Forum Nasze Forum "VOX MILITARIS" Strona Główna Nasze Forum "VOX MILITARIS"

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Polacy nie spać

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasze Forum "VOX MILITARIS" Strona Główna -> "VOX MILITARIS", OBRONNOŚĆ, POLITYKA, WOJSKO W KRAJU I NA ŚWIECIE
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
piotrws




Dołączył: 11 Lut 2009
Posty: 20
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 17:54, 17 Paź 2014    Temat postu: Polacy nie spać

[link widoczny dla zalogowanych]

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mryski




Dołączył: 13 Cze 2009
Posty: 276
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 11:33, 02 Sty 2015    Temat postu:

CO SIĘ WYDARZY W 2015 ROKU?
ZACHOWAJ ARTYKUŁPOLEĆ ZNAJOMYM
Główny Ekonomista SKOK ciekawie zapowiada...
Ostatnie zdanie - skąd taka wiedza? Powtarza za Jackowskim?


Cały świat może w 2015 r. stanąć wobec wyzwań i zagrożeń z jakimi dotychczas nie mieliśmy do czynienia. Jeden drobny incydent czy pogodowe anomalia mogą uruchomić prawdziwą lawinę niezwykle groźnych zdarzeń.

Rok 2015 w Polsce będzie rokiem poważnych zawirowań i rozczarowań, narastającego politycznego i społecznego chaosu. Nie będzie zapowiadanego znaczącego ożywienia gospodarczego, ani tym bardziej społecznej euforii. Zarówno główne wskaźniki gospodarcze, jak i nastroje społeczne ulegną pogorszeniu.

To będzie rok wyjątkowego rozdźwięku pomiędzy tym co oficjalne, statystyczne, propagandowo-rządowe, a tym co Polacy będą widzieć we własnym portfelu i w swych szansach na dobrą pracę i godziwą płacę.

1. W wielu krajach Świata,Europie jak i UE wystąpią niepokoje społeczne, strajki i protesty, również w Polsce nasili się konfrontacja na arenie politycznej, będą miały miejsce akty społecznego sprzeciwu, rolnicze blokady dróg, strajki i protesty, zarówno w służbie zdrowia, jak i w sektorze górnictwa węgla kamiennego, któremu zagrozi realna katastrofa finansowa i bankructwo. Wyprzedaż poszczególnych kopalń i personalne roszady niczego nie załatwią na dłuższą metę.

2. Na jaw wyjdą nowe wątki starych afer gospodarczych finansowych i pojawią się też całkiem nowe np. w ZUS czy też innych rządowych agencjach, których w roku wyborczym nie da się zamieść pod dywan. Rozpocznie się również tzw. wojna na haki, która będzie miała istotny wpływ, zarówno na prezydencką i parlamentarną kampanię wyborczą, ale i na postrzeganie kondycji polskiej gospodarki.

3. Polski PKB będzie wyraźnie niższy niż ten zapisany w budżecie państwa na 2015 r. i może zejść nawet poniżej 3 proc. Znacząco osłabnie, zarówno produkcja przemysłowa, popyt i konsumpcja indywidualna, sprzedaż detaliczna, a nawet polski eksport, zarówno z powodu zawirowań na Wschodzie, jak i recesji w strefie euro. Spadną zyski dużych spółek Skarbu Państwa, a niektóre z nich poniosą wręcz znaczące straty grożące utratą płynności.

4. Polski złoty może byćw 2015 r. wyjątkowo niestabilny i ulec znaczącemu osłabieniu, zwłaszcza w stosunku do dolara i franka szwajcarskiego. Może być też poddany atakowi spekulacyjnemu na dużą skalę. Nastąpi też odpływ z Polski znaczącej części zagranicznego kapitału spekulacyjnego, w tym również z warszawskiej GPW. Mogą pojawić się w związku z osłabieniem wartości polskiego złotego nowe problemy z kosztami obsługi polskiego długu, zwłaszcza tego zagranicznego, którego kwota wyniesie blisko 380 mld dol. Polski dług publiczny przekroczy astronomiczną kwotę 1 bln zł.

5. KNF i urzędnicy podleglipremier Ewie Kopacz nadal będą się usilnie starali dokuczyć, a być może i zlikwidować sektor spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych – ostatni polski podmiot na rynku finansowym – nie dostrzegając jednocześnie rosnących zagrożeń w sektorze bankowym w Polsce. Znaczna część sektora bankowego w Polsce znów pójdzie pod młotek, a banki głównie zagraniczne, pomimo obniżenia stóp procentowych i WIBOR-u znów podniosą opłaty, marże i prowizje. Znaczące aktywa i bardzo wysokie zyski banków zagranicznych działających w Polsce znów zostaną wytransferowane zagranicę za pełną zgodą polskiego nadzoru finansowego. Pojawią się też nowe problemy w sferze spłacalności kredytów mieszkaniowych we FCH i z nierozwiązanym do tej pory wielkim skandalem finansowym tzw. polisolokat, które opiewają na gigantyczną kwotę blisko 50 mld zł.

6.Klęskę poniesie sztandarowy program obecnego rządu PO-PSL w ochronie zdrowia tzw. Pakiet Kolejkowy i Onkologiczny, a postępujący chaos i protesty w służbie zdrowia spowodują wreszcie dymisję niezatapialnego ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza. Nadal będą występować poważne problemy z finansowaniem służby zdrowia i dostępem do usług medycznych.

7. Unia Europejska ukarzePolskę wysokimi karami finansowymi za nieprawidłowe wykorzystanie unijnych środków i przekroczenie tzw. limitów i zażąda zwrotu poważnych kwot finansowych.

8. Będziemy w 2015r. świadkami sztucznego wspierania i reanimowania GPW poprzez bezpośrednie inwestycje w akcje ze strony ZUS, FUS – pieniędzmi polskich emerytów oraz bezpośrednich inwestycji kapitałowych dokonywanych przez banki pieniędzmi polskich depozytariuszy. Pomimo tego polska giełda w 2015 r. może wyraźnie kuleć.

9.Będziemy nadal świadkami komplikacji i kompromitacji w związku z Gazoportem w Świnoujściu, Pendolino, niektórymi rządowymi przetargami oraz świadkami nowych problemów wśród deweloperów i firm transportowych. Sprzedana zostanie prorządowa i ogłupiająca Polaków stacja telewizyjna TVN-24.

10. W 2015 r. nadal niestetyPolacy będą mieli olbrzymie problemy ze znalezieniem pracy i uzyskaniem godziwej płacy. Będą więc nadal masowo emigrować zagranicę w poszukiwaniu przyszłości i normalności. Będą też nadal okłamywani, okradani i medialnie ogłupiani. Jednak wyniki nadchodzących w 2015 r. wyborów mogą okazać się wręcz sensacyjne, co może w istotny sposób wpłynąć na system gospodarczy i finansowy naszego kraju.





Janusz Szewczak
Główny Ekonomista SKOK
Janusz Szewczak - blog

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mryski




Dołączył: 13 Cze 2009
Posty: 276
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 11:17, 09 Sty 2015    Temat postu:

Polskie wojsko znów ruszy za granicę? Co kryje się za deklaracją Schetyny
Można oczywiście nazwać te informacje kaczką dziennikarska, ale wszystkie dotychczasowe „misje” pokojowe z udziałem polskich żołnierzy tak się zaczynały. Dziś nikt nie zastanawia się nad celem obrażania uczuć religijnych przez określone skrajnie ateistyczne środowiska i z osób wierzących zrobiło sobie worek do bicia i opluwania, czego przykładów możemy znaleźć również wiele w naszym kraju. Muzułmanie nie wytrzymali, a polski żołnierz będzie umierał za możliwość dalszego szykanowania z religii. Nie jestem zwolennikiem terroryzmu, ale nie popieram też takich antyreligijnych zachowań pewnych grup społecznych, dla których liczy się zupełna anarchia.
Tak więc przed nami kolejne zmiany wojsk ekspedycyjnych do udziału w wojnach religijnych z Arabami. Zastanówmy się, co uzyskano po wojnach w Iraku, Afganistanie, czy w Libii?A przecież wciąż istnieje zagrożenie na wschodzie.
Atak na paryską redakcję tygodnika "Charlie Ebdo" i wywołany tym szok na Zachodzie może mieć wpływ na polskie siły zbrojne. Grzegorz Schetyna zadeklarował w Waszyngtonie, że Polska jest gotowa do "zaangażowania" się w działania międzynarodowej koalicji walczącej z Państwem Islamskim. Na ile realne jest ponowne wysłanie polskich żołnierzy na Bliski Wschód?
Schetyna udał się do USA na dawno zaplanowaną wizytę. Spotkał się między innymi z szefem dyplomacji USA, Johnem Kerrym. Wspólna konferencja prasowa została zdominowana przez tragiczne wydarzenia w Paryżu, gdzie terroryści zabili 12 osób.
Szef polskiego MSZ zadeklarował, że Polska powinna się "zaangażować" w działania koalicji międzynarodowej walczącej z Państwem Islamskim i innymi radykałami islamskimi na Bliskim Wschodzie. - Jesteśmy otwarci na to, żeby o tym rozmawiać i tak jak powiedziałem, w lutym będziemy gotowi do konkretnej odpowiedzi - stwierdził Schetyna i nie wykluczył, że może chodzić o zaangażowanie militarne. - Wszystkie możliwości bierzemy pod uwagę, najmniej tę ostatnią (działania wojskowe - red.) - dodał szef MSZ.
Rzeczywistość deklaracji
Jak bardzo realne jest wysłanie polskich żołnierzy na kolejną misję w Azji? Teoretycznie zamach w Paryżu może być podobnym katalizatorem działania, jak zamachy 11 września w Nowym Jorku. Część komentatorów w ten sposób je porównuje. Wówczas na fali solidarności z USA wiele państw, w tym Polska, zaangażowało się w misję wojskową w Afganistanie.
Teraz MON jest jednak znacznie bardziej powściągliwe. Od ponad pół roku absolutnym zagrożeniem numer jeden jest Rosja. Kolejne misje daleko od granic nie wpisują się w plany wojska. - Gotowi jesteśmy rozważyć różne formy wsparcia. W zeszłym roku była to pomoc humanitarna, być może inne kwestie tutaj wejdą w grę - mówił ogólnie szef MON, Tomasz Siemoniak.
Wszystko więc wskazuje na to, że deklaracja o intensyfikacji naszego udziału w koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu przynajmniej na razie jest czystą kurtuazją. W dodatku to dość bezpieczne rozwiązanie. - Nietrudno rzecz zintensyfikować wtedy, kiedy się jest mało intensywnym - stwierdził prof. Bolesław Balcerowicz z Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW.
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
aryski




Dołączył: 13 Cze 2009
Posty: 272
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:24, 08 Maj 2015    Temat postu: Poroszenko przy Komorowskim i Tusku w barwach zbrodniczej UP

Poroszenko przy Komorowskim i Tusku w barwach zbrodniczej UPA!

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista

Manifestowanie takich barw - i to w takim miejscu jak Westerplatte! - jest ze strony ukraińskiego prezydenta policzkiem wymierzonym rodzinom ofiar OUN i UPA, żyjącym nie tylko w Gdańsku, ale i w całej Polsce.

Jest to także afront wobec władz Trzeciej Rzeczypospolitej, która jest kontynuatorką Drugiej RP. W tym wszystkim żenująca jest także postawa Bronisława Komorowskiego i byłego szefa PO, Donalda Tuska, którzy siedząc cicho i potulnie, ze spuszczonymi głowami, dali upokorzyć i siebie, i całe państwo. Jest to też kolejny przykład bezmyślności i bezradności polskiego establishmentu politycznego, który godzi się na takie niegodziwości. I to ze strony państwa, które w wyniku decyzji polskiego prezydenta ustawicznie wspierane jest z kieszeni polskiego podatnika.

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w czasie wczorajszego spotkania na Westerplatte, siedząc pomiędzy prezydentem Bronisławem Komorowski a Donaldem Tuskiem, miał wpięte w klapę marynarki kilka emblematów. Jednym z nich była rozetka w czerwono-czarnych barwach. Barwy te używane były przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, która w okresie międzywojennym pod przywództwem Stepana Bandery dokonała wielu terrorystycznych zamachów na przedstawicieli Drugiej Rzeczypospolitej.
Najgłośniejszymi zamachami były skrytobójcze mordy, w wyniku których zginęli tak Polacy, jak i Ukraińcy, a wśród nich minister spraw wewnętrznych Bronisław Pieracki i poseł Tadeusz Hołówko (obaj byli piłsudczykami i zwolennikami ugody z Ukraińcami) oraz dyrektor gimnazjum ukraińskiego we Lwowie i szef Akcji Katolickiej, Iwan Babij. Barwy te były także barwami Ukraińskiej Powstańczej Armii, dowodzonej przez Romana Szuchewycza, dokonała w latach 1942 - 1947 ludobójstwa na Polakach, Żydach i Ormianach oraz obywatelach polskich innych narodowości.

Manifestowanie takich barw - i to w takim miejscu jak Westerplatte! - jest ze strony ukraińskiego prezydenta policzkiem wymierzonym rodzinom ofiar OUN i UPA, żyjącym nie tylko w Gdańsku, ale i w całej Polsce. Jest to także afront wobec władz Trzeciej Rzeczypospolitej, która jest kontynuatorką Drugiej RP. W tym wszystkim żenująca jest także postawa Bronisława Komorowskiego i byłego szefa PO, Donalda Tuska, którzy siedząc cicho i potulnie, ze spuszczonymi głowami, dali upokorzyć i siebie, i całe państwo.
Jest to też kolejny przykład bezmyślności i bezradności polskiego establishmentu politycznego, który godzi się na takie niegodziwości. I to ze strony państwa, które w wyniku decyzji polskiego prezydenta ustawicznie wspierane jest z kieszeni polskiego podatnika.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
julevin




Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 778
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:28, 15 Maj 2015    Temat postu:

Balcerowicz musi wrócić!?

Panika dopadła nie tylko prezydenta i kandydata na prezydenta, który postanowił, na koniec – mam nadzieję, że na koniec – swojej żałosnej misji publicznej zbratać się z narodem i ruszył w tłum rozwścieczonych Polaków.
Co z tego wynikło pokazują już wszystkie portale od lewa do prawa a ludziska się dziwują, że mają debila za prezydenta. Zostawmy zatem tego słonia w składzie porcelany, ani chybi przed drugą tura wyborów niejedna jeszcze miśnieńska zastawa zostanie pogruchotana w drobny mak. Niechaj więc ten słoń sobie buszuje tam do woli.

Wróćmy do paniki. Rzeczpospolita opublikowała niedawno nowy sondaż, z którego wynika, że na nieistniejącą jeszcze partię Leszka Balcerowicza w nadchodzących wyborach do sejmu swój głos oddałoby 11% Polaków. Uff! Wyraźnie widać, że WSIowi nie próżnują. Widmo porażki zaczyna zaglądać głęboko w oczy, trup Platformy może być trudny do reanimowania, trzeba zatem zdywersyfikować scenę polityczną, ale tak, żeby PiS nie doszedł do władzy. Zwłaszcza, że SLD i PSL mogą być poza rozdaniem. Jestem pewien, że Ruchu Pawła Kukiza inżynierowie III RP obawiają się znacznie mniej. Ruch Pawła Kukiza o wiele łatwiej, jak myślę, zawłaszczyć, zinfiltrować i inwigilować podczas nadchodzącej kampanii wyborczej do sejmu. Bo Paweł Kukiz to naturszczyk i naiwniak polityczny. Ilu autentycznych i wybitnych trybunów ludowych zostało „zmielonych” przez żarna establishmentów politycznych? A ilu potrafiło obronić swój etos? Na te pytania powinien sobie odpowiedzieć, tu i teraz, właśnie Paweł Kukiz.

Jako się rzekło WSIowi przestali grillować (na chwilę). I wypuścili próbny balon z napisem Partia Balcerowicza. Ten plan do bólu zgodny jest z logiką dziejów III RP. Naród uszczęśliwiony planem Balcerowicza marzy o powrocie na salony władzy swojej ikony, celebryty ekonomii ”wolnej” Polski.

Bo jeśli nie Balcerowicz ma poprowadzić dalej to społeczeństwo przez wzburzone fale współczesnego świata, to kto? Lemingi osierocone po ucieczce Tuska do Brukseli i skonfundowane błazeńskimi rządami pani premier Kopacz ochoczo poprą swojego guru, który co prawda zarządził kiedyś wielkie rozkradanie Polski, ale im dał wysokie pensje w korporacjach lub stanowiska w wielkiej rodzinie urzędniczej.

Ten plan ma wszak jedną wadę. Andrzej Lepper nie zakrzyknie już co prawda, że „Balcerowicz musi odejść” i nie wznieci ognisk czarnego „pijaru” wobec koleżki Sachsa i Sorosa. Ta wada tkwi immanentnie w osobie bohatera mojego dzisiejszego felietonu. Te wadę można z grubsza nazwać dyskursem z czasów nieboszczki „Unii Wolności Demokratycznej”. Leszek Balcerowicz do szpiku kości przesiąknięty jest tym dyskursem, tym szczególnym rodzajem arogancji, która odgrodziła go już kiedyś od polskiego świata i w zrewoltowanej Polsce 2015 roku będzie „establiszmentowego Leszka” odgradzać od ludzi jeszcze wyższym płotem.
Ten plan ma jednak, niestety, jedną wielką zaletę (z punktu widzenia WSIowych). Podzielona na nowe frakcje partyjne Platforma utrzyma w sejmie swój obecny stan posiadania. I jak zawsze nie zawaha się go użyć przeciwko społeczeństwu!
Chciałbym się mylić, ale uważam, że, póki co, Paweł Kukiz nie bierze pod uwagę, tzn. nie zdaje sobie w ogóle sprawy z możliwości takiej właśnie ucieczki do przodu dzisiejszych „właścicieli” POlski.

Napisane przez: Maciej Rysiewicz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Obserwator




Dołączył: 08 Lip 2008
Posty: 242
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 28 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 14:35, 20 Mar 2018    Temat postu: Reforma dowodzenia rozłożona na etapy.

BBN po wizycie prezydenta w SGWP
Jeszcze nie tak dawno politycy i dopuszczeni do głosu generałowie twierdzili, że reforma dowodzenia jest koniecznością, bez której dalsze funkcjonowanie sił zbrojnych obniżą stan zdolności bojowej naszej armii. Prawdę mówiąc, profesjonaliści z wyjątkiem autorów obecnej struktury dowodzenia już dawno twierdzili, że został stworzony bubel, który jedynie świadczy o braku zdolności przewidywania tragicznych skutków, jakie mogą nastąpić w czasie ostatecznej próby.

Politycy nie mający pojęcia o zagrożeniach dla sil zbrojnych ze spokojem przesuwają pionki po politycznej szachownicy, o wojsku myślą jedynie w kategoriach nominacji generalskich dla wybranych przez siebie oficerów, a wojskowi przebierając nogami w marzeniach sennych robią sobie zdjęcia z autostradami na spodniach. I tak mijają tygodnie, miesiące i lata, a polskie siły zbrojne główną uwagę skierowały na Obronę Terytorialną i poprzez warszawskie parady usiłują nam wmówić iż są zwarci i gotowi.
Po krótkotrwałym kryzysie nastąpiło zbliżenie prezydenta z szefem MON, nastąpiły generalskie nominacje, a wzywanie do szybkiej reformy systemu dowodzenia, zastąpiono twierdzeniem, ze nie ma pośpiechu, a proces zmian w systemie można rozłożyć na etapy. Zapewne rozpocznie się teraz planowanie etapów, długotrwałe uzgadnianie, a następnie będą wybory parlamentarne i wszystko pójdzie do kosza. Stąd dalej jesteśmy świadkami wizyt polityków w sztabie generalnym, przemówień prezydenta i ministra ON na spotkaniach z wojskiem oraz jeszcze głośniejszych oświadczeń o zagrożeniach ze wschodu.

Odpowiedzią ministerstwa ON jest zapowiedź rozwinięcia na wschodnim kierunku kolejnej dywizji. Oczywiście łatwo jest rzucić tych kilka słów, ale trudniej będzie zrealizować takie zamierzenie. Pamiętamy, jak 1 września 2011 roku zlikwidowano 1DZ. Jak zwykle nie ma odpowiedzialnych i nawet wojskowi nie mają nic sobie do zarzucenia.
Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jaskol
Administrator



Dołączył: 03 Sty 2008
Posty: 32
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 10:29, 25 Mar 2018    Temat postu: Poseł Rozenek w sejmie.

Taką mamy sytuację polityczną, że głos może zabrać każdy, ale słychać go różnie. Mówi się, że nie ma cenzury, a jednocześnie każda partia w swoich zaprzyjaźnionych studiach prezentuje swoje poglądy. Patrząc tak na naszą scenę polityczną, można odnieść wrażenie, że rodzimi politycy tak przyzwyczaili się do wypowiedzi zgodnie z wytycznymi „ starszych braci”, że samodzielnych głosów nikt nie dopuszcza do szerszej publiczności.
Projekt ustawy podpisany przez 250 tysięcy obywateli zostaje wstawiony pod obrady sejmu, a jednocześnie natychmiast zostaje wrzucony do kosza większością sejmową. Trudno zrozumieć, dlaczego głos tylu tysięcy ludzi nawet nie jest przedyskutowany, a większość nie określi przyczyn swojego veta.
Do wiadomości użytkowników tekst

Panie Marszałku, Wysoka Izbo!
Panie Posłanki i Panowie Posłowie!
Jestem tu w związku z tym, iż udało się nam zebrać 250 tysięcy podpisów pod obywatelskim projektem ustawy, ale zbieraliśmy te podpisy dlatego, że wcześniej Sejm Rzeczpospolitej przegłosował bubel prawny. Bubel prawny w wyniku którego jak dotąd śmierć poniosło 37 osób. Dlatego też chciałbym prosić Państwa, abyśmy na początku uczcili minutą ciszy tych, którzy w wyniku ustawy z dnia 16 grudnia 2016 r. odeszli.
Te 37 zgonów, o których mówię są to informacje w pełni potwierdzone. To są informacje zbierane w Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych, każda z nich została potwierdzona przez rodziny tych ludzi, którzy odeszli. To są samobójstwa, to są zawały, to są wylewy. Czasem ludzie odmawiają przyjmowania pokarmu, czasem ludzie odmawiają przyjmowania leków. To jest potworne, że politycy w Polsce ustawą zabijają ludzi!
Reprezentuję 250 tysięcy ludzi, którzy odważyli się podpisać pod obywatelskim projektem ustawy, po to, aby cofnąć tą haniebną ustawę z 16 grudnia 2016 r., ale żeby Państwo zrozumieli o co chodzi, muszę się cofnąć do roku 1990. Na jest sali pan minister Henryk Majewski, on na pewno poświadczy, jak to było w 1990 r. kiedy Solidarność przejmowała władzę. Ministrem wówczas był Krzysztof Jan Kozłowski, a wiceministrem Andrzej Milczanowski, obaj opozycjoniści ze wspaniałą kartą. Oni to widząc exodus milicjantów i ludzi służb, zaapelowali do tychże właśnie funkcjonariuszy, aby się powstrzymali od odchodzenia ze służby. Obiecali im, że jeżeli są czyści, jeżeli nie robili niczego złego w przeszłości, to państwo polskie będzie ich traktowało jak każdego innego obywatela i zagwarantuje im, że będą takimi samymi funkcjonariuszami, jak Ci którzy zostaną przyjęci po dziewięćdziesiątym roku. Na dowód tego, że taka propozycja, taka oferta padła mamy nie tylko świadectwo pana ministra, mamy też oświadczenie notarialne pana ministra Andrzeja Milczanowskiego, którego dzisiaj z nami nie ma ze względu na stan zdrowia. Tak to było i tak właśnie wolna Polska zwróciła się do tych ludzi z prośbą, aby oddali swoje usługi na rzecz nowo tworzonego państwa i ci ludzie zdecydowali się to zrobić, a dzisiaj ponoszą tego konsekwencje. Dzisiaj to państwo nazywa ich oprawcami i dzisiaj to państwo twierdzi, iż służyli jakiemuś państwu totalitarnemu. Mimo, iż niektórzy z nich służyli we współczesnej Polsce po dwadzieścia kilka lat, niektórzy odeszli na emeryturę w tym roku, w połowie zeszłego roku, w styczniu zeszłego roku, a jednak nazywa się ich oprawcami. Następnie przyszedł smutny dla służb mundurowych rok 2009, niestety Platforma przegłosowała wtedy ustawę obniżającą emerytury służb mundurowych, to było działanie nieprzemyślane. Wówczas panowała powszechna opinia wśród prawników, że jest to po prostu bubel prawny. Taką opinię podzielali wszyscy mądrzy prawnicy. Wówczas padło takie zdanie, które pragnę państwu zacytować, Państwo się może domyślą kto jest autorem tego zdania. „Premier Tusk i minister Schetyna chcą odebrać formacją mundurowym, jako kolejnej już grupie społecznej ich uprawnienia emerytalne, które stanowiły dotychczas jedną z motywacji do podejmowania trudnej i często niebezpiecznej służby. Minister odpowiedzialny za bezpieczeństwo podważający podstawy swojego resortu, dezorganizujący pracę służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo obywateli, minister który odbiera nabyte prawa nie gwarantując nic w zamian, godzi w bezpieczeństwo Polaków. Dzisiaj chcę to bardzo wyraźnie podkreślić raz jeszcze, policjanci, strażacy, funkcjonariusze straży granicznej, służby więziennej, zawodowi żołnierze Wojska Polskiego muszą mieć gwarancje, że państwo dotrzymuje zawartych z nimi umów. To jest proszę państwa cytat z ówczesnego posła Jarosława Zielińskiego, obecnego tutaj wiceministra. Szacunek panie ministrze! Te mądre słowa, te mądre słowa i trzeba to docenić, nie zostały niestety docenione przez Trybunał Konstytucyjny. Profesor Rzepliński, który dziś jest obrońcą demokracji, w Trybunale Konstytucyjnym przeprowadził takie oto rozumowanie, że ta ustawa jest zgodna z prawem, zgodna z konstytucją i to prawo weszło w życie.
Nadszedł rok 2016, 16 grudnia to pamiętna data ponieważ nie tu się odbywały obrady Sejmu, tylko obrady się odbywały na Sali Kolumnowej. Wówczas w tych nieokreślonych okolicznościach prawnych, ponieważ nie wiadomo kto policzył kworum i nie wiadomo kto jak głosował, przecież nie było głosowania imiennego, przyjęto właśnie tę ustawę. Ustawę, która spowodowała śmierć 37 osób. Dlaczego uważamy, że ta ustawa jest niekonstytucyjna i podważa podstawy prawa? Po pierwsze, ta ustawa zakłada odpowiedzialność zbiorową. Sejm Rzeczpospolitej, a dokładnie PiS wcielił się rolę sądu i skazał zaocznie 55 tysięcy osób pisząc w tej ustawie, że są to oprawcy, którzy służyli państwu totalitarnemu. Drugi powód, ta ustawa odbiera słusznie nabyte prawa, nie może być w demokratycznym państwie sytuacji, w której obywatel się na coś umawia, po czym ktoś przychodzi i tę umowę jednostronnie zrywa. Ta ustawa wprowadza coś niezwykłego, a mianowicie górny próg emerytury i ten górny próg wynosi 1716 zł. Teraz wyobraźcie sobie państwo funkcjonariusza, który odszedł z ABW w styczniu 2017 r., jest w pełni wieku, pięćdziesiąt parę lat, idzie do banku i tam dostaje dobrą robotę i odprowadza do ZUS-u duże składki, ale ma się to nijak do jego emerytury, ponieważ ta ustawa zakłada, iż będzie on miał zawsze emeryturę nie wyższą niż 1716 złotych, przecież to jest jawne bezprawie. Wreszcie i trudno o tym nie wspomnieć, jakby nie brzmiało to infantylnie, jest stara rzymska zasada, która mówi, że umów się dotrzymuje. Pacta sunt servanda! Te umowy, zawarte między innymi przez ministra Kozłowskiego, ale też przez całe państwo, bo w imieniu państwa występował minister Kozłowski a nie swoim, nie zostały dotrzymane. Chcę się zmierzyć na tej sali z całą kłamliwą polityką propagandową, jaka wokół tej ustawy została rozpętana. Nie jest prawdą, że ci emeryci mundurowi mieli wcześniej emerytury w wysokości 20 tysięcy złotych, średnia emerytura ludzi objętych tą ustawą, przed jej wprowadzeniem wynosiła 2180 złotych i takie są informacje z Zakładu Emerytalno Rętowego, a który podlega Ministrowi Spraw Wewnętrznych. Nie jest prawdą, że dokonała się jakakolwiek sprawiedliwość społeczna, i że te emerytury zostały obniżone do średniej, to jest nieprawda. Większość osób objętych tą ustawą dostaje 854 złote i to jest najniższa emerytura jaką dopuszcza w Polsce prawo. Na marginesie dodam, że ludzi ci otrzymali decyzje, gdzie ZER wylicza im emerytury na sto złotych, 70 złotych, 300 złotych. Tak, dostają te 850 złotych, bo państwo jest łaskawe i przewiduje właśnie taką najniższą emeryturę. Nie jest też prawdą, że są odbierana jakiekolwiek przywileje, ponieważ w przypadku mundurowych, mówimy o osobnym systemie emerytalnym dlatego, że oni służą a nie pracują. Służba 24 godziny na dobę różni się od pracy, różni się tym, że się ryzykuje zdrowiem i życiem, a także ma się, przepraszam za kolokwializm, popaprane relacje rodzinne. Właśnie za to państwo oferuje rekompensatę w postaci innego systemu emerytalnego, tak więc nie jest to żaden przywilej, a jeżeli ktoś tak uważa, to niech idzie i służy na ulicy i goni bandytów.
Kogo dotyczy ta ustawa? Proszę państwa, ta ustawa jest popularnie nazywana ustawą dezubekizacyjną. UB zlikwidowano w 1956 r. i nie ma funkcjonariuszy UB, którzy by do tej pory żyli, nawet jeśli to są to tak nieliczne wyjątki, że nie warto byłoby dla nich robić ustawy. Ta ustawa, proszę państwa, dotyczy wdów i sierot, podkreślę jeszcze raz, wdów i sierot; kombatantów, byłych sportowców, urzędników biur paszportowych, twórców bazy PESEL, więzienników pilnujących przestępców, oficerów BOR, którzy min. ochraniali papieża; czy też żołnierzy WOP, którzy strzegli naszych granic. Tak, wśród 55 tysięcy decyzji wydanych są również ludzie służb i o nich chcę chwilę powiedzieć. Większość państwa słyszała o operacji Samum? Pewnie większość państwa wie tyle, ile zobaczyliście w filmie Władysława Pasikowskiego, ale przypomnę, że dzięki brawurowej akcji oficerów naszego wywiadu udało się uratować z Iraku sześciu oficerów CIA, DIA i NSA. Zostali wywiezieni z Iraku dzięki operacji naszych służb specjalnych, groziła im tam pewna śmierć. Akcja ta udała się dlatego, że ówczesne Irackie służby ufały naszym służbom, traktowały nasze służby jako przyjaciół, a nas jako kraj neutralny a nawet zaprzyjaźniony. I akcja ta była straszliwym policzkiem dla irackich służb, potwornym, takich rzeczy się nie wybacza i dlatego, proszę państwa” zemsta nadeszła. Mówię o tym po raz pierwszy publicznie, ponieważ nikt o tym nie wie. Pierwszy zginał Andrzej Jarosław Hos, nazwisko legalizacyjne Talar. Mściciele dopadli go w 95 r. w Libii. Rok później 25 października 1996 r. w Libanie zginał Jacek Jerzy Bartosiak, nazwisko legalizacyjne Puszkarski. Edmund Żurawski, nazwisko legalizacyjne Zabłotny zginął jako ostatni w 1999 r. w Iraku. Te trzy śmierci poza operacją Samum, ponieważ to byli oficerowie, którzy brali udział w tej operacji, łączy jeszcze jedna rzecz. Wszyscy ci trzej bohaterscy oficerowi polskiego wywiadu byliby pozbawieni emerytur i byliby nazywani oprawcami. Na marginesie chciałem przypomnieć, że dzięki tej operacji, w nagrodę Amerykanie umorzyli Polsce 16,5 miliarda naszego długu. Ustawą represyjną byłby objęty również inny oficer polskiego wywiadu – Władysław Antczak, nazwisko legalizacyjne Iskierski. Ten bohateski oficer polskiego wywiadu, pełniący funkcję sekretarza ambasady RP w Tajlandii uratował blisko 2,5 tysiąca ludzkich istnień organizując ich sprawną ewakuację podczas straszliwego tsunami w 2004 r. Dziś Antaczk nie żyje, więc nie wie, że zdaniem twórców tej ustawy jest oprawcą służącym państwu totalitarnemu. Jeszcze jeden przykład. Mariusz Kazana, nazwisko legalizacyjne Czarski, wspaniały oficer polskiego wywiadu. Jak państwo wiecie, polski wywiad przeprowadził niesamowicie sprawną operację, która pomogła Polsce na bardzo korzystnych warunkach w 2004 r. wejść do Unii Europejskiej. Jednym z najważniejszych oficerów, który przeprowadzał tę operację był właśnie ów Mariusz Kazana. Na marginesie, ulubieniec prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jak państwo wiecie, zginął w katastrofie pod Smoleńskiem. To była chyba dla polskiego wywiadu największa strata po 90-tym roku. Kazana jako absolwent Ośrodka Kształcenia Kadr Wywiadu Departamentu Pierwszego MSW byłby dziś objęty ustawą represyjną, a różne PiS-owskie media nazywałby go oprawcą. Tych pięciu ludzi, tych pięć osobnych historii, z których każda nadaje się na znakomity film sensacyjny, to są nasi bohaterzy. Oddali życie na służbie. Mówi się o nich ubecy, mordercy, oprawcy, bandyci, zdrajcy. Piotr Wróbel, policjant który rozpracował mafię pruszkowską i został objęty tą ustawą ponieważ wybrał szkołę oficerską w Legionowie. Z wielkim poświęceniem walczył z mafią pruszkowską, dzisiaj państwo Polski ukradło mu emeryturę. Wojciech Raczuk, porucznik wydziału kryminalnego Milicji Obywatelskiej w Białej Podlaskiej, w 1986 r. ruszył w pościg za jednym z najgroźniejszych wówczas przestępców, ścigany kryminalista Józef Korycki był bezwzględnym mordercą. Strzelił do Raczuka z broni automatycznej, a Raczuk otrzymał 6 kul. Milicjant trafił w stanie krytycznym do szpitala, nikt nie wierzył, że przeżyje, jego koledzy przenieśli go na lepszy etat, aby wdowa po nim miała trochę więcej pieniędzy, to był etat w SB. Raczuk przeżył, jest inwalidą II grupy. Po 35 latach okazało się, że jest oprawcą. W skutek tej ustawy z 2866 złotych renty inwalidzkiej, którą miał obecnie otrzymuje 854 zł. To mu nie wystarcza nawet na leki. Jest na sali, tam na górze pani nadkomisarz Danuta Leszczyńska, kierownik sekcji ds. walki z przestępczością narkotykową wydziału kryminalnego Policji w Szczecinie, która odeszła ze służby w 2009 r. Całe życie spędziła ciężko walcząc z przestępczością narkotykową, dzisiaj to państwo ją karze. Za co?
Tak jak powiedziałem, 37 zgonów to jest krzyk. Krzyk tego środowiska o wielką pomoc. Musicie im pomóc. Państwo nie może być bezradne w takiej sytuacji, państwo nie może się przyglądać takiemu nieszczęściu. Droga odwoławcza dla tych ludzi praktycznie nie istnieje. Wszystkie odwołania, które zostały skierowana do Sądu Okręgowego leżą i czekają nie wiadomo na co. Odwołanie w „trybie 8A”, czyli tzw. akt łaski, od 8 miesięcy leżą w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. To są ludzie starzy i nie dożyją sprawiedliwości, w tym tempie oni po prostu umrą, zanim cokolwiek się wydarzy.
Proszę Państwa, na wrocławskim komisariacie umarł Igor Stachowiak, ponieważ funkcjonariusze znęcali się nad nim za pomocą paralizatora. Czy ten bestialski czyn jest godny potępienia? Jest. Oczywiście, że tak, tak samo jak godne potępienia jest morderstwo księdza Popiełuszki, ale czy za zbrodnie na Stachowiaku powinni odpowiadać wszyscy, którzy dziś służą w Policji? Czy każdy Policjant jest mordercą i zwyrodnialcem pastwiącym się nad zatrzymanymi w toalecie komisariatu? To pytanie jest tak idiotyczne, że aż wstyd je zadawać, ale w oparciu właśnie o taką logikę wszystkich byłych funkcjonariuszy skazano na karę pozbawienia praw nabytych i na pohańbienie.
Pani Marszałek, Panie i Panowie Posłowie!
Nie oczekuję od was współczucia i zrozumienia, ale oczekuję przyzwoitości. Proszę was, abyście odrzucili propagandowe informacje i sprawdzili kogo naprawdę dotyczy ta ustawa i jakie są jej konsekwencje. Pamiętajcie odwet to nie kara, z zemsta to nie sprawiedliwość. Wszyscy państwo przed przystąpieniem do wykonywania mandatu poselskiego złożyliście ślubowanie o treści: „Ślubuję uroczyście jako poseł na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec narodu, strzec suwerenności ojczyzny, dobra obywateli, przestrzegać porządku prawnego Rzeczpospolitej Polskiej”. A wielu z was dodało - „Tak mi dopomóż Bóg”.
Zwracam się do Pań i Panów Posłów o potraktowanie wniesionego przez nas projektu ustawy zgodnie z rotą złożonego ślubowania.

Andrzej Rozenek, przewodniczący Komitetu Inicjatywy Ustawodawczejo zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin.

Warszawa, Sejm 22 marca 2018 r.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
julevin




Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 778
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:12, 11 Lip 2018    Temat postu: DZIŚ ROCZNICA LUDOBÓJSTWA NA KRESACH. PAMIĘTAMY

v
.
Dzisiaj przypada 75 rocznica „krwawej niedzieli” na Wołyniu. Trzeba o tym pisać i przypominać, bowiem wiele „polskojęzycznych” gazet nad Wisłą nie zauważa tej rocznicy, nie chce pamiętać, że 11 lipca 1943 roku o świcie UPA wspólnie z miejscowa ludnością cywilną / sąsiedzi / przystąpili do mordowania ludności polskiej. O tym trzeba mówić i pisać, bowiem część polityków potrafi tylko głosić, byśmy w imię przyszłości zapomnieli i przebaczyli o tamtej tragedii. Zapoczątkował ten fałszywy pogląd znany duet Kwaśniewski –Kuźma. Miało to zapoczątkować nowy przyjazny rozdział w stosunkach polsko-ukraińskich.
Co z tego wszystkiego wyszło, to dobrze widzimy. Ukraińcy oczekują od nas, byśmy traktowali Banderę jak Piłsudskiego i bez protestu godzili się na antypolskie wystąpienia na Ukrainie z niszczeniem pomników poświęconych naszym rodakom, którzy ponieśli śmierć na Kresach, tylko dlatego, że byli Polakami. Ukraińcy wciąż uważają / i niestety mają wśród niektórych polskich polityków wsparcie /, że Akcja Wisła to odpowiednik Rzezi Wołyńskiej..
Niestety, ale współcześni ukraińscy politycy z prezydentem ich kraju Poroszenką na czele, przy pełnym poparciu elit Unii Europejskiej/ nie jest w tym odosobniony i D. Tusk / usiłują zacierać ślady tamtej bolesnej prawdy.
Nie można dalej uważać, że wszystko jest w porządku, że normalnością jest, by prezydent Polski odwiedzał miejsca pamięci i składał wieńce w szczerym polu/ po spalonych wioskach nie ma dziś śladu /, a w tym czasie prezydent Ukrainy usiłował poprzez składanie kwiatów na terenie Polski udowadniał Światu, że oddziały AK dokonywały takich samych mordów na Ukraińcach na terenie Polski.
Trudno pogodzić się z tym, by na kłamstwie budowana była przyszłość wzajemnych kontaktów. Sprawy same nie załatwią się. Akt wybaczenia wymaga przede wszystkim PRZYZNANIA SIĘ DO WINY SPRAWCÓW, WYRAŻENIA SKRUCHY I PROSZENIA O WYBACZENIE. Nie możemy się godzić, by mordercy narodu polskiego byli bohaterami naszych sąsiadów i my mamy tego nie zauważać. Jeżeli ten pogląd odpowiada niektórym polskim politykom, to powinni jak najszybciej wyprowadzić się na wschód.
Nietrudno też zauważyć, że ten brak zainteresowania ze strony polskich władz, mediów i obserwatorów, wynika również stąd, że ofiarami tych mordów byli przede wszystkim polscy chłopi, którzy pozbawieni wywiezionej na Syberię i do Kazachstanu polskiej inteligencji, rezerwistów wojskowych, policjantów i kolejarzy, nie byli w stanie skutecznie zorganizować oporu przeciwko ukraińskim zbrodniarzom.
Dlatego, niezależnie od wszelkich braków koniecznego zainteresowania, pokolenie żyjących wnuków i prawnuków powinno przypominać i upamiętniać te tragiczne wydarzenia.
Pamiętajmy, że na mocy uchwały Sejmu z 22 lipca 2016 roku, dzień 11 lipca ustanowiony został jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Niestety, same uchwały nie docierają do niektórych decydentów.
WIECZNA CHWAŁA BOHATEROM, KTÓRZY ZGINELI NA KRESACH


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
julevin




Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 778
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:39, 06 Sie 2018    Temat postu: Nowa wizja generała

W ostatnich dekadach w polskich siłach zbrojnych, głowni decydenci zamiast poważnego traktowania swoich obowiązków na pierwszy plan wysuwają zagadnienia poboczne, które oczywiście wzbudzają zainteresowanie zwłaszcza dziennikarzy, ale zupełnie nie wpływają na stan zdolności bojowej wojsk.
Pamiętam jednego z szefów MON/ taki specjalista od fikołków / który w obszarze wojska chyba tylko znał się na gimnastyce, bowiem z wyszkolenia fizycznego uczynił zasadniczy obszar swojego działania nie licząc wyrzucania z wojska niewygodnych sobie oficerów, co zresztą było specjalnością prawie wszystkich szefów MON, a kosztów tych bezmyślnych działań nikt chyba nie policzył. Dziś kolejną erę otwiera nowy szef sztabu generalnego gen. Rajmund Andrzejczak. Na wstępie dziennikarze przypięli mu wizytówkę z jego rzekomymi wypowiedziami. Oto, co można wyczytać w Internecie:” Chcę wyprowadzić wojsko ze „strefy komfortu” – mówi gen. Rajmund Andrzejczak, nowy szef Sztabu Generalnego. - żadnego spania w namiotach, komfortowego przebywania. Na poligonie śpimy w wozach, tak jak w walce. Ale jego zdaniem rola Szefa Sztabu, zwłaszcza przy kompetencjach jakie zyska od 1 stycznia 2019 r., to przede wszystkim kształtowanie kierunku rozwoju sił zbrojnych i ich kadry dowódczej - przygotowanie do zmieniających się wyzwań - Planować, rozważać, programować, jak siły zbrojne mają wyglądać za lat pięć, dziesięć - podkreśla Andrzejczak”.
Cóż można powiedzieć na tę „strefę komfortu”, która ukazała się w wyobrażeniach generała. Takie stwierdzenie bardzo pasuje do wyobraźni naszych dziennikarzy, którzy nigdy nie zakosztowali służby wojskowej i dla których obowiązek obrony ojczyzny, to powinność wypełniania tego obowiązku za niewielkie pieniądze przez „ciężkich frajerów” / jak sami o tym pisali /. Trudno mi sobie wyobrazić, by przez cały okres szkolenia poligonowego wszyscy żołnierze spali tylko w wozach bojowych, czy na samochodach ciężarowych. A co będzie w zimie, gdy temperatura będzie sięgać poniżej 15 stopni? Czy wówczas zostanie zastosowane specjalne ogrzewanie, czy też wszyscy mają ćwiczyć niby komandosi w trudnych warunkach? Sądzę, że panu generałowi wciśnięto słowa bez wcześniejszego przemyślenia.
Sądziłem, że pan generał z pozycji dowódcy dywizji miał możliwość dostrzeżenia istotnych niedostatków, jakie panują w naszych siłach zbrojnych. Najwyższy czas, by ktoś rozumny, kto ma wpływ na Wojsko Polskie uświadomił decydentom nienormalność w systemie dowodzenia, w usytuowaniu wojsk OT poza normalnym wojskiem, czy też brak zdolności bojowej naszej armii. Generała o takim doświadczeniu powinien niepokoić fakt, że praktycznie żadna nasza brygada nie jest zdolna do wykonania zadania zgodnie z przeznaczeniem, a normy ogniowe w wojskach lądowych są niższe od tych z przed roku dwutysięcznego. Oczywiście trzeba wreszcie przywrócić rangę rzeczywistym ćwiczeniom taktycznym, w czasie których żołnierze zawsze jedli i spali w wozach bojowych i do tego nie trzeba było wydawać żadnych oświadczeń.

Jeżeli pan generał w sprawowaniu swojej funkcji będzie kierował się mottem : „Planować, rozważać, programować, jak siły zbrojne mają wyglądać za lat pięć, dziesięć” , to pragnę zauważyć, że nie jest to żadne odkrycie, ponieważ poprzednicy od dwóch dekad to czynią, a stan armii pogarsza się z każdym rokiem. Osobiście chce wątpić w taki punkt widzenia pana generała, którego gdy poznałem, sprawiał wrażenie dowódcy myślącego. Wydaje mi się, ze jest obecnie tak wielka ilość zaniedbań, ze nie trzeba tego odkładać na następne lata, bowiem może to dotyczyć kilku następnych generałów.
A tak na marginesie dziennikarzom piszącym określone notki biograficzne pragnę przypomnieć, ze gen Rajmund Andrzejczak nie jest najmłodszym szefem sztabu generalnego, bowiem w 1992 roku gen T. Wilecki obejmujący to stanowisko miał 47 lat.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
julevin




Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 778
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 108 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 9:04, 12 Sie 2018    Temat postu: Leszek Sykulski: Zbrodnia i mit. O powstaniu warszawskim

PORTALGEOPOLITYKABIBLIOTEKA KSIĘGARNIALINKIENGLISHKONTAKT

Szukaj...
KATEGORIA: GEOPOLITYKA POLSKA, HISTORIA, KOMENTARZE-PUBLICYSTYKA, NAJNOWSZE / 01/08/2018 /
powstanie_warszawskiedr Leszek Sykulski

Powstanie w ogóle nie tylko nie miało żadnego sensu, ale było nawet zbrodnią.

(gen. Władysław Anders)

„Burza w szklance wody”

W ciepły sobotni wieczór, 29 lipca 1944 r., doszło w Warszawie do niecodziennego spotkania. Gen. Tadeusz Bór-Komorowski zobaczył się z przybyłym z Londynu emisariuszem Rządu Polskiego, Zdzisławem Jeziorańskim ps. „Jan Nowak”. „Kurier z Warszawy” uzmysłowił wówczas Komendantowi Głównemu AK sytuację geopolityczną, jaka zarysowała się po konferencji w Teheranie, tj. podział stref wpływów i carte blanche dla Stalina w Europie Wschodniej. Przedstawił także twarde fakty, iż na żadną pomoc ze strony aliantów w razie „bitwy o Warszawę” liczyć nie będzie można. Pomoc Samodzielnej Brygady Spadochronowej gen. Stanisława Sosabowskiego także była wykluczona. Wypowiedział wówczas także znamienne słowa: akcja „Burza” nie będzie miała żadnego wpływu na decyzję aliantów, a dla opinii publicznej świata zachodniego będzie burzą w szklance wody.

Dzień wcześniej wizytę gen. Bór-Komorowskiemu złożyło dwóch wysokich rangą oficerów: płk Emil Fieldorf-Nil i ppłk Ludwik Muzyczka, którzy na piśmie złożyli swój sprzeciw wobec wszczynania powstania w stolicy. Swoją postawę argumentowali czynnikami zewnętrznymi – niechęcią przywódcy ZSRR i dowództwa Armii Czerwonej do jakiejkolwiek pomocy AK – oraz wewnętrznymi – słabości kadrowe, organizacyjne, braki w uzbrojeniu i sprzęcie wojskowym.

Wszyscy politycy i oficerowie Armii Krajowej, którzy podjęli decyzję o wybuchu powstania, mieli pełną świadomość, jak skończyła się akcja „Burza” na Kresach. Wiedzieli, co się stało z żołnierzami, którzy zajęli Wilno czy Lwów i zdekonspirowali się przed Armią Czerwoną.

29 i 30 lipca 1944 r. Radio Moskwa i Radiostacja im. T. Kościuszki (polscy komuniści) nadawały prowokacyjne audycje z apelem o rozpoczęcie walk w stolicy…

Naczelny Wódz, gen. Kazimierz Sosnkowski 3 lipca 1944 r. pisał: powstanie bez uprzedniego porozumienia z ZSRR na godziwych podstawach byłoby politycznie nieusprawiedliwione, zaś bez uczciwego i prawdziwego współdziałania z Armią Czerwoną byłoby pod względem wojskowym niczym innym jak aktem rozpaczy.

W obliczu powyższych faktów, wszelka próba usprawiedliwiania (argumentem niewiedzy o sytuacji zewnętrznej) sprawców wybuchu powstania, takich jak generałowie: Kazimierz Sosnkowski, Tadeusz Bór-Komorowski, Leopold Okulicki, Antoni Chruściel, Tadeusz Pełczyński, czy Delegat Rządu na Kraj Jan Stanisław Jankowski, jest albo przejawem ignorancji, albo po prostu złej woli.

Bez happy endu

Osobna sprawa, która schodzi nieco w cień przy omawianiu zasadności decyzji o wybuchu powstania, to pytanie, dlaczego nie przerwano tej rzezi? W kilka dni po rozpoczęciu walk – w obliczu braku jakiejkolwiek pomocy – było już wiadomo, że powstanie nie ma najmniejszych szans powodzenia. Komenda Główna AK miała już także świadomość, że na pomoc Armii Czerwonej nie ma co liczyć. Wykrwawienie polskich oddziałów było po prostu na rękę Stalinowi. Walka z punktu widzenia wojskowego i z punktu widzenia politycznego stała się całkowicie bezzasadna. Stała się irracjonalna.

Na jedyną rozsądną decyzję potrafił się zdobyć – niesłusznie nieco zapomniany dziś – płk Antoni Żurowski, dowodzący walkami na Pradze. W szóstym dniu powstania, w sytuacji braku broni, amunicji, widząc niepotrzebne cierpienie ludności cywilnej, podpisał akt kapitulacji. I dzięki temu zaoszczędził życie tysiącom ludzi i uchronił Pragę od wielkich zniszczeń.

Zamiast iść w ślady praskiego dowództwa i skończyć niepotrzebną rzeź cywilów, 12 sierpnia 1944 r. gen. Bór-Komorowski podpisał rozkaz przyjścia stolicy z pomocą, skierowany do oddziałów spoza Warszawy. Wydał tym samym wyrok na swoich żołnierzy. Ani jeden oddział AK nie dotarł do stolicy, za to doprowadził tysiące ludzi do dekonspiracji przed NKWD.

Ponad 200 000 ofiar w ciągu 63 dni. Więcej niż we wszystkich polskich powstaniach od 1794 do 1863 r. Więcej niż ofiar bomby atomowej, zrzuconej na Hiroszimę. Dziennie więcej niż ofiar ataku na World Trade Center…

Świętowanie klęski

Od kilkunastu lat mamy w naszym kraju do czynienia ze swoistym, arefleksyjnym kultem powstania warszawskiego. Co gorsza, kultem zinstytucjonalizowanym. Miejsce należnej zadumy i głębokiej refleksji, także – a może przede wszystkim – politycznej, zastępuje emocjonalno-sentymentalna propaganda. Wśród haseł – „oceny zostawmy historykom” – królują komercyjne wykwity tandetnej kultury masowej w postaci „powstańczych gadżetów”. Czasem można odnieść wrażenie, że te wszystkie koszulki, kubki, breloczki, przypinki, sprzedawane w akompaniamencie hip-hopowych melorecytacji, nie stanowią tylko mass-kulturowego dopełnienia każdej rocznicy, ale z łatwością stają się tanim substytutem poważanej debaty. Swoją drogą, warto zadać pytanie, czy rocznice naszych narodowych klęsk powinniśmy świętować tak hucznie i uroczyście, czy raczej cicho i refleksyjnie?

Nikt nie odmawia powstańcom bohaterstwa. To sprawa oczywista. Nie chodzi jednak o ocenę skali poświęcenia powstańców, lecz o głęboką ocenę decyzji politycznej, jaką podjęli politycy i dowódcy AK. Każdy naród ma nie tylko prawo, ale i obowiązek wyciągać wnioski z nietrafionych decyzji i poniesionych klęsk. Prawo to jednak w sposób rażący jest naruszane we współczesnej Polsce. Mamy oto bowiem do czynienia z sytuacją, kiedy część środowisk politycznych i intelektualnych chce nie tylko zawłaszczyć sobie pamięć o tamtych wydarzeniach, ale także narzucić „moralny” kaganiec myślącym inaczej. Każdemu, kto próbuje w przestrzeni publicznej rozpocząć debatę nt. politycznego sensu tej insurekcji, natychmiast zarzuca się, iż „godzi w pamięć o powstaniu”, czy wręcz „podważa sens heroicznego zrywu”.

Warto pamiętać, że wśród krytyków decyzji politycznej, jaka legła u genezy powstania, byli i są sami uczestnicy tamtych walk. By wymienić tylko Jana Ciechanowskiego, Janusza Kazimierza Zawodnego, czy Jana Kurdwanowskiego, walczących piórem o sprawiedliwą ocenę tamtych wydarzeń. Jak się ma próba kneblowania ust przeciwnikom powstania, przy pomocy argumentu o „powtarzaniu propagandy PRL-u”, wobec twórczości takich postaci jak Władysław Pobóg-Malinowski, Jerzy Łojek, czy Paweł Wieczorkiewicz?

W stronę mitu

Osobna sprawa to próba tworzenia przez niektóre kręgi intelektualne obrazu „powstania zwycięskiego”. „I to nie tylko moralnie, ale materialnie i politycznie” – jak napisał jeden z czołowych mitotwórców tej insurekcji. Zabieg to niebezpieczny, uciekający od świata realnego, w miejsce faktów stawiający symulakry. Pokrętna filozoficzna argumentacja, odwoływanie się do zbiorowych emocji, granie na narodowych nastrojach stopniowo zaciera granicę między światem rzeczywistym, a jego przedstawieniami. Wyobrażenie i mit stają się bytem realnym. W tym momencie bezzasadna staje się jakakolwiek rzetelna debata. Mitologizacja zbiorowej pamięci, jaka dokonuje się na naszych oczach, zastępuje potrzebę narodowej refleksji nad własną przeszłością, która jest niezbędna dla podejmowania właściwych decyzji w przyszłości. Mit staje się blokadą nie tylko w odniesieniu do przyszłości, ale i przestaje pozwalać na czerpanie z bogactwa przeszłości. A przecież chodzi o to, aby zakończonej tradycji dać ostatnie słowo i zachować klucze do spalonych domów, parafrazując Reinholda Schneidera.

Na koniec trudno także nie poruszyć kwestii swoistego dyktatu ortograficznego, jaki rozprzestrzenił się w większości mediów. Nazwa insurekcji warszawskiej musi być pisana obowiązkowo majuskułą. Koniec kropka. Inaczej to „obraza pamięci”. A przecież zasady języka polskiego są w tej sprawie jasne. Nazwy powstań piszemy z małej litery. W wyjątkowych sytuacjach, chcąc nadać formie pisanej szczególny patos, można je pisać literą wielką. Problem w tym, że w Polsce patos staje się wszechobecny…

Sens dyskusji

Dyskusja o sensie powstania warszawskiego jest potrzebna. Dyskusja rzetelna. Odrzucająca łatwy sentymentalizm i fałszywy ultramoralizm. Tylko taka postawa, która dąży do rzetelnej oceny powstania, w tym sensu jego wybuchu, może stać się prawdziwym kluczem do prowadzenia polityki realnej. W przeciwnym razie dostaniemy do ręki co najwyżej wytrych i nie do polityki realnej, a co najwyżej polityki życzeniowej.

***

Polecam:

[link widoczny dla zalogowanych]

Fot. wikimedia.com

Tekst został zamieszczony pierwotnie w Internecie 1 sierpnia 2011 r.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasze Forum "VOX MILITARIS" Strona Główna -> "VOX MILITARIS", OBRONNOŚĆ, POLITYKA, WOJSKO W KRAJU I NA ŚWIECIE
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin