jeżeli nie posiada wiarygodnych informacji, to nie powinien poprzez swoją wypowiedź, tworzyć historii dla potrzeb obecnej władzy.
Dane mi było być obecnym w tamtym czasie i osobiście przeżywałem te wydarzenia. Biskup Polowy w związku z uroczystymi obchodami związanymi z uhonorowaniem żołnierzy wyklętych ,mówiąc o wojnie domowej w latach 1944-1956 zauważył, że Polak strzelał do Polaka, ponieważ ,cytuje" Ci pierwsi odeszli od Boga i nie mieli w sercu Boga, zaś ci drudzy walczyli z narzuconym reżimem komunistycznym i okupantami radzieckimi o wolną i niepodległą Polskę.
Uroczystości te trwać będą do 5 marca, a patronują im 'Ordynariat Polowy . Urząd do spraw Kombatantów i Stowarzyszenie "Wolność i Niezawisłość”.Tą wypowiedzią jestem zbulwersowany.
. Chciałbym przypomnieć Biskupowi Polowemu, że zdecydowana większość oficerów i żołnierzy służby zasadniczej, którzy pełnili służbę wojskową w latach 1944-1956 miała Boga w sercu. Do 1950 r żołnierze zgodnie z regulaminem i porządkiem dnia odmawiali modlitwę i chodzili w niedzielę do kościoła .Pododdziały w szyku zwartym z orkiestrą i oficerami -dowódcami pododdziałów na czele maszerowały do kościoła garnizonowego, a po mszy wracały do koszar Na zbiórce przed modlitwą i przed wyjściem do kościoła była komenda "Kto nie życzy się modlić lub iść do kościoła -wystąp".
". Z mojej praktyki ,jak pamiętam ,jako podchorąży ,a później od 1946 r oficer, dowódca były tylko pojedyncze przypadki odmowy uczestniczenia w modlitwie lub pójściu do kościoła. Z mojej wiedzy i doświadczenia wynika ,że większość z nas żołnierzy WP wierzyła w Boga i miała go w sercu, a że strzelaliśmy do siebie ,bo na terenach wschodniej Polski toczyła się wojna domowa.
To nie przez nas żołnierzy została ona zorganizowana, a w której ja też uczestniczyłem ze swoimi podwładnymi, z czego dwóch zginęło ( kpr Czerwinski i szer.Krysiak). Zginęli w zasadzce w dniu 5 lipca 1946 r w m Łosice w powiecie Siedleckim. Byli żołnierzami zasadniczej służby wojskowej, nie byli ochotnikami, ale zostali powołani do WP w 1945r i wykonywali na rozkaz zadanie służbowe. Nie tylko oni strzelali , ale strzelali również do nich ich rówieśnicy, którzy wg Księdza Biskupa z Bogiem w sercu.
Trzeba było widzieć rozpaczających rodziców na pogrzebie w Siedcach. Ja,jako ich przełożony wraz rodzicami płakaliśmy nad tą bratobójczą tragedią. A takich ,jak wiemy po obu stronach było wiele tysięcy. Jest nieprawdą ,że my żołnierze nie mieliśmy Boga w sercu i dlatego strzelaliśmy do swoich rówieśników, przeważnie tak jak my synów chłopskich. Chciałbym jeszcze dodać, że większość duchowieństwa w tamtym czasie była przeciwna walkom bratobójczym i otwarcie mówiłaś o tym. To może dlatego jeszcze żyję, bowiem kiedy w czerwcu przebywałem wraz z plutonem w gminie Sarnaki w powiecie Siedlce ,to proboszcz tej parafii z ambony apelował do parafian ,aby żadnemu żołnierzowi nie stała się krzywda. I tak się stało. Wróciliśmy do swojego garnizonu w cali i zdrowi. A wiedziałem, że 6 km od Sarnak w lasach lipskich stacjonowała 6 Brygada Wileńska AK pod dowództwem płk." Młota'. Polska wojna domowa dla nas żołnierzy 14 Dywizji Piechoty WP zakończyła się na szczęście w 1947. Późniejsze lata to sprawa żołnierzy KBW i Służby Bezpieczeństwa.
Dlatego podział uczestników tej niechcianej wojny według kryteriów Księdza Biskupa Polowego jest dla mnie i żołnierzy WP krzywdzący i się z nim nie zgadzam.

Płk Stanisław Wolski


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mryski




Dołączył: 13 Cze 2009
Posty: 265
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 18:16, 05 Mar 2014    Temat postu:

Losy Tu-154M. Z ostatniej chwili



Jak podała agencja prasowa INTERFAX, powołując się na źródła dobrze poinformowane w Ministerstwie Obrony Federacji Rosyjskiej, wrak samolotu Tu-154M, który uległ katastrofie w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku, nie zostanie przekazany Rzeczpospolitej Polskiej. Jak stwierdza lakoniczny komunikat, samolot Tu-154M został zaprojektowany i wyprodukowany w Związku Radzieckim.


Przez cały okres eksploatacyjny był także serwisowany przez zakłady znajdujące się na terenie byłej ZSRR a potem Federacji Rosyjskiej. Nie ma żadnych powodów, stwierdza komunikat, żeby Rzeczpospolita Polska rościła sobie jakiekolwiek prawa do samolotu, który figuruje na liście ruchomości będących ewidentnie własnością narodu rosyjskiego i z punktu widzenia prawa może być otoczony właściwą opieką tylko przez Federację Rosyjską. Należy także podkreślić, że władze Rzeczpospolitej Polskiej nigdy nie kwestionowały tego stanu faktycznego, stąd należy uznać, że w przedmiotowej sprawie nie istnieje jakikolwiek spór formalno-prawny pomiędzy Federacją Rosyjską i Rzeczpospolita Polską. Komunikat INTERFAX-u stwierdza na koniec, że rząd Federacji Rosyjskiej zwrócił się do władz Rzeczpospolitej Polskiej z oficjalną nota dyplomatyczną, dotyczącą wypłacenia odszkodowania za szkody wyrządzone w skutek katastrofy Tu-154 M, spowodowanej przez obywateli Rzeczpospolitej Polskiej, znajdujących się na pokładzie samolotu 10 kwietnia 2010 roku. Straty, zniszczenia a także akcja ratunkowa służb Federacji Rosyjskiej kosztowały rosyjskiego podatnika blisko 10 milionów dolarów. Władze RP ze zrozumieniem podeszły do roszczeń Federacji Rosyjskiej i zaproponowały powołanie w tej sprawie dwustronnej komisji weryfikacyjnej na szczeblu ministerstw obrony obu państw z udziałem Międzynarodowego Komitetu Lotniczego (MAK) i Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego RP (KBWLLP). Pierwsze posiedzenie komisji odbędzie się w Smoleńsku w czerwcu bieżącego roku.

Jednym słowem, sytuacja wyjaśniła się. Wraku nie będzie i prawda też pozostanie tajemnicą.Koniec tematu. Grunt, to myśleć o innych.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
julevin




Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 107 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:56, 04 Kwi 2014    Temat postu:

MIMO POWSZECHNEJ OPINII O POLSKIM ANALFABETYZMIE POLITYCZNYM WARTO ZAPOZNAĆ SIĘ Z OCENĄ AKTUALNEJ ORIENTACJI W POLSKIEJ POLITYCE ZAGRANICZNEJ.JAK ZAWSZE, MEDIA USIŁUJĄ NAM WMÓWIĆ POPRAWNOŚĆ POCZYNAŃ RODZIMYCH DECYDENTÓW W TYM ZAKRESIE, ALE PRAWDY MUSIMY SAMI POSZUKIWAĆ CZYTAJĄC TAKIE WYPOWIEDZI JAK CHOCIAŻBY TA PONIŻEJ.

GRA SUWERENNOŚCIĄ.
Krzysztof Czabański.

Tusk i jego ekipa „od zawsze" byli dobrze nastawieni do kierunku niemieckiego. Kursem moskiewskim żeglował od dawna prezydent Komorowski. Już wtedy, gdy jako poseł głosował przeciw rozwiązaniu WSI

Szachu-machu! Rachu-ciachu! Czarne jest białe, białe jest czarne. A my nic nie musimy robić, robi się samo! Tak musieli sobie pomyśleć władcy III RP, gdy już dostali instrukcje, jak mają postępować tym razem. Nim je dostali, było trochę zamiesza¬nia. Jak to w trudnych dziejowo momentach bywa u polityków, którzy nie mają pojęcia o racji stanu czy interesie narodowym, lecz zajmują się tylko kręceniem lodów dla sie¬bie i ciepławą wodą w kranie dla ludności. Władzy III RP obce są suwerenność i plan działania wynikający z polskiej racji stanu. Napaść Rosji na Ukrainę nie zmieniła tego stanu rzeczy. Ujawniła jednak po raz ko-lejny brak własnego konceptu politycznego o wasalność Warszawy wobec obcych stolic. „Twarde nuty”, które obecnie pojawiają się w wypowiedziach premiera i prezydenta oraz ich niektórych współpracowników, to tylko słowa, i nie budzą one zaufania. Tym bardziej że są wyraźnie wtórne wobec wypowiedzi płynących z Waszyngtonu i Berlina. To umac¬nia przekonanie, że - czy to przed Ukrainą, czy po Ukrainie - Warszawa nadal nie współ¬tworzy polityki NATO i UE. Decyzje Zachodu zapadają bez naszego udziału gdzie indziej.

Kamienie młyńskie u naszej szyi
Jesteśmy państwem słabym, bardzo słabym. Pierwszy kamień młyński u naszej szyi to kon-flikt między ośrodkami władzy wykonawczej. Jest on zapisany w konstytucji, która prezy-dentowi z powszechnego wyboru daje słabe prerogatywy, a premierowi najczęściej z ko¬alicji o małej przewadze głosów w parlamen¬cie - olbrzymią władzę kanclerską. Rodzi to pokusy u głowy państwa, żeby jednak mieć więcej wpływu na władzę, a u szefa rządu
żeby z prezydenta zrobić (jak określił to Tusk) „strażnika żyrandola”. Czy politycy celowo tak to niegdyś zapisali w konstytucji, by osłabić oba ośrodki władzy wykonawczej? Wtedy na żer ruszają obce wywiady, państwa i lobbyści.
Dobrym przykładem psucia państwa przez słabość władzy wykonawczej są polskie siły zbrojne. Najpierw rząd i prezydent dopro¬wadzili do zrobienia z armii skansenu tech-nicznego. Gdy zaś wreszcie w budżecie zna¬lazły się pieniądze na zbrojenia, to zaczyna być wątpliwe, czy zostaną one sensownie wydane. W interesie naszego państwa jest to, żeby pieniądze te pozwoliły się odrodzić polskiemu przemysłowi obronnemu, a czꜬciowo także wyposażyć armię w nowoczesną technologię amerykańską. To zresztą powinno się stać jedną z dźwigni przyciągających do nas armię USA. Jej fizyczna obecność na dużą skalę w Polsce to cel strategiczny dla najbliż¬szych rządów w Warszawie. Tymczasem uparta plotka głosi, że ośrodek prezydencki ma skłonności do Paryża. Paryż obroni nas przed Rosjanami? Co do preferencji rządu - nie jest to jasne. Może Tusk woli USA, Izrael lub Niemcy? W efekcie, „kompromisowo” między chęciami prezydenta i premiera wy¬padnie na Pernambuco?
Drugi młyński kamień to wasalna orien¬tacja ośrodków władzy na obce stolice. Tusk
jego ekipa „od zawsze” byli dobrze nasta¬wieni do kierunku niemieckiego. Miało to swoje uzasadnienie, gdyż Niemcy odegrały pozytywną rolę na naszej drodze do UE. Także przyjazne gesty wobec USA miały ra¬cjonalne podstawy, ponieważ tylko NATO rządzone przez Amerykanów jest w stanie zapewnić nam bezpieczeństwo na wypadek czyjejkolwiek agresji, choć oczywiście i sami powinniśmy być silni militarnie. Jednak np.
co nie jest abstrakcją - na wypadek agresji wojskowej Rosji tylko NATO i Amerykanie są w stanie powstrzymać Moskwę przed prze¬kroczeniem naszych granic.
Od wygrania wyborów w 2007 r. Tusk zaczął zabiegać o względy Putina. Najpierw, jeszcze przed katastrofą smoleńską, premier dawał do zrozumienia, że czyni tak ze względu na chęć dogadywania się z Merkel, a pani kanclerz, jak wiadomo, zależy na dobrych relacjach z Rosją. Następnie lider PO uznał, że może zacząć grę z Putinem przeciw prezydentowi Kaczyńskiemu, co okazał podczas uroczy¬stości na Westerplatte w 2009 r., zwłaszcza podczas ostentacyjnego spaceru z Putinem po sopockim molo. W wyniku tej gry Tuska Rosja uzyskała znaczny wpływ na polską politykę. Równolegle Tusk podkreślał przyjaźń z kan¬clerz Merkel. W imieniu polskiego rządu hołd berliński złożył minister Sikorski, zachęcając Niemcy do energicznego przywództwa w UE.
Kursem moskiewskim żeglował od dawna prezydent Komorowski. Już wtedy, gdy jako poseł głosował przeciw rozwiązaniu WSI. Zgodnie z przekonaniem ludzi prezydenta: Dukaczewskiego, Kozieja i Kuźniara, to Rosja będzie dyktować warunki w Europie, a USA można „odpuścić”, bo same wycofują się ze Starego Kontynentu. Choć jeszcze przez chwilę zatrzymuje je Ukraina.
Nie inaczej zachowuje się od kilku lat mi¬nister Sikorski, który jesienią ubiegłego roku piał z zachwytu nad Ławrowem i swoją z nim umową o przyjaznych relacjach Moskwy naigrawającej się z katastrofy smoleńskiej z War¬szawą, która pokornie kłania się w pas. W myśl tej umowy 2015 ma być rokiem Rosji w Polsce. Zimno się robi na samą myśl! To, rozumiem, miałoby być przesterowanie przez Sikorskiego polskiej polityki zagranicznej z jagiellońskiej na piastowską?! Z tego samego powodu jeden z najważniejszych ludzi w polskim MSZ Adam Daniel Rotfeld pod hasłem „Budujmy szerszą Europę” zaproponował w ubiegłym roku Rosji de facto prawo do decydowania o przyszłości Europy, no, przynajmniej w części posowie- ckiej. Też się zimno robi na samą myśl!
Dlaczego to przypominam? Nie chodzi o proste wypominanie działaczom PO, że ich polityka zagraniczna poniosła klęskę. Ale o tej klęsce trzeba pamiętać, gdy słyszymy dziś tyrady Tuska i Komorowskiego o tym, jak skutecznie działa władza na rzecz zapew¬nienia Polsce bezpieczeństwa.
Do nieufności skłania mnie nie tylko do¬świadczenie przeszłości, lecz także trzeci kamień młyński u szyi naszego państwa: brak suwerenności. Ten deficyt bierze się nie tylko z wasalnej mentalności polityków Platformy. Również z ich poczucia - niestety prawdziwego, ale do tego przecież sami do¬prowadzili, że Polska jest krajem ze słabą armią, bez gwarancji bezpieczeństwa ener¬getycznego i surowcowego, niewiele zna¬czącym w układzie władzy UE i NATO, bez istotnej pozycji w Waszyngtonie.

NA RAZIE RZĄDZĄCY NIE MAJĄ ŻADNEJ REFLEKSJI WOBEC TEGO, CO ROBILI PRZEZ OSTATNIE LATA

To prawdziwy bilans siedmioletnich już rządów Tuska i PO.
Co po Ukrainie?
Czy i na ile doświadczenie ukraińskie zmieni polską politykę? Czy zmieni jej dotychcza-sowe treść i charakter, szkodliwe dla polskiej racji stanu?
Na razie rządzący nie mają żadnej reflek¬sji wobec tego, co robili przez ostatnie lata. Nie widzą powodu, by cokolwiek zmieniać w państwie polskim. Odbywa się medialny teatrzyk cieni i masek. Żadnych projektów sanacji państwa, budowy silnej Polski. Słowa powtarzane za USA czy Unią mało kosztują. Za to interesy grup stanowiących zaplecze ośrodków władzy są twarde i stałe. Może trzeba będzie trochę schować „orientację moskiewską”, ale bo ja wiem? Przecież ludzie byłej WSI wszędzie głoszą, że mają świetne stosunki z Amerykanami, bo dali im się „prze- werbować” i wyświadczyli im wiele przysług.
Wszechobecność Niemiec w Polsce doty¬czy gospodarki, także kształtowania myśli politycznej i narracji polskich środowisk opi¬niotwórczych. Rosji jest mniej w gospodarce, ale w środowiskach opiniotwórczych jej nie brakuje. Oczywiście jeśli są to ludzie, którzy marzą o Rosji demokratycznej, cywilizowa¬nej, europejskiej, można im tylko przyklas-nąć. Jednak agenci wpływu imperialnej Rosji rozmaici „pożyteczni idioci” budzą grozę. To oni panoszą się w głównych mediach.
Tusk kreuje się na twardziela wobec Moskwy i samodzielnego polityka wobec Ber¬lina. Choć nawet o centymetr nie wysunął się przed Merkel. Komorowski zadeklarował wierność Waszyngtonowi, ale przecież chce, żeby zbroili nas Francuzi, a jego prorosyjscy ludzie brylują w mediach. Dziś Dukaczewski, Koziej czy Kuźniar robią dla Moskwy dobrą robotę, gdy podkreślają, jaka to Europa jest wobec Rosji słaba. Oto prawdziwie „proamerykański” ośrodek władzy prezydenckiej!

Słowa, słowa, słowa. Ludziom obozu wła¬dzy spodobało się odgrywanie politycznych macho. Mają nadzieję, że poprawi to ich son¬daże przedwyborcze. Czy poprawi? W wybo¬rach do Parlamentu Europejskiego być może PO osiągnie lepszy wynik, niż do niedawna można było sądzić. Tu dużo zależy od tego, jak się skończy - o ile się skończy, w co wątpię - agresja Rosji na Ukrainę. Zachód okiełznujący Moskwę niewątpliwie doda punktów Tuskowi jako temu, który dziś stara się robić wrażenie, że ma głos ważny w zachodnich stolicach.
Na razie obóz władzy upaja się tym, że wymusił na opozycji, a przede wszystkim na PiS, front jedności narodu i skrzętnie wyko¬rzystuje to medialnie. Przy dużym zaangażo¬waniu w tę operację propagandową samych mediów, „pluralistycznych i obiektywnych”. Obóz władzy wraca do równowagi po ukra¬ińskim szoku. Może znowu zacząć swoje gry wewnętrzne o to, który „pałac” (prezy¬dencki czy premiera) ma większe znaczenie i lepsze biznesy. W sensie politycznym wraca na grunt, który zna, piaru i posłuchu wobec możnych tego świata. Tak od siedmiu lat upra¬wiają politykę ludzie PO. Teraz sprawę z Ukra¬iną mają załatwić Obama i Merkel. Polska jest bezpieczna, bo należy do NATO i UE. Polska nic nie musi robić, nie musi się gruntownie zmienić, wystarczy, że Tusk i Komorowski po¬robią miny u Lisa, Kraśki, Gugały i Durczoka. Telewizje będą z chęcią uczestniczyć w tej grze pozorów, bo to obrona także ich III RP. Opozycja zaś ma władzy słuchać, bo sytua¬cja międzynarodowa tego wymaga. Doprawdy, jest bosko!
Krzysztof Czabański / W Sieci /


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
julevin




Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 107 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:03, 25 Kwi 2014    Temat postu: Dwie strony medalu

Parlament III RP od samego zarania jest areną partyjnych potyczek, z których nie wynikło jeszcze nic korzystnego dla Pol¬ski. Toteż zadziwiające jest, że zantago¬nizowane na codzień ugrupowania po¬trafią mówić jednym głosem w sprawie ukraińskiej.
Konflikt wewnętrzny na Ukrainie wy¬kazał, że to, co wydaje się niemożliwe na krajowym poletku, staje się w pełni real¬ne na forum międzynarodowym. W jed¬nej chwili na bok odeszły wszelkie kwe¬stie światopoglądowe - Palikotowi nie przeszkadzają neonaziści z Prawego Sektora, a Platformie konkurenci z PiS- u. Nawet Leszek Miller opowiedział się za zajęciem przez Polskę stanowiska zgodnego z polityką Unii Europejskiej.
Jednym z czynników zaistniałej sytu¬acji są z pewnością nachodzące eurowy- bory, przed którymi różnoracy kandyda¬ci chcą się wykazać. Tylko tym razem wybrali sobie nietypowe pole do popisu. Z jednej strony trudno im się dziwić, w końcu ile można „lać wodę” o dobro-dziejstwach, jakie Polska rzekomo czer¬pie z przynależności do eurokołchozu. Ale z drugiej - jakim trzeba być człowie¬kiem, żeby wychwalać pod niebiosa awanturników z Majdanu w oparciu o dwudziestowieczną maksymę „nie ma niepodległej Polski bez niepodległej Ukrainy”? Niestety nie żyjemy w 1920 roku, a zamiast Marszałka Piłsudskiego u bram Kijowa stoją wrodzy Polsce neobanderowcy.
W ramach proukraińskiej kampanii, rząd Donalda Tuska zajął negatywne stanowisko ws. referendum na Krymie. Niejaki Michał Szczerba (PO), jako argu¬ment przemawiający za taką
postawą rządu przytoczył fakt, że „Krym został włączony w 1954 r. do Ukraińskiej Socja-listycznej Republiki Radzieckiej”. Wynika z tego jasno, że uważa on za prawomoc¬ny akt dokonany w czasach ZSRR, które¬go spadkobiercą jest Federacja Rosyjska - czyli zarazem popiera Rosję i się jej sprzeciwia. Porażająca logika w stylu „jestem za, a nawet przeciw”. Jeśli jed¬nak Pan Szczerba i jemu podobni uwa¬żają za zasadne pretensje Ukrainy do Krymu, ze względu na jego kilkudziesię¬cioletnią przynależność do USRR, to tym bardziej nie mogą ignorować faktu aneksji Chanatu Krymskiego do Impe¬rium Rosyjskiego w XVIII wieku. Proble¬matyka zagadnienia Krymu leży bowiem w tym, że nie jest on rdzennie ani rosyj¬ski, ani ukraiński i jeśli ktoś zdecydowa¬nie optuje za jedną ze stron w tym spo¬rze, to czyni to wyłącznie z powodów politycznych. Polska zaś z pewnością nie ma w tym żadnego interesu - dlaczego więc politycy uwikłali nas w konflikt, który tak naprawdę nas nie dotyczy?
Przemysław Piejdak


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Podobin




Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 422
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 66 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 16:08, 30 Maj 2014    Temat postu: PRAWY SEKTOR NA POLSKIM MAJDANIE.

PRAWY SEKTOR NA „POLSKIM MAJDANIE”
Zwycięzcy obrad „Okrągłego Stołu” mogą być dumni. Prowadzona przez nich w ciągu ostatniego ćwierćwiecza kampania nienawiści, wrogości w połączeniu z półprawdami, kłamstwami i zwykłym oszukaństwem przynosi owoce. Mimo ciągłej walki między sobą o miejsce przy korycie władzy, są oni w jednym nadzwyczaj zgodni- w walce z przeszłością. Wszystko, co było poprzednio, wszyscy, co, urodzili się za wcześnie, wszyscy, co pracowali dla Polski w poprzednim systemie, są niestrawni i nie mają miejsca w nowej rzeczywistości. Dziś mają się liczyć tylko młodzi, wyrośli w nowych czasach, dla których przeszłość, to obraz zapisany we współczesnych publikacjach, a prawda historyczna i złożoność minionych lat nie stanowi dla nich żadnego znaczenia. Zorganizowano środowisko ludzi opętanych duchem rewanżyzmu, nienawiści i chęci unicestwienia inaczej myślących, a wszystko to pod patriotycznymi hasłami i kościelnymi sztandarami. Niestety walnie do tego przyczyniły się właśnie niektóre gazety katolickie i ich hierarchowie, w których wielu dziennikarzy z niesłabnącym zacietrzewieniem namawiają i wzywają do wyeliminowania i zniszczenia wszystkich tych, co ośmielają się wyrażać inne poglądy. Mimo, że w tamtym czasie, najczęściej bawili się w piaskownicy, bezkrytycznie przyjęli oceny podsunięte im przez znanych w tamtym czasie politykierów i w celu lepszego uwiarygodnienia swojej przydatności, prześcigają się w podsycaniu wzajemnej niechęci i coraz głębszego dzielenia społeczeństwa.
Podczas pogrzebu generała Wojciecha Jaruzelskiego doszło do głośnych protestów i incydentów, ludzie gwizdali, krzyczeli. Protestujących nie powstrzymał nawet hymn Polski, podczas którego również było słychać krzyki. Wychodzących uczestników Mszy Św. z Katedry Polowej WP witały złowrogie okrzyki, które do złudzenia przypominały kijowski Majdan, a protestujący na ulicy Długiej swoim pełnym nienawiści wypowiedziami byli łudząco podobni do tych z Prawego Sektora. Brakło im w tym momencie wyrwanych z ulicy kostek granitowych i palących się opon. Nie było szacunku do nikogo i niczego. Gotowi byli do linczowania stojących naprzeciw rodaków. To wszystko działo się przed świątynią katolicką i na cmentarzu. Taką Polskę zbudowali nam w ciągu ostatnich 25 lat zwycięzcy z obrad Okrągłego Stołu.
Protestujący / do czego oczywiście mają prawo/ zapomnieli zupełnie o miejscu i polskiej tradycji, urządzając „mały majdan” przy okazji pogrzebu byłego prezydenta, człowieka, który stal na czele państwa, też nazywanego Polską. Oczywiście to była inna Polska, ale to też było państwo uznawane i szanowane przez wszystkich wielkich z tamtego okresu, z papieżem Janem Pawłem II włącznie. Niestety, ci tak głośno krzyczący, w swoim zacietrzewieniu również nie zauważyli, że w ciągu minionych lat nagromadziło się wiele zła i to wcale nie za przyczyną żegnanego dziś generała. Nienawidzący dziś przeszłości, nie chcą bowiem widzieć, że wyludnił się nasz kraj, że panuje wielomilionowe bezrobocie, że nędza dotyka coraz większe obszary naszego społeczeństwa, że wygłodzone dzieci mają coraz dalej do szkół, a schorowani emeryci coraz dłużej oczekują na pomoc lekarską, natomiast umierający bez pomocy lekarskiej stają się zjawiskiem, jakby naturalnym wpisanym w rzeczywistość, podobnie jak bezdomni i zamarzający nasi rodacy przy niskich temperaturach. Zapewne krzyczący ,gwiżdżący i skandujący wrogie okrzyki zapomnieli o tym, kto doprowadził do sprzedaży za bezcen majątku narodowego i kto zbił fortuny na tzw. prywatyzacji starego systemu.
W czasie uroczystości pogrzebowych prezydenta i generała Wojciech Jaruzelskiego, zabrakło czasu i osoby, która przemówiłaby w imieniu braci żołnierskiej. Nie wystarczyło wysłać kilku wojskowych do reprezentowania Wojska Polskiego. Przecież zmarły generał zanim został politykiem i prezydentem, był przede wszystkim żołnierzem, stąd należał mu się pogrzeb z wojskowym ceremoniałem, a obowiązkiem wojska było znaleźć osobę, która pożegnałaby swojego byłego dowódcę w specjalnym wystąpieniu. Obecny i były Zwierzchnik Sił Zbrojnych nigdy nie byli i nie będą żołnierzami. Niestety, do tego potrzeba było mieć prawdziwych żołnierzy, których obecnie trudno znaleźć.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
aryski




Dołączył: 13 Cze 2009
Posty: 257
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 14:38, 03 Cze 2014    Temat postu:

Moje refleksje na temat roli Jaruzelskiego
Krzysztof Wojtas





Czy można mieć zdanie odrębne w sprawie gen. Jaruzelskiego?

Zaznaczę na wstępie, że nie mam dostępu do żadnej wiedzy szczegółowej, materiałów historycznych, źródeł itp. Opieram się wyłącznie na własnych obserwacjach, odczuciach i logice zdarzeń.


Zatem.

Okres rozgardiaszu, jaki panował w czasie "wybuchu" Solidarności napełniał mnie uczuciem niesmaku i przekonania, że sprawy idą w złym kierunku. Nie dlatego, że istniało zagrożenie obcą interwencją, bo tu akurat gotowość do walki była duża, ale postępującą degeneracją zachowań.

Jestem jeszcze z pokolenia, które miało wpojone w podświadomość, że dobrobyt uzyskuje się pracą. A tu ciągłe strajki z powodów zupełnie bezsensownych, jak choćby radomskiej uczelni, gdzie jej organizator , prof. Hebda, był odsądzany od czci i wiary z racji jakichś durnych zarzutów.

To nie był , ogólnie, kierunek w jakim uważałem, że sprawy Polski miały iść.



Dlatego odczuwałem narastającą potrzebę, aby ktoś "zapanował" nad chaosem i nadał sytuacji bieg rozsądny.

Stan wojenny odebrałem jako próbę uporządkowania sytuacji. O ile początkowo moje wzburzenie wynikało z faktu śmierci kilkudziesięciu osób, to z czasem, przy niechęci do władz, zacząłem dostrzegać i pewne konieczności wynikające z zakresu przeprowadzonej operacji.



Niemniej - byłem zdecydowanym przeciwnikiem władz, które traktowałem jako równie okupacyjne jak sowieckie. I chyba to obecnie mam sobie do zarzucenia, gdyż nie potrafiłem wypracować własnego stosunku do rzeczywistości a ulegałem wpływom otoczenia, gdzie każda próba rozmowy kończyła się stwierdzeniem, że wszystkiemu winni "sk...ni komuniści".



Jak oceniam obecnie działania Jaruzelskiego?

Chyba właśnie jako próbę stabilizacji sytuacji w kraju w oparciu o wojsko, które miało wtedy jeszcze pewien "mir" w społeczeństwie.

Gen. Kiszczak - to służby wojskowe. Po to otrzymał tak duży zakres władzy, aby zniwelować działania służb "cywilnych".

Zagrożenie bowiem było kreowane przez ludzi służb. To wyraźnie widać teraz, że większość tzw. działaczy solidarnościowych to kukiełki sterowane przez służby.





Początkowy okres stanu wojennego to "walka buldogów pod dywanem", czyli zmagania tych służb o wpływy. I kiedy wydawało się, że wygrała "wojskówka" i nastąpi uspokojenie - zrobiono prowokację - morderstwo ks. Popiełuszki. Śledztwo utknęło, mimo podobno bezpośredniego nakazu wyjaśnienia ze strony Jaruzelskiego, a ludzie je prowadzący zginęli w wypadku samochodowym. "Przypadkowo" ten samochód (ciężarówka), miał wzmocnioną konstrukcję części przedniej.

To podburzyło ponownie nastroje społeczne. Kościół nie włączył się w proces uspokajania społeczeństwa.

Od tego czasu - następuje przejmowanie stanowisk decyzyjnych przez te opcje, które zaczęły przygotowywać "okrągły stół".



Cóż. Nawet przy takim podejścia nie da się postaci gen. Jaruzelskiego ocenić pozytywnie; przyjmując na siebie odpowiedzialność za Naród - nie wykazał się dostateczną determinacją. Może powinien działać metodami Pinocheta?

Może brak było wizji stanu do jakiego należało dążyć.



Cóż. Wielkość przywódców jest wielkością perspektywy widzenia.



W sumie - dla mnie jest to postać tragiczna, "zmielona" niesamowicie skomplikowanymi okolicznościami. Bo może trzeba było więcej krwi, aby sprostać wyzwaniom? Może należało operację przeprowadzić tak zdecydowanie jak zrobił to Piłsudski?



Nie wiem. Nie mam wiedzy, która pozwoliłaby dokonać oceny. Dlatego Jaruzelskiego uważam za postać tragiczną, która nie dała sobie rady z okolicznościami. Ale też w żadnym wypadku nie uważam, aby zarzuty o zdradę były uzasadnione. Obecne pochwały ze strony takich ludzi, jak Kwaśniewski, wskazują, że taką rolę usiłuje się mu obecnie wmówić.



Oby historia wyjaśniła te wszystkie zawikłania.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez aryski dnia Wto 14:40, 03 Cze 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasze Forum "VOX MILITARIS" Strona Główna -> A JA UWAŻAM, ŻE ...
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin