Forum Nasze Forum "VOX MILITARIS" Strona Główna Nasze Forum "VOX MILITARIS"

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Trochę prawdy...?
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasze Forum "VOX MILITARIS" Strona Główna -> "MIĘDZY NAMI EMERYTAMI"
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lea




Dołączył: 06 Mar 2009
Posty: 30
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 23:08, 28 Cze 2012    Temat postu: Trochę prawdy...?

Zachęcam do przeczytania,pozdrawiam.

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sarnak




Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:24, 02 Lip 2012    Temat postu:

Prawda jest tak okrutna, że bije po oczach.

Zupełnie inaczej widzą to inni. Oto pan prezydent w ostatnim numerze Polski Zbrojnej z okazji Święta Weterana zaznaczył, że państwo polskie pamięta…..a pan generał Rębacz zauważył również ,iż w trosce o emerytów wojskowych i ich trudną sytuację ZŻWP powołał odpowiednią fundację, która ma służyć pomocą finansową ????????????????????? Ważne przy tym jest zdaniem władz związku, że co szósty członek tej organizacji jest weteranem.

Wymieniam pojęcie „WETERAN”, , aby wszyscy uzmysłowili sobie, że zwykli emeryci teraz schodzą na plan dalszy. Nawet ci wszyscy, co z takim zapałem szukali dróg dojścia do władzy, by załapać się na kolejną zmianę na wzgórza Golan i inne misję pokojowe, teraz w stworzonym przez siebie Stowarzyszeniu, przez generała Woźniaka stali się „weteranami”. Jest ich już ponad 2 tysiące.

Dzisiaj weteranem poszkodowanym zostaje się, gdy w działaniach / misjach/ poza granicami kraju osoba uległa wypadkowi lub zachorowała. Żołnierz na poligonie, w czasie ćwiczeń nawet gdyby został bez rąk i nóg nie otrzyma określonych świadczeń. A przecież tragedia, niezależnie od miejsca wydarzenia, posiada taki sam wymiar dla poszkodowanego i jego rodziny. Tym razem jednak, polityczny wymiar jest inny.

Nie oznacza to, że biorący udział w działaniach bojowych nie powinni być docenieni i wzięci pod opiekę, jednak ten, co wybłagał swego czasu wyjazd na Wzgórza Golan, nie powinien być wielkim „Weteranem”.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Janusz2009




Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Poznań
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:39, 02 Lip 2012    Temat postu:

Członkowie Stowarzyszenia Kombatantów Misji Pokojowych ONZ nie zostali uznani mocą ustawy weteranami. Aby otrzymać status "weterana misji" lub "weterana poszkodowanego" mogą - lecz nie muszą - złożyć odpowiedni wniosek.
To tak dla uzupełnienia postu "sarnaka".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sarnak




Dołączył: 26 Sie 2011
Posty: 44
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:43, 03 Lip 2012    Temat postu:

Członkowie Stowarzyszenia nie zostają automatycznie "weteranami", jednak wszyscy którzy przebywali na wczasach / bo tak to trzeba nazwać /na Wzgórzach Golan i na kilku innych misjach ONZ przez okres 60 dni, po złożeniu wniosku i potwierdzających dokumentów zostaje im przyznany status weterana.
Inne warunki są do sprawdzenia. Mam to przed sobą.

Piszę o tym,ponieważ pamiętam, jak poszukiwano różnych "dojść" do decydentów, aby załapac się na kilka takich pobytów. Wtedy chodziło o dolary i możliwość zakupu samochodu i przywiezienie go do kraju.
Takie niestety były czasy, ale nie ma co z tego robić wielkiego bohaterstwa.
Oczywiście zdarzały się wypadki na tych misjach, ale to nie był Irak czy Afganistan.
Żołnierz w czasie służby narażony był w czasie ćwiczeń na różnego rodzaju niebezpieczeństwa i każdego roku Wojsko Polskie odnotowywało ludzkie tragedie.
Stąd sądzę, że takim żołnierzom też należy się podobny status.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
aryski




Dołączył: 13 Cze 2009
Posty: 257
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:10, 03 Lip 2012    Temat postu:

Szanowny Emerycie.
Aby nie było raju, rząd o nas pomyslał:
Poniżej przekazujemy informację odnośnie wzrostu opłat za prąd:
„ … Prąd w górę od 2013 roku


Sprzedawcy energii nie będą już musieli uzgadniać z państwem cen prądu dla ok. 15 mln gospodarstw domowych. Do uwolnienia rynku może dojść 1 stycznia 2013 r. W krótkim czasie opłaty poszybują nawet o 40 proc. zapowiada Urząd Regulacji Energetyki juz wkrótce zdejmie z branży energetycznej obowiązek ustalania razem z URE wysokości najpopularniejszej w Polsce taryfy G. Do ogłoszenia decyzji może dojść jesienią.

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mryski




Dołączył: 13 Cze 2009
Posty: 265
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:56, 29 Lip 2012    Temat postu:

Szanowni Państwo,

Wiele kontrowersji wzbudza sprawa ogródków działkowych, zazwyczaj ulokowanych w sercu miast, stanowiących niezłą chrapkę dla developerów. Działkowcy obawiają się, że na ich miejscu zamiast marchewki wyrastać będą wieżowce i supermarkety. Czy słusznie? Trybunał Konstytucyjny ponad połowę przepisów o pracowniczych ogrodach działkowych uznał za niezgodne z konstytucją. Cała ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych przestanie obowiązywać za 18 miesięcy, jednak co będzie jeśli sejm nie uchwali nowej ustawy zmieniającej na korzyść sytuację prawną działek? Ogródki działkowe dostaną gminy, które z pewnością odpowiednio "zagospodarują” te inwestycyjne żyły złota. I tylko od ich decyzji zależeć będzie, jak wysokimi opłatami obarczą działkowców. Jeszcze przed wyrokiem PZD ostrzegał, że w największych miastach, gdzie ogrody znajdują się w centrum miasta lub w modnych dzielnicach, koszty dzierżawy sięgać mogą nawet 20 tys. zł. Czy działkowców, którzy, powiedzmy szczerze, w większości są emerytami, będzie stać na utrzymywanie działek i uprawę przykładowej marchewki? Mogą Państwo sami odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Od dawna Polski Związek Działkowców ma monopol na władanie ogródkami działkowymi w Polsce. Każdy, kto chciał mieć działkę zapisywał się do PZD i dostawał parcelę ziemi. Działkowcy, oprócz płacenia obligatoryjnej składki do PZD nie ponoszą żadnych kosztów z tytułu użytkowania ziemi takich jak, np. podatek gruntowy. Wiele osób podnosi, że jest to niesprawiedliwe i sprzeczne z konstytucją. Ponadto, niejasny pozostaje sam status działkowca, korzysta on z ziemi będącej w użytkowaniu wieczystym Związku, według Trybunału Konstytucyjnego podstawą korzystania z działki powinna być umowa dzierżawy lub umowa własności i płacenie podatku gruntowego.

Wiadomo, że żyjemy w Państwie demokratycznym, gdzie jedną z naczelnych zasad konstytucyjnych jest ochrona własności. Interesującym jest, że TK zakwestionował także prawo własności do nasadzeń na działkach. Można więc wyburzyć domek lub altanę na działce i wyrwać drzewa bez odszkodowania, choć Państwo gwarantuje, że chroni własność? Ten, kto ma działkę doskonale zdaje sobie sprawę z tego, ile wymaga pracy i nakładów jej pielęgnowanie i uprawa. Wielu działkowców uprawia ziemię, aby nie musieć jeść syfu, który sprzedają w supermarketach. Swoje zawsze pewniejsze i pożywniejsze niż cudze. Dla emerytów jest to rozwiązanie zdrowsze i tańsze. Do tego mogą przebywać na świeżym powietrzu a nie spędzać wakacje w kamienicy lub bloku w centrum miasta. Jak można zabierać to, co się kiedyś dało? Bez prawa do odszkodowania za wsad i wkład własnej pracy? Co z prawami nabytymi działkowców? Dlaczego państwo wzięło się za sprawę ogródków działkowych, a nie np. za sprawdzanie zgodności z konstytucją waloryzacji kwotowej emerytur? Jeżeli ustawa o ROD jest niezgodna z konstytucją, to może należy poddać ocenie wszelkie przywileje zatrudnionych w sądownictwie, działalność KRUSU, przywileje innych grup społecznych.

Działki dla Polskich emerytów są jedyną odskocznią od dnia codziennego. Nie mogą oni pozwolić sobie na wyjazd nad morze czy za granicę. Emeryt pozbawiony działki, a wiec ruchu na świeżym powietrzu, owoców i radości z życia - szybciej umrze, co przełoży się na "oszczędność” wypłat emerytury, a więc państwo na tym zyska.

Czeka nas ponad 18 miesięcy niepewności o los działkowców. Nie wiemy, czy zachowają swoje działki. Pewnym zaś jest, że w razie ich utraty dostaną oni w zamian "działki” na cmentarzu.

Aleksandra Bzdzikot

Fundacja LEX NOSTRA
[link widoczny dla zalogowanych]
Wspieram fundację i dlatego wklejam ten list w nadziei, że emeryci wojskowi nie pomina go milczeniem


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mryski




Dołączył: 13 Cze 2009
Posty: 265
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 9:42, 01 Cze 2013    Temat postu:

RÓWNIA POCHYŁA
Kryzys finansowy wpłynie negatywnie na i tak kiepskie nastroje Polaków, co pogrąży konsumpcję, inwestycje i PKB
TOMASZ URBAS
Rada Polityki Pieniężnej zaskoczyła w maju obniżeniem stóp procento¬wych Narodowego Banku Polskie¬go. Mówi się o kolejnej obniżce w ” czerwcu. Wkrótce po decyzji okaza¬ło się, że z polskim produktem krajowym brutto jest kiepsko. Stagnacja PKB w czwar¬tym kwartale 2012 r. i w pierwszym kwartale 2013 r. sygnalizuje przykry przełom. W poło¬wie roku możemy doświadczyć pierwszej od 20 lat recesji. Oficjalna propaganda obwinia za kłopoty sytuację na świecie. Tymczasem prawda jest inna. Gdyby nie wzrost eksportu netto, Polska już dziś byłaby w recesji. Spada bowiem dynamika konsumpcji i inwestycji, które zależą od wyborów dokonywanych przez pesymistycznie nastawionych Polaków.
Spadek konsumpcji i inwestycji będzie co¬raz słabiej amortyzowany przez eksport. Unia Europejska tkwi w recesji. Chiny spowalniają. W styczniu 2014 r. kończy się druga kadencja Bena Bernankego, szefa Rezerwy Federalnej w Stanach Zjednoczonych, i prawdopodobnie nie będzie się on ubiegał o trzecią. Stany Zjed¬noczone i cały świat stoją przed pęknięciem bańki na obligacjach państwowych, wzrostem ich rentowności oraz stóp procentowych. Kongresowe Biuro Budżetu w swych progno¬zach zakłada wzrost stóp procentowych ame-rykańskiego długu publicznego już od 2014 r., z zakończeniem podwyżek w 2018 r. Według biura stopy długoterminowe (10-letnie) wzro¬sną prawie trzykrotnie, a stopy krótkotermi-nowe (3-miesięczne) - aż 20-krotnie. Efektem będzie przynajmniej stagnacja amerykańskiej gospodarki.
Wzrost stóp w USA wstrząśnie gospodarką na całym świecie. Polska przerabiała już po-dobną podwyżkę światowych stóp procento¬wych na początku lat 80. XX w. Skończyło się to niewypłacalnością państwa zadłużonego za granicą przez Edwarda Gierka. Nie nauczy¬liśmy się na własnych błędach. Od 1991 r. de¬ficyt budżetowy nieustannie pobudza wzrost długu publicznego. Jacek Rostowski szaleje z kolejnymi emisjami obligacji, w tym na ryn¬kach zagranicznych. Kontrastuje to z polityką Niemców, którzy uzyskali nadwyżkę budże¬tową w 2012 r. Kupione przez zagraniczny kapitał polskie przedsiębiorstwa, w tym banki, masowo zadłużyły się za granicą. Co gorsza, Polacy ulegli wykreowanemu przez banki boomowi kredytowemu w latach 2006-2008. Wzrost stóp procentowych mocno ugodzi w terminowość spłat rat kre¬dytów. Sytuacja finansowa banków się po¬gorszy. Kryzys finansowy wpłynie negatyw¬nie na i tak kiepskie nastroje Polaków, co po¬grąży konsumpcję, inwestycje i PKB. Stacza¬my się po równi pochyłej


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mryski




Dołączył: 13 Cze 2009
Posty: 265
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:19, 05 Cze 2013    Temat postu:

Szeremietiew: Małpa z brzytwą



W listopadzie 2010 roku Komorowski podpisał decyzję o powołaniu zespołu do opracowania Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego. W końcu maja 2013 szef BBN zaprezentował efekt wysiłków dwustuosobowego zespołu ekspertów – „Białą Księgę Bezpieczeństwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej”. Dowiedzieliśmy się, że opracowano tajny raport, a „Księga” jest jego jawną wersją. Wspólne dla obu opracowań są „rekomendacje”, czyli co trzeba zrobić. Jedną z takich rekomendacji są wprowadzane właśnie zmiany w systemie kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi RP.


Musi to być dla rządzących Polską kwestia istotna skoro przed ogłoszeniem „Księgi”, 16 stycznia br. dokonano prezentacji „założeń reformy systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP.„ na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Otocznie Komorowskiego przekonywało do projketu argumentując, że: „Zmiany pociągną za sobą zmniejszenie o połowę obecnej liczby centralnych organów dowódczych. Powstałe oszczędności finansowe i etatowe mają zostać skierowane do jednostek liniowych Wojska Polskiego. Uproszczeniu ulegną również procedury związane z dowodzeniem. Wzmocni się też cywilna kontrola nad Siłami Zbrojnymi, poprzez bezpośrednie podporządkowanie ministrowi obrony narodowej wszystkich konstytucyjnie najwyższych organów wojskowych.”.



Zabrać małpie brzytwę

Konstytucja RP postanawia, że wojsko powinno służyć do obrony niepodległości, ma ochraniać integralność terytorium i całość granic państwa. Podobnie opisywała zadania sił zbrojnych konstytucja PRL. Tymczasem w grudniu 1981 r. Polacy dowiedzieli się, że ludowe wojsko będzie bronić „socjalizmu jak niepodległości”. Pierwszy sekretarz KC PZPR, prawda że w generalskim mundurze zdecydował o wprowadzeniu tzw. stanu wojennego usiłując uratować reżim przed katastrofą. Następnie pod ochroną wojska, posługując się tajną agenturą komuniści zapewnili sobie decydujący wpływ na przebudowę „socjalistycznej” PRL w „kapitalistyczną” RP. Uzyskali przy tym nie tylko faktyczne gwarancje bezkarności za popełnione zbrodnie, ale także wpływy i majątki. Często też, aby zostać kimś zamożnym, trzeba było mieć ubeckie “korzenie”. Dobrym przykładem transformacji ustrojowej są przymierający głodem dawni działacze antykomunistyczni i opływający w dostatki ich komunistyczni prześladowcy. Przydatność wojska „ludowego” w osłonie operacji określanej naiwnie „rewolucją okrągłego stołu” była bezsporna.

Z historii wiemy, że wojsko było wielokroć używane do zdobycie lub utrzymanie władzy. Robili to politycy, nie zawsze w mundurach, ale posiadający władzę wydawania rozkazów wojsku. Rozkazujący dzięki temu miał ogromną szansę pokonania oponentów. Nawet marna armia, źle uzbrojona i wyszkolona poradzi sobie z masą bezbronnych ludzi. W 1917 r. w czasie pierwszych wyborów w Rosji bolszewicy je przegrali. Lenin kazał wojsku rozpędzić rosyjski parlament. Przemoc zbrojna, a nie kartka wyborcza była fundamentem bolszewickiej władzy w Rosji.



Skutki komunistycznych rządów były straszliwe. Także dlatego, że komuniści posługiwali się siłą zbrojnym niczym przysłowiowa małpa brzytwą. W państwach demokratycznych ustanowiono mechanizm tzw. cywilnej kontroli nad wojskiem, aby wykluczyć sytuacje, w których ktoś zechce zastąpić wybory parlamentarne siłą karabinów. Ustalono zgodnie, że siły zbrojne powinny być neutralne politycznie i podporządkowane władzy dysponującej mandatem społecznego zaufania.

W Polsce z racji stanu wojennego 1981 roku, ale także późniejszych poczynań Lecha Wałęsy, który usiłował wykorzystywać wojsko dla umocnienia własnej pozycji twórcy konstytucji RP z 1997 r. stworzyli specyficzny system kontroli nad siłami zbrojnymi. Prezydent „najwyższy zwierzchnik” sił zbrojnych mianuje samodzielnie najwyższych dowódców, ale nie może im rozkazywać. Nie ma też bezpośredniego wpływu na obsadę stanowiska ministra obrony. Minister obrony jest przełożonym służbowym żołnierzy, ale bez prawa wydawania im rozkazów. „W imieniu ministra” rozkazy może wydawać szef Sztabu Generalnego WP, zawodowy wojskowy nazywany „pierwszym żołnierzem Rzeczypospolitej”. Wymienionych w Konstytucji szefa SG WP i najwyższych dowódców na stanowiska mianuje nie minister, ale prezydent RP. Do tego minister obrony odpowiedzialny za obronność kraju wykonuje obowiązki pod nadzorem premiera i w każdym momencie może być przez szefa rządu odwołany. W składzie rządu utworzono Komitet Spraw Obronnych Rady Ministrów do wytyczania polityki obronnej państwa, ale także do nadzoru i kontroli poczynań MON.

Polski system cywilnej kontroli nad wojskiem wymaga współdziałanie i współpracy wielu ośrodków. Nie ma w nim jednego decydenta. Chodziło o to, aby uniemożliwić rządowi i dowódcom wojskowym użycie siły zbrojej do działań sprzecznych z porządkiem konstytucyjnym.

Polityka prezydenta Wałęsy, ale także obawy ujawnione przy obalaniu rządu Jana Olszewskiego podejrzewanego bezzasadnie o przygotowywanie wojskowego zamachu stanu sprawiły, że ugrupowania znajdujące się na scenie parlamentarnej z pełną aprobatą przyjęły wypracowane w Konstytucji RP rozwiązania. Odtąd obowiązywały one bez względu na to kto w Polsce sprawował rządy. Zmiany w tym systemie są wprowadzane dopiero teraz, za sprawą polityków Platformy Obywatelskiej.

Kto w roli małpy?


Po przeprowadzeniu „uzawodowienia” armii, nazywanego fałszywie „profesjonalizacją”, w MON Bogdan Klich, a następnie Tomasz Siemoniak zaczęli domagać się zmiany systemu dowodzenia wojskiem. Klichowi nie udało się tego dokonać, ale jego następca miał więcej szczęścia. Jaki więc będą zmiany? Dzięki Kancelarii Prezydenta i zgodnie z zapowiedziami Siemoniaka wkrótce szef Sztabu Generalnego WP przestanie być najwyższym dowódcą wojskowym, a Sztab Generalny straci kompetencje dowódcze. Odtąd będzie tylko zajmować się planowaniem nie wiadomo czego oraz nadzorem nie wiadomo nad czym. Jednocześnie mają powstać DWA RÓWNORZĘDNE NOWE DOWÓDZTWA: od dowodzenia na co dzień (Dowództwo Generalne) oraz dowodzenia ekstra (Dowództwo Operacyjne).
Przy czym minister obrony twierdzi, że pierwsze będzie odpowiedzialne za działania armii w czasie pokoju, a drugie w czasie wojny, a szef BBN, że dowództwo operacyjne będzie zajmować się misjami (sic!).
Mamy mimo to zagadkę dlaczego mała polska armia ma mieć dwa dowództwa na szczeblu centralnym (strategicznym) i w jaki sposób będzie oddzielone jedno dowodzenie od drugiego; „codzienne” od operacyjnego. Ponadto w takim dwójkowym układzie kto ma być najwyższym dowódcą (reguła jednoosobowego dowodzenia) – ma nim być cywilny minister? Ta dziwaczna konstrukcja, nie znana w innych armiach oznacza też, że będziemy mieli inny system dowodzenia w okresie pokoju, a inny w razie wybuchu wojny, co może mieć katastrofalne skutki na polu walki.

BBN i MON twierdzą że: „Reforma pozwoli skonsolidować rozproszony dotychczas system dowodzenia i wdrożyć obowiązującą w krajach NATO ideę ‘połączonych struktur i połączonego działania’.” Pomijając taki drobiazg, że natowski wymóg „połączonego działania” można było umieścić w Sztabie Generalnym powstaje pytanie na ile minister cywil poradzi sobie kierując armią za pomocą dwu równorzędnych dowódców?
Jakie to będzie miało skutki organizacyjne. Obaj dowódcy zaczną przecież umacniać swoją pozycję rozbudowując podległe struktury; będą potrzebne etaty, pojawią się dublujące się komórki, i przybędzie wojskowej biurokracji, także z generalskimi szlifami. Ministrowi ma wprawdzie „doradzać” szef Sztabu Generalnego, „organ pomocniczy” ministra w bezpośrednim kierowaniu dwoma dowództwami, ale co się stanie, gdy minister nie zechce korzystać z rad szefa sztabu? Wzmocnienie ministra w dziedzinie rozkazodawstwa nie ma nic wspólnego z wzmocnieniem cywilnej kontroli.

Rozkaz wydany żołnierzowi podlega bezwzględnemu wykonaniu. Odmowa lub złe wykonanie w warunkach bojowych grozi rozstrzelaniem. Wydawanie rozkazów wymaga wielkiego poczucia odpowiedzialności i musi opierać się o wiedzę i żołnierskie doświadczenie. Oficer przechodząc ścieżki awansu, osiągając coraz wyższe stopnie i stanowiska dowódcze wydaje rozkazy podwładnym, ale także je otrzymuje z wyższego szczebla. Takiego doświadczenia nie mają cywilni ministrowie obrony. Stąd funkcje rozkazodawcze w siłach zbrojnych pozostawia się wojskowym. Po degradacji szefa Sztabu Generalnego minister stanie się jedynym rozkazodawcą zależnych od niego dwu dowódców wojskowych.

Jaki wniosek można wysnuć z powyższego? Po zmianach w systemie dowodzenia minister, a więc rząd uzyska wyłączność na decydowanie o tym, co ma robić armia, tak jakby rząd aspirował do odgrywania roli małpy z brzytwą.
Bronić stanowisk jak niepodległości



W ostatnich latach w Wojsku Polskim nacisk położono na kształcenie żołnierzy w wykonywaniu funkcji quasi policyjnych. Mamy oddziały zaprawione w sprawdzaniu dokumentów, kontrolowaniu ludzi i pojazdów – tego uczyli się żołnierze w Iraku, a teraz doskonalą się w Afganistanie. Pojawiły się opinie, że wojsko zostało zamienione w formację pacyfikacyjną i może służyć do działań represyjnych.
8bc93d91-b7a9-42f7-a767-24c1661cee16_X6A8346

Stan wojenny: okazać dokumenty! Irak: okazać dokumenty!
W dyskusjach nad stanem Sił Zbrojnych RP dominują krytyczne opinie. Nawet najwięksi optymiści nie potrafią odnaleźć zapowiadanego profesjonalizmu zawodowej armii. Eksperci spoza kręgu rządowego wskazują na liczne braki i zaniedbania. Ostrzegają, że wojsko znalazło się w stanie zapaści. Polscy żołnierze posługują się uzbrojeniem z czasów PRL, zdarza się starszym od nich samych. W Marynarce Wojennej mamy więcej admirałów niż pełnowartościowych okrętów bojowych. W lotnictwie nie jest lepiej, poza samolotami F-16 są prymitywnie wyposażone Mig-29 oraz proszące się o złomowanie Su-22. Nie ma samolotów szkolnych i nie wiadomo kiedy one będą. Fatalny jest stan obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Siły jakie Polska teoretycznie może wystawić do obrony kraju wg norm taktycznych mogą bronić około jednego procenta terytorium RP.

Czy jest możliwe, aby tego wszystkiego nie widzieli ludzie odpowiadający za obronność i wojsko; czy trudno przewidzieć kiedy jakieś uzbrojenie trzeba będzie złomować lub co należy zrobić, aby byli rezerwiści, których będzie można zmobilizować w razie zagrożenia wojennego? Takich pytań jest bez liku, można by je zadawać bez końca. Czy to oznacza, że fatalny stan sił zbrojnych RP to efekt braków umysłowych lub niedbalstwa rządzących? Może jednak nie chodzi o obronę kraju, ale tak jak w 1981 roku o gwarancje utrzymania się na stołkach. Niegdyś premier Tusk przechwalał się, że jego partia nie ma z kim przegrać. Dziś takiej pewności nie ma. A politycy PO przyzwyczaili się do rządzenia. Stracić władze z racji przegranych wyborów – fatalne perspektywa.

Widoczne są wśród rządzących przygotowania, aby sprostać przyszłym niekorzystnym zdarzeniom. Trwają przecież różne prace przy ustawach o stanach nadzwyczajnych, o zgromadzeniach, są reorganizowane służby tajne. W takiej perspektywie wojsko też mogłoby odegrać istotną rolę. A do pacyfikowaniu buntującego się społeczeństwa nie będą potrzebne nowoczesne okręty, rakiety, samoloty. W zupełności wystarczy kilkadziesiąt tysięcy „zawodowców” na Rosomakach, lojalnych wobec tego, kto im płaci.

Bronić stanowisk jak niepodległości może tylko wojsko odseparowane od społeczeństwa, bez głębszych związków z polską tradycją wojskową. Obrona Terytorialna skupiająca obywateli patriotów gotowych bronić swoich domów jest niepotrzebna, a mogłaby okazać się dla rządzących szkodliwa. Dlatego warto tworzyć zawodową armię do sprawdzania dokumentów i patrolowania, a rozwiązano tworzone jednostki OT. Gdyby więc od tej strony spojrzeć na Siły Zbrojne RP to dotychczasowe poczynania rządzących są tak racjonalne, jak racjonalny był plan przeprowadzenia stanu wojennego.





Szeremietiew



Napisane przez: Szeremietiew


Jaki jestem każdy widzi (każdy kto zechce).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
julevin




Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 107 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:26, 17 Lip 2013    Temat postu:

Szanowni Czytelnicy.
Do redakcji spływają pytania i wypowiedzi. Odpowiadamy, lub zamieszczamy.
Ostatnia wypowiedź nie wymaga długiego wprowadzenia, bowiem jest wyjątkowo bezpośrednia.
Zachęcam do komentowania:

INTEGRACJI ŚRODOWISKA EMERYTÓW I RENCISTÓW WOJSKOWYCH


Józef Wójcik


W niniejszych przemyśleniach szczególnego znaczenia nabiera ogólne narzekanie środowisk emerytów i rencistów wojskowych na brak solidarności i wzajemnej więzi. W tej materii już tylko pobieżne spostrzeżenia prowadzą do pytania: Jakie cechy, mające wpływ na ową solidarność i więzi, charakteryzują to środowisko? Czy łączą ich wspólne cele, idee właściwe społecznościom wspólnot obywatelskich, religijnych, o zbliżonych zainteresowaniach? Albo więzy tradycji zawodowych? Czy w ogóle stanowią wspólnotę mimo wcześniejszego trwania w hierarchicznym systemie struktur i w dyscyplinie? Wydaje się, że problem jest wielowarstwowy i wielopłaszczyznowy. Wystarczy wymienić tylko sfery społeczne, materialne, psychologiczne, światopoglądowe, polityczne, demograficzne, geograficzne. W czasie pełnienia służby wojskowej, obecni emeryci, z mocy prawa o dyscyplinie mieli bardziej ograniczoną wolność niż reszta społeczeństwa. A funkcjonowanie w warunkach usankcjonowanej zwierzchności i podległości nie stwarzało przesłanki równości. Zasada równości mogła urzeczywistniać się jedynie na płaszczyznach o zbliżonych stopniach wojskowych i stanowiskach służbowych.

W życiu codziennym można dostrzec, że z jednej strony emeryci niżsi rangą, słabiej uposażeni i w większości z garnizonów prowincjonalnych, uwolnieni – na emeryturze z podległości i dyscypliny pragną psychicznie odreagować urzeczywistnienie własnej wolności. W ich podświadomości wytwarza się naturalne demonstrowanie nie tyle równości co niezależności, nawet niekiedy z nutą antypatii do części byłych przełożonych. Ta grupa emerytów w zasadzie zamyka się w swoim gronie, poszukuje indywidualnie własnych rozwiązań i nie oferuje niczego na rzecz spójności całego środowiska. Najwyżej oczekuje na intratne propozycje ze strony emerytów ze szczytów władzy wojskowej.

Z kolei byli zwierzchnicy wojskowi dalej uważają, że posiadają monopol na wiedzę, władzę, że dalej – niejako z urzędu, należy im się atencja byłych podwładnych. Nadal mentalnie się od nich dystansują i oczekują uległości ( nie tylko zwykłego szacunku) z ich strony.
Nadto elity w nowej rzeczywistości politycznej, na oczach swoich byłych podwładnych, porzuciły imponderabilia minionego okresu. Koniunkturalnie zmieniły swoje idee, opcje polityczne, światopogląd. Zdradziły w ten sposób swoich byłych podwładnych, których wcześniej za tą odmienność z dużą bezwzględnością represjonowały i szykanowały. Elity mieszkające z reguły w dużych miastach ochoczo zaakceptowały bardzo korzystną dla nich metodę uwłaszczenia mieszkań. Nie podjęły też żadnych działań by majątek wojskowy prywatyzować wg zasad prywatyzowania zakładów pracy z uwzględnieniem załogi.
W efekcie niżsi rangą kopali łopatą rów nieufności z jednej strony, a dostojnicy z drugiej – koparką go poszerzali. W istniejącej rzeczywistości okazuje się, że elity nie dysponują przesłankami, za którymi pójdzie większość. W sporach o sfery wpływów są wewnętrznie skłócone i dreptają w miejscu. Żadna z elitarnych grup nie ma pomysłu jak bryłę ruszyć z posad.
Nadal proponują struktury, spotkania, imprezy według wzorów z okresu służby wojskowej. Kontestują decyzje aktualnych władz państwowych i wojskowych. Porażają fasadowością. Nie rozumieją, że środowisko emerytów pragnie zapomnieć o „odprawach służbowych”, że jest już nieczułe na frazesy o patriotyzmie, poświęcaniu się dla „tego kraju”, dla Polski, Ojczyzny. Owszem – to też, ale środowisko to oczekuje przede wszystkim konkretów o treści egzystencjalnej, a nie markowanych - napuszonych deklaracji.
Odstręcza to, w dużym stopniu, nowych emerytów do łączenia się i uczestniczenia w istniejących organizacjach powstałych niekiedy na początku lat 80 - tych ubiegłego stulecia. Ci emeryci i renciści pragną „odpocząć” od specyfiki pracy zawodowej. Z tego względu i z powodu naturalnych ubytków kurczy się liczebność tych organizacji, a zatem i ich możliwości.
Według badań Aegon PTE – „Gazeta Polska Codzienna” Polacy po przejściu na emeryturę najbardziej obawiają się choroby, biedy, niepewności. Dotyczy to także emerytów wojskowych. Według tego badania blisko połowie ankietowanych bycie emerytem kojarzy się z chorobami, niespełnieniem, niezadowoleniem, a jedna trzecia uważa, że na emeryturze czeka ich bieda. Do tego coraz trudniejsza sytuacja finansowa sprawia, że ponad dwie trzecie nie ma alternatywnego planu emerytalnego np. własnych oszczędności.

Może podobne badania tylko dla środowiska wojskowego pomogłyby sprecyzować oczekiwania na emeryturze i odpowiedzieć na wiele pytań? Znaleźć realne cele, które przekonałyby większość do wspólnego działania? Dalej to już tylko konkretne wskazanie – co, gdzie i kiedy może zostać osiągnięte dla dobra tego środowiska oraz jak, czym i w jakim czasie mogłoby być zrealizowane. Konieczne wydaje się przy tym stworzenie klimatu wzajemnej bliskości, braterstwa, koleżeńsko – zawodowej sympatii na wzór innych, powszechnie znanych, wspólnot. To właśnie oczekiwanie od emerytów wywodzących się z centralnych władz wojskowych. Sugestia do odniesienia się w badaniach tylko do środowiska wojskowego wynika ze specyfiki wykonywanego zawodu, uwarunkowań prawnych, lokalizacyjnych, także nie zawsze zbieżnych celów z innymi środowiskami emeryckimi. Obserwacja relacji z tymi środowiskami potwierdza wzajemne zdystansowanie.
Wszelkie zorganizowane formy (organizacje) mogłyby być ośrodkami zjednoczenia i sposobem nawiązywania bliskich relacji dla wspólnych celów i idei, wzajemnej pomocy, którymi wszyscy są zainteresowani w aktualnych warunkach i okolicznościach egzystencjalnych.
Być może, że troska o zapewnienie stabilności na emeryturze, o zdrowie i nadzieja, że w trudnych sytuacjach życiowych przybędzie pomoc to właśnie to na co czeka środowisko emerytów i rencistów wojskowych. Dotyczy to także nowych i przyszłych emerytów i rencistów albowiem Państwo, jak dotąd, takiej stabilności i opieki nie zapewnia, a może być gorzej.
Niniejsze uwagi i spostrzeżenia absolutnie nie wyczerpują tematu. Jedynie go sygnalizują. Przedstawiają jednostkowe przemyślenie, z którym niekoniecznie należy się zgadzać. Każdy wszak ma prawo do własnego poglądu. Wydaje się jednak, że mogą one stanowić przesłankę do jego rozszerzenia i pogłębienia albo przedstawienia w zupełnie innym wymiarze dla korzyści omawianego środowiska.

Wydaje się, że powyższe - skrótowe - refleksje i przemyślenia można zakończyć konkluzją, iż ze wszystkiego co ludzie mogą sobie darować, nie ma niczego większego i świętszego o co można zabiegać, niczego co byłoby trudniejsze do zdobycia, wspanialsze do przeżycia – niż braterska pomoc bliźniemu w potrzebie.
Józef Wójcik


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
julevin




Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 107 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 9:27, 19 Lip 2013    Temat postu:

Co się tyczy komentarza do artykułu kol Wójcika, opublikowanego na Naszym Forum. Bardzo mi się podoba ta wypowiedź, i jest ona pierwszą ,jeśli mnie pamięć nie myli, która rzeczowo i prawdziwie oceniła nasze wojskowe środowisko. Według mojej wiedzy i doświadczenia z 46 letniej służby wojskowej oraz 23 lat pobytu w stanie spoczynku kol Wójcik bardzo trafnie ocenił nasze środowisko od generałów do sierżantów włącznie. Obserwując środowiska (korporacje) np. lekarzy , adwokatów, sędziów ,prokuratorów, to byli żołnierze zawodowi są daleko w tyle. Przykładem tego może być postawa oficerów z Wojkowych Biur Emerytalnych, którzy zamiast iść na rękę swoim byłym kolegom ,często przełożonym robili wszystko, aby nam utrudnić dochodzenie naszych spraw w sądach w sprawach emerytur. Byłem w sądzie i opisałem to w Weteranie....w 2011 ,jak nas potraktowano . Jak można wymagać od osób nie związanych z wojskiem ,aby nas szanowano ,jeśli nasi koledzy w służbie czynnej uważają nas ,jako "komuchów" i 'trepów”, chociaż sami w poprzednich latach takimi ,przynajmniej w odczuciu wielu naszych obywateli takowymi byli. Ale jak mówi stare polskie porzekadło 'Nie pamięta wół ,jak cielęciem był". I to dotyczy byłych i obecnych jeszcze w armii ,generałów ,pułkowników i innych szarż. Jednym słowem kol. Wójcik dał dobrą ocenę naszego środowiska . Reasumując . Nie solidaryzujemy się ,nie wspieramy w potrzebie ,nie tylko materialnie Nawet na pogrzeby kolegów trudno zebrać kilkunastu ,zazwyczaj , w Warszawie żegna kolegę z instytucji kilka osób. Jednym z pozytywów jest jeszcze Związek Żołnierzy WP, gdzie w Kołach tego związku spotykamy się i wpieramy wzajemnie .Drugim takim pozytywem są istniejące Stowarzyszenia Dywizji i jednostek Na przykład Stowarzyszenie Żołnierzy 8 Dywizji im Bartosza Głowackiego w Koszalinie którego jestem członkiem od wielu lat ,prowadzi aktywną działalność merytoryczną ,historyczna i koleżeńską. Spotykamy się każdego roku ,koledzy z Koszalina częściej. Wydaje mi się ,że poprzez zawiązywanie stowarzyszeń związanych z byłymi i istniejącymi jednostkami czy instytucjami centralnymi MON będzie można integrować nasze żołnierskie środowiska .Mówić głośno i pisać o nas w prasie codziennej, tygodnikach( nie tylko w Głosie Weterana, w internecie i nie patrząc na stopnie wojskowe oraz poprzednie stanowiska czuć się żołnierzami byłego i obecnego Wojska Polskiego.
Stanisław S


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
aryski




Dołączył: 13 Cze 2009
Posty: 257
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:41, 04 Sie 2013    Temat postu: Pan prezes i jego słowo.

Chwilowy brak afer w wojsku i złowieszcza cisza w obszarze obronności wcale nie oznacza, że w tym środowisku nic się nie dzieje. Zbliża się bowiem kolejne święto, będą fajerwerki, defiladę odbierze pan prezydent ze swoją świtą, a niektórzy pułkownicy ze zdziwieniem odbiorą nominacje generalskie. Ze zdziwieniem, ponieważ w niczym dotychczas się nie wyróżnili/ a gdzie mieli to zrobić?/, ale przełożeni w ramach wewnętrznej rywalizacji zaczną promować zastępy swoich generałów.

Jeżeli jest nawet pełna posucha w wojsku, to rezerwiści ciągle są czymś zajęci. Zazwyczaj są to długie okresy przygotowań do kampanii sprawozdawczo-wyborczej, relacje z przebiegu konferencji i debata nad sposobem realizacji podjętych uchwał i zobowiązań. A gdy to się zakończy, następuje nowa runda i wszystko zaczyna się od początku.

Między tymi przedsięwzięciami od czasu do czasu zauważa się zmniejszający się nakład miesięcznika, który ciągle nie ma wzięcia wśród rezerwistów. Jedni mówią, że to zbyt wysoka cena, a inni, że to poziom. Chyba rację mają jedni i drudzy, bowiem za takie pieniądze zawsze można kupić coś bardziej pożytecznego, chociaż przynależność do organizacji zawsze zobowiązuje i dla ukochanego prezesa trzeba się poświęcać.
A pan prezes w każdym wydaniu daje znać o sobie. Daje znać o sobie, bowiem to co pisze można oczywiście wydrukować i przeczytać, ale o co chodzi piszącemu, to najlepsi analitycy od dawna nie mogą dojść do wspólnych ustaleń. Dzisiaj jest taka moda, że redaktorzy naczelni różnych pism na poczytnych miejscach zamieszczają redakcyjne wypowiedzi sygnowane podpisem naczelnego, ale w trybunie dla rezerwistów widzimy poważny wyłom, bowiem ze swoimi członkami poprzez gazetę postanowił w każdym miesiącu spotkać się sam prezes.
I cóż wielkiego napisał do swoich członków pan prezes?
Oto na samym początku pan generał obwieszcza, że trwają przygotowania do krajowego zjazdu delegatów i koniecznym będzie przygotowanie warunków do pracy wybranym osobom funkcyjnym. Nie pisze oczywiście, kto i co ma zrobić, ale widać jest to ważny problem, skoro znalazł się na pierwszym miejscu.
Bardzo nieśmiało, a powiedziałbym, że wstydliwie pisze pan prezes o pojawiających się trudnościach w opiece paliatywnej, a dotyczy to szczególnie potrzebujących pomocy chorych rezerwistów / 1200-1300/ rocznie, którym pan minister obrony odmówił dalszego wsparcia finansowego. Pan prezes raczy zauważać, że pomocy nie udziela Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, co w ocenie prezesa niedobrze świadczy o o społecznej polityce państwa.Panie prezesie, to jest granda w biały dzień, ale jest to efekt wieloletniego braku ustawowych uregulowań, czego pan prezes przez wiele lat nie zauważał. Można przy tej okazji biadolić, że związek czuje się osamotniony i potrzebny, ale to są tylko słowa bez żadnego pokrycia.

Zupełnie niezrozumiałe jest stwierdzenie prezesa:” Nie powielajmy mało przychylnych działań pewnych przedsta¬wicieli władz państwowych. Bądźmy zawsze ludzcy i wrażliwi na nieszczęścia innych. Zróbmy co możliwe, na rzecz potrzebu¬jących pomocy, szczególnie w zakresie opieki specjalnej. Ego¬istyczna pazerność nie popłaca. Łączmy się nie tylko w biedzie”. Wrażliwością i ludzkim podejściem nie wypełnimy wszystkich potrzeb.
Okazuje się, że układnymi stosunkami, bywaniem na ministerialnych salonach i wspólnymi zdjęciami nie można rozwiązać problemów, tak jak pisaniem o niczym do członków związku nie można rozwiązać nawarstwiających się problemów. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastko. Wreszcie pan prezes powinien to zrozumieć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kawo




Dołączył: 02 Sty 2009
Posty: 181
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: podkarpacie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:44, 13 Wrz 2013    Temat postu:

julevin napisał:


Józef Wójcik

"W życiu codziennym można dostrzec, że z jednej strony emeryci niżsi rangą, słabiej uposażeni i w większości z garnizonów prowincjonalnych, uwolnieni – na emeryturze z podległości i dyscypliny pragną psychicznie odreagować urzeczywistnienie własnej wolności. W ich podświadomości wytwarza się naturalne demonstrowanie nie tyle równości co niezależności, nawet niekiedy z nutą antypatii do części byłych przełożonych. Ta grupa emerytów w zasadzie zamyka się w swoim gronie, poszukuje indywidualnie własnych rozwiązań i nie oferuje niczego na rzecz spójności całego środowiska. Najwyżej oczekuje na intratne propozycje ze strony emerytów ze szczytów władzy wojskowej.


To moja grupa. Mam wątpliwości czy aby dobrze zdiagnozowana. Moim zdaniem i z moich obserwacji jest inaczej. Emeryci będący w stopniach podoficerskich i chorążych lepiej sobie radzą. Ze znanych mi osób zdecydowana większość ma nowe zajęcie.

Gorzej pod tym względem wygląda środowisko emerytów będących oficerami. Tylko kliku znalazło zatrudnienie, reszta - honor oficera im nie pozwala na bycie podwładnym jakiegoś tam cywila.

julevin napisał:


Józef Wójcik

Z kolei byli zwierzchnicy wojskowi dalej uważają, że posiadają monopol na wiedzę, władzę, że dalej – niejako z urzędu, należy im się atencja byłych podwładnych. Nadal mentalnie się od nich dystansują i oczekują uległości ( nie tylko zwykłego szacunku) z ich strony.

Owszem. Pisałem już o tym.
Tak samo to zauważam i takie sytuacje powodują u mnie ironiczny uśmiech na twarzy.
Jak ktoś był oficerem to do końca świata i jeszcze jeden dzień nim pozostanie. Oficer to mądry człowiek.
Natomiast podoficer i chorąży to tacy byle-jacy. Tacy byli, tacy są i tacy pozostaną.
Zaiste, rozumowanie wyższego rangą.

Nie byłoby w tym może nic zdrożnego gdyby nie jeden szczegół.
Otóż, niejeden podoficer, chorąży swoim cywilnym wykształceniem typowego oficera przewyższa po wielokroć.
Przykre i dziwne ......... ale to nie ja.

julevin napisał:


Józef Wójcik

Według tego badania blisko połowie ankietowanych bycie emerytem kojarzy się z chorobami, niespełnieniem, niezadowoleniem, a jedna trzecia uważa, że na emeryturze czeka ich bieda.


hmmmm.
Jacyś wybitnie zdrowi i w dobrym humorze ci ankietowani.
Moim zdaniem, (tak się akurat składa), że emeryt jest co roku, ..... o rok starszy. Wink Żyjemy tyle ile żyjemy i trzeba być inaczej myślącym aby z tego faktu sobie sprawy nie zdawać.
Co do biedy - tylko dobrze uposażony czyli, moim zdaniem, mający emeryturę netto od 4-5 tys. wzwyż mogą być dobrej myśli.
Reszta,( w tym ja ) sen nie jest równy i spokojny. Emerytura starczy na "waciki" a gdzie reszta Sad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
aryski




Dołączył: 13 Cze 2009
Posty: 257
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:18, 04 Lis 2013    Temat postu:

Często w dyskusjach padają pytania dotyczące braku reakcji organizacji emerytów wojskowych na problemy socjalne weteranów służby oraz słabego czytelnictwa znanego „Głosu Weterana…” Otóż powody są w każdej z gazet związku. Oto czytam listopadowy numer przedstawiający pracę jednego z kół. I co czytam. Jeden wielki propagandowy kicz.
Oto wyjątek:
Majowe zebranie w jednej z organizacji członków znanego związku było poświęcone aktualnym zagadnieniom dotyczącym stanu naszej armii, jej reformy, uzbrojenia i wyposażenia. Omówił je zaproszony gość – gen. dyw. Je¬rzy Słowiński, utalentowany (?)dowódca, który przeszedł wszystkie(?) szczebla dowodzenia i kierowania oraz pracy sztabowej i wycho¬wawczej. Absolwent kilku uczelni wojskowych oraz kursów specjalistycznych, które ukończył w kraju i za granicą. Spotkanie zorganizował T. Drabarek – kolega generała z oficerskiej szkoły we Wrocławiu. Generał J. Słowiński w latach 1992–1995 kierował Departamentem Wychowania i Obronności MON. Gościł zatem niejako u swoich dawnych podwładnych. Członkowie Koła zaintereso¬wani sprawami obronności kraju wysłuchali wykładu generała, który w sposób ciekawy, z wielką erudycją i znawstwem tematu omówił zagadnienia odnoszące się do stanu naszej armii, wprowadzanych w niej reform struktur organizacyjnych na szczeblu centralnym oraz w rodzajach wojsk i służb, a także kwestie modernizacji uzbrojenia i wyposażenia woj¬ska, zwłaszcza po transformacji ustrojowej i przystąpieniu naszego kraju do struktur wojskowych NATO. Biała Księga Bezpieczeństwa Narodowego została oficjalnie przyjęta 24 maja. Zawiera zasadnicze kierunki strategicznego rozwoju obronności, przygotowania kraju i wojska na wypadek zagrożenia konfliktem zbrojnym oraz konieczności jego odparcia. Generał omówił miejsce naszych sił zbrojnych w strukturach NATO oraz ich udział w związku z tym w konfliktach zbrojnych, zwłaszcza w walkach w Afganistanie. Typowy przykład rodem z „Żołnierza Wolności”. Typowy propagandowy obrazek , niczym folder reklamujący słoneczne brzegi tureckiej Riwiery.
A na sam koniec trochę prawdy:
Podczas obrad dużo czasu poświęcono spra¬wom socjalnym, zdrowotnym, opieki doraźnej i długotrwałej oraz poradnictwa zdrowotnego. Podkreślono z naciskiem, że organizacja utrzymuje się tylko ze składek członkowskich, ponieważ nie otrzymuje żadnego dofinanso-wania od władz zwierzchnich. Nasz opiekun – Ministerstwo Obrony Narodowej zapomina o nas, traktując jako żołnierzy innego ustroju.
Z dużym prawdopodobieństwem mogę powiedzieć, że prawdopodobnie pan generał będąc na emeryturze, jeszcze trochę dorabia w wojsku, stąd jego „fachowa” informacja. Ot, taki zwykły codzienny obrazek.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Podobin




Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 422
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 66 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 12:10, 05 Lis 2013    Temat postu:

Wojskowi służby czynnej zauroczeni "Polską Zbrojną" nie widzą i nie chcą widzieć zapaści własnej armii, ciagle usiłują podkreślać walory tego, co zostało z wojska, a rezerwiści słuchając takich prelegentów rowniez zapominają czym jest myślenie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
aryski




Dołączył: 13 Cze 2009
Posty: 257
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:18, 05 Lis 2013    Temat postu:

Jeżeli przebywający z wizyta sekretarz stanu USA stwierdza:W ciągu niespełna 25 lat od przywrócenia demokracji naród polski przekształcił swój kraj w potęgę gospodarczą i w dziedzinie bezpieczeństwa i kupuje to minister Sikorski oraz powtarza polska propaganda, to wcale nie oznacza, że to jest prawda.
Rozkradziona gospodarka i zdezorganizowane wojsko, to jedynie cel pełniejszego wywarcia wpływów i zarobienia pieniędzy przez zamorskiego sojusznika.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasze Forum "VOX MILITARIS" Strona Główna -> "MIĘDZY NAMI EMERYTAMI"
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin