Forum Nasze Forum "VOX MILITARIS" Strona Główna Nasze Forum "VOX MILITARIS"

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Listy do VOX MILITARIS-dlaczego jest to bezprawie?
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasze Forum "VOX MILITARIS" Strona Główna -> "VOX MILITARIS", OBRONNOŚĆ, POLITYKA, WOJSKO W KRAJU I NA ŚWIECIE
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Czy partie polityczne tolerują bezprawie?
TAK
93%
 93%  [ 14 ]
NIE
6%
 6%  [ 1 ]
Wszystkich Głosów : 15

Autor Wiadomość
Podobin




Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 422
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 66 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 9:12, 18 Lip 2011    Temat postu: Listy do VOX MILITARIS-dlaczego jest to bezprawie?

W listach dociera coraz więcej spraw dotyczących łamania prawa w naszym kraju. Emeryci wojskowi maja tych dowodów nadmiar. Jednak przypominania o tym nigdy nie jest za dużo.
W Polsce łamanie prawa stało się nie tylko normą, ale można rzec jest atrybutem władzy. Wszyscy zadają sobie pytanie dlaczego. Stawia je również Bogdan Goszczyński.

Czego boją się wybrańcy narodu?

Bogdan Goczyński


Do niedawna jeszcze sądziłem, że tak zwane demokratycznie wybrane władze mają wiele do powiedzenia. Kilka lat bycia obiektem bezpardonowego ataku ze strony wymiaru sprawiedliwości dało mi sporą praktyczną wiedzę na temat funkcjonowania tego organu. Nabrałem pewności, że jest to organizacja przestępcza o hierarchicznej strukturze w sensie zupełnie innym od oficjalnie deklarowanego. Powszechnie znana jest destrukcyjna działalność sądów rodzinnych. Znana jest sprawa Romana Kluski, a także sprawa Olewnika, gdzie śledztwo było i jest prowadzone w taki sposób aby nie wyjaśnić prawdy. Niewygodni zaś świadkowie popełniają „samobójstwa” pod nadzorem służb.

Jednocześnie byłem zaskoczony, że o tym nie mówi się otwarcie. W mediach funkcjonuje mowa o państwie prawa, niezawisłości sędziów etc. Olbrzymia większość społeczeństwa przyjmuje to bez większego zastanowienia. W środowiskach prawniczych, które doskonale orientują się w mechanizmach działania „wymiaru”, panuje zmowa milczenia, a klientom adwokaci wciskają utarte frazesy o przepisach prawa, bezstronności sądów etc.

Dlatego uważałem za ważne żeby swoją wiedzą podzielić się z parlamentarzystami. Taka okazja nadarzyła się 4 marca 2010 kiedy byłem zaproszony na posiedzenie komisji „Przyjazne Państwo”, pracującej nad projektem ustawy o wspólnej opiece nad dziećmi przez rodziców, w przypadku rozwodu. Jakiś czas potem z grupą osób z Porozumienia Rawskiego mieliśmy w Sejmie spotkanie z Panią Poseł Teresą Wargocką, członkiem Sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny z ramienia PiS. Otrzymała wtedy od nas solidną ilość informacji na temat tego co się dzieje w sądownictwie rodzinnym. Ja zaś wręczyłem jej wydruk mojego artykułu „Rzeczywiste oblicze polityki prorodzinnej”.

Na początku lipca tego roku zostałem z kolei umówiony na spotkanie ze znanym senatorem z prawej strony polityki. Pomaga on wielu osobom w zmaganiach z biurokracją. Chciałem go prosić o pomoc w zorganizowaniu przyjazdu moich dzieci na wakacje do ich rodzinnego domu. Wskutek bowiem otwartych oszustw sądowych i zastraszania mnie przez SS (Służby Sądowe), już od pięciu lat nie mogę się nawet spotkać z córkami. Mieliśmy ok. godzinną rozmowę. Przekazałem mu dokumenty świadczące o fabrykowaniu oskarżeń, świadomym rozbijaniu rodzin i otwartych rozbojach w rodzaju „Numer na bitą żonę”. Rozmawialiśmy też o potrzebie reformy sądownictwa w kierunku publicznego nadzoru. Padły krytyczne słowa na temat prokuratury, którą ja porównałem pod względem zakresu władzy do Gestapo. Na koniec senator poprosił mnie żebym przygotował dla niego szkic pisma do Ministra Sprawiedliwości i do Krajowej Rady Sądownictwa, cos w rodzaju interpelacji.

Po kilku dniach wysłałem senatorowi owo pismo emailem wraz ze scanem badania wariograficznego potwierdzającego moją prawdomówność. Zadzwoniłem do biura żeby upewnić się, że ów email dotarł. Po dwóch tygodniach zadzwoniłem powtórnie żeby dowiedzieć się czy coś się wyjaśniło w sprawie dzieci. Od sekretarki dowiedziałem się, że senator jeszcze nie zdążył sprawą się zająć. Zadzwoniłem ponownie pod koniec lipca. Sekretarka nie znała sprawy a senator był zbyt zajęty żeby ze mną porozmawiać. Warto dodać, że nie byłem dla niego przypadkową osobą z ulicy. Znał mnie z kilku wcześniejszych spotkań i z publikacji w Aferach Prawa. Ta sprawa jednak była dla niego zbyt trudna. Znajomy, który mnie umówił na owo spotkanie, powiedział ostatnio – „Oni się wszyscy boją, widzisz co się wydarzyło w Łodzi?”.

Strach jest rzeczą ludzką, jednak zamiatanie rzeczy pod dywan problemu nie rozwiąże, on wróci w sposób nieoczekiwany. I właśnie dlatego zdecydowałem się owo pismo do senatora opublikować. Jest ono dostępne przez link pod niniejszym tesktem. Ze względów humanitarnych dane senatora wykropkowałem.

Tekst ten pokazuje, że jak widać, wybrańcy narodu dobrze wiedzą co się rzeczywiście w kraju dzieje, wolą jednak prowadzić grę pozorów krytykując ewentualnie jakieś pojedyncze „błędy i wypaczenia” bez, broń Boże, uogólnień i bez naruszania władzy sitwy.

Bogdan Goczyńsk


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Podobin




Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 422
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 66 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 9:26, 18 Lip 2011    Temat postu: Wolne media czy skoordynowana propaganda?

Przeciętny zjadacz chleba, poddawany jest codziennie niesamowitej propagandzie mającej go utwierdzić w przekonaniu, że żyje w państwie prawa. Służą temu określenia takie jak „niezawisły sąd”, prawomocny wyrok, uchwała Sądu Najwyższego czy wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Cytowane są wypowiedzi Rzecznika Praw obywatelskich czy Rzecznika Praw Dziecka. Po doświadczeniach ostatnich lat nie oglądam już telewizji i nie czytam gazet. Wybiórczo przeglądam Internet. Daje mi to możliwość w miarę samodzielnego myślenia.

Na początku byłem jednak jeszcze pod wpływem propagandy o wolnych mediach i sprawa wydała mi się tak bulwersująca, że sądziłem, iż powinna znaleźć się na czołówkach gazet. Pisałem do Rzeczpospolitej, Newsweeka, Dziennika, Gazety Polskiej i innych polskich gazet z prawicy i z lewicy.
Efekt był zawsze taki sam, kompletna cisza. Chyba dwa pisma będące w głębokiej opozycji zainteresowały się wstępnie sprawą, po czy nastąpiła cisza. Poprzez znajomego dotarłem jednak do niewielkiego pisma w Australii. Potem wsparło mnie lokalne biuro posła Ligi Polskich Rodzin.

Tak jak przypuszczałem, małym partiom może zależeć na rozgłosie i zyskaniu miana reprezentantów społeczeństwa, dlatego czasem wesprą takie publikacje. Udało mi się zamieścić kilka artykułów w Gońcu Podwarszawskim LPR. Współpraca z Gońcem zakończyła się gdy napisałem artykuł mówiący wprost o korupcji wymiaru sprawiedliwości. Artykuł ten opublikowałem później w Aferach Prawa pod tytułem „Długie ręce nietykalnych”. Do tej pory jedynym pismem, które nie waha się nazywać rzeczy po imieniu są właśnie Afery Prawa.

Ciekawe, że w lipcu 2008r. zwróciła się do mnie jednak Gazeta Polska. Okazało się, że mieli problemy z przekrętami tej same sędzi, Doroty Kąckiej i potrzebowali na nią haka.

Po tym jak sprawa Kąckiej trafiła do rzecznika dyscyplinarnego Krajowej Rady Sądownictwa, artykuł z moją historią został zdjęty z serwera a naczelny Gazety Polskiej, Tomasz Sakiewicz przestał odbierać moje telefony. Kontakt ze mną był już niewygodny. Można odnieść wrażenie, że Sakiewicz sam jest częścią przestępczej sitwy a opozycyjny charakter jego pisma jest tylko grą pozorów i wspieraniem partii Kaczyńskich, będącej konkurentem obecnej władzy. I tak należy to rozumieć. Moje problemy z oszustwami sędziów miały bowiem miejsce w czasie gdy cała władza była formalnie w rękach PIS.

Mediów nie zainteresowała nawet informacja o badaniu wariograficznym, które zaprzeczyło dwóm wyrokom, a przecież powinna to być niezła gratka. Można by powiedzieć, że jestem płotką, którą media nie będą się podniecać. Pod koniec maja 2007r. ukazał się jednak raport Transparency International, przedstawiający bardzo krytycznie stan polskiego sądownictwa i wskazujący na powszechną korupcję. Raport ten został przemilczany przez prawie wszystkie media, z wyjątkiem mniej znanych portali internetowych. Należałoby się zastanowić dlaczego tak się dzieje. Czyżby przyczyną było to, że sądownictwo i media podporządkowane są tym samym mocodawcom?

Charakterystyczna jest reakcja społeczna na rozboje sądownicze.

Jest to reakcja zastraszonych niewolników. Typowe uwagi to „stonuj”, „nie prowokuj”, „cóż można zrobić, tak musi już być”. Mity o odwadze Polaków, społeczeństwie obywatelskim, które w roku 1980 pokazało światu swoją siłę, są jedynie mitami. W rzeczywistości mamy do czynienia z ludźmi przywykłymi do padania na twarz przed władzą, z ludźmi, którym nawet przez myśl nie przechodzi, żeby przywołać ową władzę do porządku i pokazać gdzie jest jej miejsce.

Bogdan Goszczyński

Emeryci wojskowi może nie padają na twarz, ale w swojej masie akceptuja i milczą.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Podobin




Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 422
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 66 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 20:10, 20 Lip 2011    Temat postu:

Krajowa Rada Sądownictwa – system nomenklatury

Instytucją, która dba o „właściwą” obsadę sądów” jest Krajowa Rada Sądownictwa, twór powstały na agenturalnym spotkaniu okrągłego stołu. Zgodnie z ówczesnymi ustaleniami, każdy sędzia musi mieć jej błogosławieństwo i w rzeczywistości jest to kontynuacja nomenklatury komunistycznej, zapewniającej obsadę istotnych stanowisk swoimi ludźmi. Prezydent, formalnie mianujący sędziów, miał w tym być jedynie maszynką do zatwierdzania wcześniejszych ustaleń. Dlatego taką burzę wzbudziła odmowa prezydenta Kaczyńskiego zatwierdzenia wniosków KRS w stosunku do 9 sędziów. Prym w proteście wiodła oczywiście KRS i stowarzyszenie sędziów Justitia. Wsparli je również Rzecznik Praw Obywatelskich i Fundacja Helsińska. Charakterystyczne jest, że instytucje te niezmiernie rzadko, o ile w ogóle, wypowiadają się przeciwko nadużyciom i jawnemu rozbojowi sądów. Przy niesamowitej korupcji wymiaru sprawiedliwości, daje to wiele do myślenia co do ich rzeczywistych intencji.

Jednym z formalnych zadań Krajowej Rady Sądownictwa jest dbałość o etyczne zachowanie się sędziów. Trudno nazwać etycznym zaoczne wydawanie arbitralnego postanowienia o alimentach, mającego na celu ruinę finansową ofiary ataku, czy uniemożliwianie kontaktu z dziećmi przez kilka lat. W dodatku przewodniczący wydziału w sądzie Jerzy Paszkowski, dopuszczał się oszustw dla uniemożliwienia przyjęcie zażalenia na postanowienie o owych astronomicznych alimentach. Odpowiedź KRS na moje pismo o zbadanie sprawy przez rzecznika dyscyplinarnego, była negatywna. Pojedyncze dochodzenia dyscyplinarne w stosunku do sędziów to w rzeczywistości listek figowy mający sprawić wrażenie poprawności działania Rady. Z moich obserwacji, olbrzymia większość sędziów ma mgliste pojęcie o rzetelnym prowadzeniu procesu i jest dyspozycyjna. Nie jest to przy tym dyspozycyjność wobec demokratycznie wybranego rządu. Naczelną zasadą jest lojalność w stosunku do niepisanych reguł rządzących zachowaniem się sitwy.

Ciekawe, też że pojęcie rzetelnego procesu w ogóle nie istnieje w ustawodawstwie polskim. W kodeksie karnym jest jedynie mowa o przestępstwach przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Konstytucja co prawda stanowi o prawie do sprawiedliwego i jawnego sądu, lecz zapis ten jest kompletnie ignorowany. Olbrzymia ilość, jeśli nie większość postanowień sądowych jest wydawana w trybie niejawnym bez udziału stron, a jak wygląda sprawiedliwość wszyscy wiemy.

Nie są mi znane przypadki jakichkolwiek sankcji wobec sędziów, których wyroki zostały uchylone w apelacji jako błędne. Postępowanie dyscyplinarne z reguły jest wszczynane dopiero wskutek nagłośnienia sprawy przez media. Jak zaś chętne są media do zajmowania się nadużyciami wymiaru sprawiedliwości, pisałem wcześniej w tym artykule.

Bogdan Goszczyński


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Podobin




Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 422
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 66 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 20:29, 20 Lip 2011    Temat postu:

Polski wymiar sprawiedliwości – przestępcza organizacja psychopatów.
Nie trzeba być szczególnym obserwatorem by zauważyć przestępczy charakter wymiaru sprawiedliwości. Jego celem naczelnym, jak wielu organizacji, jest władza i pieniądze. A pieniądze są tam olbrzymie i oczywiście pochodzą z pasożytniczego rabowania podatników. Nie sądzę abym był wyjątkiem, a moje ostatnie ponad dwa lata to ciągle włóczenie się po sądach w sztucznie tworzonych sprawach. Przestałem liczyć ilość rozpraw i posiedzeń, w których brałem udział, 30 może 40? Każde z nich kosztuje mnóstwo pieniędzy i nie jest to koszt samego posiedzenia.

Należy do tego doliczyć koszt hien prokuratorskich, które wymyślają coraz to nowe absurdalne oskarżenia oraz koszt fikcyjnych „ekspertyz”…………….
Przestępcze działania sądów polegają też na wyłudzaniu haraczy od ofiar w postaci odpowiednio wysokich opłat wpisowych od zażalenia czy apelacji koniecznych dla obalenia lewych postanowień. Nierzadko zdarza się, że ofiara mafii sądowej, mimo że posiada nominalnie duży majątek, np. nieruchomość, nie ma dochodów umożliwiających wyłożenie takiej sumy. Nie sprzyja też temu krótki, tygodniowy termin do zaskarżenia oszukańczego postanowienia. Wszystko to służy złapaniu człowieka w sidła. Dzieje się to oczywiście w obliczu „prawa”.

Wyłudzaniu pieniędzy z budżetu i dręczeniu ludzi służy przeciąganie spraw w nieskończoność. Z moich obserwacji, czynione jest to przez sędziów, którzy nie przygotowują się do rozprawy i w trakcie jej trwania, gdy sprawy zmierzają ku końcowi, powołują z urzędu mało istotnych nowych świadków lub biegłych, nawet bez wniosków stron.
Mafijny charakter wymiaru sprawiedliwości objawia się też we wzajemnej przestępczej solidarności. Podstawową zasadą w sądach jest dobro wymiaru sprawiedliwości, rozumiane jako ochrona członków sitwy.

Czy ktoś kiedyś spróbował przesłuchać prokuratura prowadzącego sprawę? Adwokatowi to nawet przez myśl nie przejdzie, a jeśli się w sądzie występuje samemu i wpadnie się na taki pomysł, to wniosek będzie odrzucony. A przecież naturalną rzeczą powinno być, aby oskarżyciel odpowiedział na pytania dotyczące zarzutów i poprawności procesu.

Tymczasem prokuratorzy przygotowujący akta oskarżenia z reguły nie występują nawet w sądzie a wysyłają podrzędnych asesorów. Niewiele też mają do powiedzenia. W moich i procesach gdzie byłem obserwatorem, przedstawiciele prokuratury reprezentowali żenująco niski poziom i nie byli w stanie dociekliwie przesłuchać świadków. Być może zresztą działo się tak, gdyż wszystkie te sprawy przeciwko mnie były ustawione i nadmiernymi pytaniami do świadków obrony, prokuratura mogłaby skompromitować oskarżenie.
Bogdan Goszczyński

Czyt całość: [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
julevin




Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 107 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:57, 25 Sie 2011    Temat postu:

st. sierż. sztab. w st. spocz. Andrzej Cyna Jelenia Góra 07 sierpnia 2011 r.
ul. Jana Kiepury 65/3
58-506 Jelenia Góra
nr świadczenia EWU 36609/1



Minister Obrony Narodowej
Pan Tomasz Siemoniak
ul. Klonowa 1
00 – 909 Warszawa


S K A R G A

Wnoszę do Pana Ministra skargę na bezprawne działanie Dyrektora płk Dariusza Wiśniewskiego.

W dniu 07-08-2011 r. wystąpiłem do Pana Ministra z Zażaleniem na decyzję emerytalną o nr świadczenia 36609/1 z dnia 1 marca 2011r. Decyzja ta zwiększała moje uposażenie emerytalne o 54,78 zł..

Decyzja z dnia 1 marca 2011r. została wydana na podstawie prawnej jako art. 31 ustawy z dnia 10 grudnia 1993 r. o uposażeniu żołnierzy zawodowych oraz ich rodzin (Dz. U. z 2004 r., nr 8, poz. 66 ze zm.) lecz ja z wnioskiem o ustalenie prawa do świadczenia nie występowałem.

Brak wiec podstaw prawnych, co miesięcznych nadpłat, dokonywanych przez WBE we Wrocławiu. Nadpłaty te, co miesiąc zwracam na rachunek Ministerstwa Obrony Narodowej.

W odpowiedzi Biura Skarg i Wniosków z dnia 17-08-2011r. sygn. 1344/III/2011, którą otrzymałem 24-08-2011r. na moje Zażalenie z dnia 07-08-2011r. [b]Pan Dyrektor płk Dariusz Wiśniewski działając w imieniu Pana Ministra jako organu II instancji nie podejmuje merytorycznego wyjaśnienia Zażalenia a przesyła sprawę do organu I instancji.[/b]
Tym samym Pan płk Dariusz Wiśniewski postępuje wbrew przepisom KPA.
Stwarza tym samym warunki do patologię w postępowaniu administracyjnym.

Pan Pułkownik w piśmie do Dyrektora WBE we Wrocławiu pisze, cytuję :
Zobowiązany będę za przekazanie do tut. Biura kserokopii odpowiedzi udzielonej Zainteresowanemu.”
Pan płk Dariusz Wiśniewski zapomina o tym, że Ministerstwo Obrony Narodowej jest II instancją odwoławczą. To Ministerstwo Obrony Narodowej powinno rozpatrzyć Zażalenie, a nie przekazywać sprawy do I instancji.
Tym samym Pan Pułkownik unika odpowiedzialności za podjęte wyjaśnienie i staje się „Zobowiązany” w stosunku do Dyrektora WBE we Wrocławiu.
Poza tym, od kiedy to „oprawca staje się sędzią we własnej sprawie” ?

Na czym ma polegać zobowiązanie Dyrektora Wiśniewskiego w stosunku do Dyrektora Kozigrodzkiego?, czym chce swoje Zobowiązanie wypełnić Pan Pułkownik Wiśniewski ?

W najbliższym czasie będą się odbywać wybory do Sejmu i Senatu RP, czy zwiększenie mojego uposażenia emerytalnego bez podstawy prawnej zobowiązuje mnie do oddania głosu na partię rządzącą, czyli Platformę Obywatelską ? Czy jest to opłacana forma agitacji PO do oddania głosu w wyborach ?

Z powyższego Skargę uważam za uzasadnioną.
..................................................


Panie Sirżancie.
Pańskie zażalenie jest zasadne.
Prosze jednak pamiętac, że za czasów poprzedniego szefa MON był taki bezprawny zwyczaj, że skarga na działanie WBE skierowana do MON była odpisywana przez winowajcę.
A to wszystko dlatego, ze szef rządu / premier Tusk / kierowane do niego skargi na działania bezprawne ministra Klicha, kierował do rozpatrzenia do ministra Klicha, który zlecał załatwienie tej odpowiedzi swojemu urzędnikowi.Podejrzewam, że sam minister nie był zainteresowany oglądać takie skargi.

W rezultacie takiego / bezprawnego / działania odpowiedzi nna skargę dotyczącą bezprawia w MON, odpowiadał jeden z urzędników MON. Takie sobie bezprawne kolesiostwo.

Odsyłam do artykułu: [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Podobin




Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 422
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 66 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 13:27, 09 Wrz 2011    Temat postu:

Oto kolejny list, jaki wpłynął do redakcji Pro Milito:

Janusz Sanocki Nysa dnia 8 września 2011 r.
„Nowiny Nyskie”
Ul. Prudnicka 3
48-304 Nysa

List Otwarty do Dziennikarzy
Szanowne Panie i Panowie!
Dziennikarze mediów Rzeczypospolitej Polskiej!


Zwracam się do Was, jako do ludzi pełniących szlachetną misję służenia społeczeństwu, z prośbą o wyjaśnienie czy dziennikarz w wolnym kraju, jakim jest rzekomo Rzeczpospolita Polska, ma prawo przekazywać czytelnikom informacje zgodnie ze swoimi spostrzeżeniami, stanem faktycznym i sumieniem, czy też ma obowiązek stosować się do zarządzeń władz.
Zostałem bowiem oto napiętnowany przez urzędującego ministra, za przekazaną w reportażu z Białorusi informację, że w kraju tym pod rządami Łukaszenki nastąpił wzrost gospodarczy. Minister Spraw Zagranicznych naszego państwa, uznał publicznie iż podanie tego rodzaju informacji przeze mnie jest cytuję:„karygodnym wybrykiem” i zasługuje na potępienie.
A zatem proszę Pań i Panów - jako dziennikarzy - byście zabrali publicznie głos w tej sprawie, ponieważ jej znaczenie – jak sądzę – wykracza poza obszar jednostkowego przypadku. Nie ważne bowiem czy zgadzacie się czy nie z takim czy innym moim poglądem. Chodzi bowiem o to, czy wolno nam - pisząc o kraju – nawet rządzonym przez dyktatora -zauważać zjawiska pozytywne, czy też – jak chce tego minister Sikorski – tego rodzaju „dziennikarska niesubordynacja” zasługuje na negatywne konsekwencje?
Czy ktoś (minister, grupa „autorytetów”) ma prawo określić o kim wolno pisać dobrze, a o kim tylko w najczarniejszych barwach?
Nie muszę dodawać, że odpowiedź na to pytanie będzie przesądzała czy żyjemy w świecie wolności słowa czy też konstytucyjna gwarancja tej wolności jest tylko pustym zapisem.
Uważam – za śp. Józefem Mackiewiczem, że „tylko prawda jest interesująca” i przyjmuję za objaw całkowitego upadku odwagi cywilnej i - niestety politycznego rozumu – fakt, że tego rodzaju publiczne połajanki, jakie spotkały mnie ze strony ministra Sikorskiego, mogą mieć w ogóle miejsce i – co więcej – odnoszą jakieś publiczne skutki. Jeśli ktoś – np. Minister Sikorski – nie zgadza się z moimi poglądami, uważa je za nieprawdziwe czy błędne, może dokonać ich (druzgocącej) krytyki czy wykazać moją niekompetencję.
Minister Sikorski poszedł inną drogą – oznajmił arbitralnie i publicznie, że moje poglądy są karygodne, i że zasługują na potępienie. Dokonał przy tym nadużycia i manipulacji w postaci tzw. ekstrapolacji. Fakt, że podałem informacje o pozytywnych zjawiskach z zakresu gospodarki na Białorusi pod rządami Łukaszenki, wykorzystał do przypisania mi aprobaty dla dyktatury. Jest to oczywiste nadużycie. W dodatku w stosunku do mnie, działacza Solidarności więzionego przez władze stanu wojennego przez 1,5 roku – tego typu działanie ze strony ministra Sikorskiego to zwykła podłość.
Na marginesie tylko dodam, że prawdziwym powodem ataku ministra obecnego rządu na mnie, jest nie to co napisałem o Białorusi – co zresztą nigdzie i przez nikogo nie zostało zakwestionowane jako niezgodne z prawdą – ale fakt, że ujawniłem białoruskiej telewizji przykłady łamania praw człowieka i nadużywania władzy przez polski wymiar sprawiedliwości. Od wielu lat bowiem – jako dziennikarz i jako działacz społeczny – gromadzę te przypadki, staram się pomagać ludziom pokrzywdzonym przez polskie sądy, prokuraturę czy inne instytucje władzy. Obraz Polski jaki wyłania się z tego spisu spraw, jest dramatyczny i prowadzi do wniosku iż w wychodzeniu z komunizmu, niewiele wyprzedziliśmy Białoruś.
W sposób widoczny ministrowi Sikorskiemu taki opis państwa za które wziął odpowiedzialność jako współrządzący, nie odpowiada i jego agresja kieruje się na mnie – jako na herolda niepomyślnych wieści.
Czy tak właśnie ma wyglądać „wolność” i „państwo prawa”?
Proszę Państwa byście publicznie na moje pytanie odpowiedzieli.

Z poważaniem
Janusz Sanocki
Dziennikarz „Nowin Nyskich”
Działacz Stowarzyszenia Przeciw Bezprawiu Sądów i Prokuratur
Kandydat do Senatu


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Podobin dnia Pią 13:29, 09 Wrz 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Podobin




Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 422
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 66 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 13:31, 09 Wrz 2011    Temat postu:

Kolejny list

Janusz Sanocki Nysa dnia 8 września 2011 r.
Kandydat do Senatu
Okręg nr 51


[b]Pan
Jarosław Kaczyński
Prezes „Prawa i Sprawiedliwości”

List otwarty


Szanowny Panie Prezesie!
W dniu wczorajszym została mi przekazana wiadomość iż kierownictwo polityczne „Prawa i Sprawiedliwości” cofnęło mi rekomendację w wyborach senackich, po enuncjacjach ministra Sikorskiego, który napiętnował mnie za napisany pół roku temu, reportaż o Białorusi i podanie w nim m.in. informacji, że za Łukaszenki nastąpił w tym kraju wzrost gospodarczy.
Nie mam do Pana, ani do polityków PiS pretensji o taką, a nie inną decyzję. Rozumiem presję pod jaką działacie wobec zmasowanej nagonki na Pana i na kierowaną przez Pana partię. Jednak pozwalam sobie zwrócić uwagę na kilka faktów, które w niniejszej sprawie mają ogromne znaczenie.
Po pierwsze jako dziennikarz od lat 18 publikujący własne teksty nigdy nie uchybiłem w nich ani obowiązkowi zwykłej rzetelności, ani też nie straciłem z oczu interesu Polski.
Po drugie – atak ministra Sikorskiego na mnie i mój tekst opiera się na jego przekonaniu iż ministrowi wolno narzucić dziennikarzowi co o kim wolno pisać, oraz że w tym przypadku minister może dyktować co jest „karygodne” i zasługuje na potępienie, a co „chwalebne” i za co dostaje się nagrody . O ile mi wiadomo tylko wychwalanie nazizmu i komunizmu jest w naszym systemie prawnym zakazane i nawet analizując okres rządów Hitlera, wolno komentować różne aspekty życia gospodarczego czy społecznego. Wszelkie uroszczczenia ministra Sikorskiego do określania co wolno pisać są w tym przypadku zamachem na wolność słowa. Nie mówiąc o tym, że są zwykłym nadużyciem intelektualnym i brutalną próbą przypisania moim wypowiedziom, a pośrednio Panu oraz „Prawu i Sprawiedliwości”. Polityczna i przedwyborcza motywacja takich działań jest aż nadto czytelna. Nigdy bowiem w moich tekstach nie gloryfikowałem politycznej strony rządów pana Łukaszenki. Byłoby to sprzeczne z moimi przekonaniami, których prawdziwości dowodzę całym swoim życiem. W końcu to za walkę o wolność pan Jaruzelski raczył był wsadzać mnie kilkakrotnie do więzienia, na ponad 1,5 roku, zaś Prezydent RP przyznał mi Srebrny Krzyż Zasługi za wkład w budowę społeczeństwa demokratycznego w Polsce. Przypisywanie mi przez ministra Sikorskiego gloryfikacji dyktatury jako takiej, jest z jego strony zwykłą podłością.
Po trzecie – jak zwykle bywa - prawdziwą przyczyną ataku ministra Sikorskiego na moją osobę, nie są oczywiście te urywki reportażu napisanego zresztą pół roku temu, ale fakt że od lat krytykuję stan polskiego wymiaru sprawiedliwości, zwłaszcza pod rządami ekipy Tuska, której działania uważam za szczególnie szkodliwe i destrukcyjne – na co dysponuję setkami przykładów. Uważam – mając ku temu istotne i liczne dowody, że w wychodzeniu z komunizmu nie wyprzedziliśmy zbyt daleko Białorusi, a główna w tym zasługa rządów Platformy i jej liderów, w tym również ministra Sikorskiego.
Po czwarte – zwracam uwagę Pana Prezesa, że zaatakował mnie człowiek o mentalności błazna, który miał czelność nazwać urzędującego prezydenta Polski, śp. Lecha Kaczyńskiego „chamem” i który – moim zdaniem ośmiesza Polskę i kompromituje swoimi działaniami pełniony przez siebie urząd. Ocena informacji podawanych przez tego typu „źródła dezinformacji” powinna być szczególnie wnikliwa.
I po piąte – rozumiem jak powiedziałem Pańską sytuację, presję jakiej Pan podlega i nie mam pretensji o decyzję cofnięcia mi rekomendacji, wszak nawet nie jestem członkiem „Prawa i Sprawiedliwości”. Jednak zachęcam Pana do większej odwagi i zaufania do samego siebie i wiary we własne zamierzenia, a także do większego zaufania do Polaków, którzy coraz jaśniej dostrzegają że kolejne ataki, płynące ze strony obecnie rządzących na PiS, na Pana, a także na poszczególnych kandydatów do parlamentu, są brudną wyborczą grą i w istocie mają na celu odwrócenie uwagi od braku osiągnięć obecnego rządu i jego ministrów.
Minister Sikorski atakuje mnie nie za jakieś tam zdania o Białorusi, które zresztą nie zawierają żadnej apoteozy dyktatury, a za to, że jako dziennikarz i jako działacz społeczny, zupełnie niezależny od wszelkich partii, krytycznie piszę o rządzie Tuska i jego „dokonaniach” widząc w nich po prostu zagrożenie dla wolności Polski i wolności obywatelskiej. Zresztą jawnym tego dowodem jest właśnie wystąpienie ministra Sikorskiego w mojej sprawie – tylko bowiem człowiek o mentalności totalitarnej, może rościć sobie prawo jako minister, do orzekania, co wolno pisać dziennikarzowi. Jeśli wyrażone przeze mnie opinie są nieprawdziwe, niech Sikorski wykaże ich błędność. Jeśli natomiast są prawdziwe, to za co mam być ukarany?
Niezależnie od okoliczności jakie zaistniały zapewniam Pana o moim poparciu, natomiast z wyborów oczywiście się nie wycofuję. Nie uczyniłem, ani nie napisałem niczego czego miałbym się wstydzić, albo czemu musiałbym zaprzeczać, a cel jaki mi przyświeca w tych wyborach – doprowadzenie do gruntownej reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości , uwolnienie go od powszechnej patologii i korupcji (w tym politycznej) nie może zostać zarzucony dlatego, że jakiś niepoważny człowiek, który przez zbieg okoliczności został ministrem i ma dostęp do Twittera, wystukał na mój temat na klawiaturze kilka – z powietrza wziętych -opinii.
Nie dajmy się zwariować!
Z wyrazami szacunku

Janusz Sanocki
Kandydat na Senatora
Okręg 51


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
julevin




Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 107 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 17:04, 16 Wrz 2011    Temat postu:

PRAWO PONAD POLITYKĄ.

Piotr F. Świder

Złe jest kłamstwo. Prawda jest dobra.


Cytat:
Twórcy prawa mają w ciemnościach czterech liter prawa obywatelskie, gdy już szczęśliwie zostaną wybrani do Parlamentu. Przypomną sobie o nich znowu tuż przed wejściem do namiotu cyrku wyborczego, w który przemieniły się wybory w Polsce. Chcecie przykładów, to otwórzcie oczy i uszy, a spadną na was jak grad ciosów, bynajmniej nie z wysokiego nieba.

Strażnicy prawa - jak sama nazwa wskazuje - mają pilnować, żeby prawo było przestrzegane, niezależnie od okoliczności, interesów i faktycznej siły wpływów politycznych, korporacyjnych czy gospodarczych lobby. A jak jest? Do klientów Temidy, doświadczonych przez sprawiedliwość polskich sądów, nie muszę pisać elaboratu - rozumiemy się bez słów. A inni? Pożyją, to doigrają się (nieboskich) komedii polityki wymiaru sprawiedliwości.

W praktyce, twórcy prawa i strażnicy prawa udowadniają nam na co dzień, że polityka, rozumiana jako gra korzyści i interesów, stoi ponad prawem. A powinno być na odwrót: to prawo powinno zawsze stać ponad polityką. Prawda, że to jasne? Prawda jest zawsze jasna.

Nie możemy tego powiedzieć o prawie. Ono, wprost przeciwnie, zawsze było, jest i ma być ciemne.

Ustrój państwa jest chory, gdy prawda mająca naturę świetlistą i jednocząca się z żywiołami eteru, przestrzeni i powietrza, podporządkowana zostaje żywiołom gliniastym, w których najlepiej rozmnażają się pospolite glisty i inne robactwo. Człowiek, mimo wszystko, został stworzony, jako istota bardziej świetlista niż uznają to w swoich wyznaniach i wierzeniach władcy marionetek.

Tematem zasadniczym jest moje wielkie rozczarowanie.
Rozczarowują mnie twórcy prawa i strażnicy prawa - tak samo mocno i coraz mocniej, z każdym kolejnym rokiem dogorywania III Rzeczpospolitej na Madejowym Łożu boleści. Ale najbardziej rozczarowują mnie - co na szczęście nie jest przedmiotem niniejszego felietonu - wykonawcy prawa (nasz sławny już nierząd) i nadzorcy prawa (nasze polskojęzyczne media taplające się w gnojówce z gówien prawd).

I krótkie uzasadnienie alegoryczne.

Rozczarowują mnie twórcy prawa, bo traktują wyborcę jak barana, a prawdę jak gówno prawdę. Wyborcy jakby mniej mi żal, bo baran jak chce być przez osła traktowany jak baran, to nic go nie powstrzyma przed złym losem. Bardziej żal mi prawdy. Jako obywatel Rzeczpospolitej i istota jako tako świetlista, acz pokalana cieniami grzechu, zmuszany jestem do życia w oparach gówno prawdy i nie widzę innej drogi. Coraz bardziej kusi mnie droga bojkotu polityki ponad prawem. Rozmyślam jeszcze nad formami biernego oporu.

Rozczarowują mnie strażnicy prawa, bo ich strażnice osuwają się w bagno majestatu negacji sprawiedliwości. Ktoś tu pisze złe ustawy, a ktoś inny - na podstawie tych złych ustaw - źle osądza, rozstrzyga, wyrokuje.

Zło lgnie do zła - oto prosta konkluzja, bynajmniej nie Szekspirowska. Kpią sobie z nas w żywe oczy, czy tylko wolą służyć bardziej osłom niż baranom? Tego dylematu, niestety, nie potrafię rozstrzygnąć. Wiem natomiast, że „z kim przystajesz, takim się stajesz“. Przełóżmy to na język felietonu i napiszmy po prostu. Osioł ciągnie do żłobu, zaś baran przy baranie, w stadzie, wyganiany jest na coraz bardziej jałowe pastwiska. Jeden te, drugi tamte. Jako światłego obywatela - acz sami rozumiecie, że grzesznego - coraz bardziej kusi mnie droga bojkotu wymiaru sprawiedliwości ponad prawem. (Czy jest to wykonalne?)

Udać się do pustelni albo poszukać innej drogi do prawdy, oto jest pytanie.



Jako światły, acz sami rozumiecie (...), obywatel, napiszę tak: walcie się osły i barany.

Złe jest kłamstwo. Prawda jest dobra.

Czytaj całość: [link widoczny dla zalogowanych]

Ile gorzkiej prawdy wypływa z tego tekstu. Trudno znaleźć takie wypowiedzi na łamach publicznej prasy. Wydawcy i ich właściciele nie widzą tak naszej rzeczywistości. Oni mają inny obraz. Widzą wszystko poprzez swoje wysokie pensje i udogodnienia, jakie władza stwarza dziennikarzom. Oni promuja władców.Oni odpłacaja się za przywileje.
A może to jest wypaczone spojrzenie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
julevin




Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 107 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 9:45, 23 Wrz 2011    Temat postu:

AntyWybory: Oświadczenie Romualda Szeremietiewa

Publikujemy stanowisko Ruchu Polska w Potrzebie Romualda Szeremietiewa w sprawie walki o wolne wybory i działania Sztabu pod kierownictwem Tomasza Urbasia, a patronatem medialnym NE


Stanowisko Ruchu Społecznego „Polska w Potrzebie”

Cytat:
W państwie demokratycznym wybory są metodą wyłanianie władz posiadających mandat społecznego zaufania pozwalający im decydować o losach kraju i jego mieszkańców. Procedury wyborcze muszą więc być takie, aby uwzględniały poglądy i oczekiwanie wszystkich obywateli, a do parlamentu trafiali nie tylko ludzie o odpowiednich kompetencjach, ale także prezentujący wysokie standardy moralne.
Po ponad dwudziestu latach funkcjonowania państwa polskiego politycy, parlament i rząd nie cieszą się szacunkiem i zaufaniem obywateli. Także miniona kadencja parlamentu wykazała, że liczni posłowie i senatorowie zawodzili jako twórcy prawa, źle wykonywali swoje obowiązki i zdarzało się, że dopuszczali się czynów niemoralnych. Jednocześnie słyszeliśmy, że mamy marnych przedstawicieli bowiem takie marne jest całe polskie społeczeństwo.

Środowisko blogerów „Nowego Ekranu” i Ruch Społeczny „Polska w Potrzebie” podjęły działania, aby sprawdzić funkcjonowanie procesu wyborczego w naszym kraju. Okazało się, że nie tylko jest wadliwie skonstruowane prawo wyborcze, ale także dopuszczająca się przestępstw Państwowa Komisję Wyborczą odpowiedzialna za przeprowadzenie wyborów. Udowodniliśmy tym samym, że obecne wybory nie mają nic wspólnego z demokracją. W państwie polskim od lat funkcjonują mechanizmy uniemożliwiające Polakom wyłonienie reprezentacji działającej zgodnie z polskim interesem narodowym.

Przekonywano nas, że przy „okrągłym stole” zawarto rozsądny kompromis między upadającym reżimem PRL, a tzw. konstruktywną opozycja. W następstwie Polską rządzą beneficjanci paktów zawartych z komunistami. Skutkiem tych rządów jest zadłużenie państwa, wyprzedaż polskiej własności połączona z likwidacją polskiej bankowości i ważnych dla kraju dziedzin gospodarowania, wielomilionowa emigracja i równie wielka rzesza bezrobotnych, oświata bez polskiej historii i polskiej literatury, media w rękach obcych dysponentów, rozkład wojska i upadek etosu służb państwowych. Rysuje się czarny obraz państwa, które nie potrafi zadbać o bezpieczeństwo swego prezydenta.

Ten stan trzeba zmienić. Będzie można to uczynić, gdy Polacy uzyskają rzeczywiste prawo wyborów.
Polska w Potrzebie – Polska potrzebuje Ciebie.


Romuald Szeremietiew
Przewodniczący

[b]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Podobin




Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 422
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 66 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 20:45, 27 Wrz 2011    Temat postu:

Bezprawie występuje na różnych poziomach. Najtrudniej jest szukac sprawiedliwości na wyzszych poziomach. Często wracamy do tego tematu.
Dziś list z bloga generała Skrzypczaka. List pisze żołnierz liniowy.

Dzień dobry jestem byłym kapralem WP. Zostałem zwolniony ze służby po 7 latach z bdb opinią służbową jak również byłem wielokrotnie odznaczany po misji w Afganistanie. Powodem mojego zwolnienia była a raczej jest afera związana z kradnięciem drzewa opałowego z Żagańskiego poligonu Joanna przez zastępcę dowódcy 11 LDKPanc pana gen.Andrzeja Sobieraja . Generał ten ma postawiony zarzut przez poznańską prokuraturę a jednak dośc szybko awansuje.Zarzut dotyczy w głównej mierze wykorzystywania tego opału z Żagania do domu Sobieraja w Wędrzynie przy czym były do tego wykorzystywane prywatnie wojskowe pojazdy , jak równierz 21 żołnierzy zawodowych (w tym ja) do załadunku i rozładunku.Proceder trwał rok czasu zanim żandarmeria go nie rozbiła . Posiadam zdjęcia zrobione komurką z tego procederu jak również filmiki z fali w żagańskim garnizonie co ciekawe "falują" zawodowcy innego zawodowca. W razie zainteresowania proszę o maila . Nie będe rozczarowany brakiem odpowiedzi ponieważ pisałem już o tym do wielu redakcji i tylko tygodnik nie jak i gazeta lubuska i regionalna żagańska podjeła się szerokiej publikacji.Mogę też szeroko opisać problem dlaczego żołnierze uciekają z wojska , mnie osobiście to spotkało więc dobrze wiem jakie przekręty i jaka głupota panuje w armii . Jak wyjaśnił mi redaktor Mikołajczyk z tygodnika NIE telewizje boją się takich tematów .Jednakże ministra Klicha juz nie ma więc postanowiłem spróbować raz jeszcze. Pozdrawiam Rafał Szydło.

Może teraz adresat listu, już jako doradca ministra zajmie się sprawą. Znamienne jest, że ta niesprawiedliwość ciągle trwa.
Szef nie zna przepisów, więc podwładny jest rozliczany na zakończenie służby wojskowej ze zmniejszona o 2 procent wysługą lat. Sprawa kierowana jewst do prokuratora za usiłowanie oszukania podwładnego, a wówczas ten wspomniany szef z rozbrajającą szczerościa śmiejąc się w twarz, pyta, czy nie wolno się pomylić?
Zapomniał facet o 2 lata, kiedy jego podwładny kończył służbe wojskową. Czy to są wybaczalne fakty?
Niestety redaktorzy Polski Zbrojnej takich tematów nie biorą.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
julevin




Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 107 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:17, 11 Sty 2012    Temat postu:

Szanowna Redakcjo.
Pozdrawiam i załączam wierszyk wzbogacający część artystyczną nagłaśniane dzieło J. Owsiaka. Rudolf Jaworek

Cytat:
METODY MASONERII
Walcząc z masonami niejeden z nas legnie
Gdyż mają metody nadzwyczaj przebiegłe;
Potrafią nas głaskać, a nawet pochwalić,
By potem znienacka w łeb pięścią przywalić.
Świat piszczał z zachwytu, gdy u nas nad Wisłą,
Brutalny bolszewizm przejadł się, i skisnął;
Wiele ci z Zachodu nam naobiecywali,
Życie w dobrobycie zamiast dać – zabrali.
Nucili nam pieśni o niepodległości
Lecz w tej propagandzie najbardziej nas złości,
Że dziś zamiast Moskwy, słuchamy Brukseli;
Widać świat się na masonów no i głupich dzieli.
Mason nas zapewniał, że będzie wspaniale,
Jeśli Balcerowicz będzie rządził dalej;
Myśmy go słuchali, i po wielu latach
Kraj stał się bankrutem, bez zysków, a w stratach..
Potem „Słońce Peru” – facet footbalista
Obiecywał cuda; lecz kto z nich skorzystał?
Mówią, że złodzieje nasz majątek skradli;
Niech to „Słońce Peru” wezmą wszyscy diabli!
Metody masonów bywają przebiegłe:
Zło chcą łączyć z dobrem i to równolegle.
By wzbudzić sympatię powszechną wśród ludzi,
Pokazują piękno, to co zachwyt budzi;
Kiedy ktoś ciekawy zajrzy za zasłonę,
Zobaczy okropności – niedozwolone.
Lecz już nie da rady cofnąć się do tyłu,
Bo za każdą próbę – dostaje po ryju.
Mason wybierając agresji ofiarę,
Atakuje wpierw naród i jego wiarę;
Pokazując cele dla ludzkości szczytne
Zyskuje w oczach ludzi miejsce zaszczytne;
Jako gość szanowany zbiera pieniądze,
Za nie kupi lekarstwa, dla chorych, sądzę;
A stając się bożyszczem dobroczynności
Łatwo mu w kraju szerzyć niegodziwości.
Jego dziełem Woodstock no i narkotyki,
Seks, pijaństwo, gwałty, nawet bijatyki,
Będąc wzorcem woła: wy „róbta co chceta”
Demoralizacja – jest prawem człowieka!
Młodzież zauroczona, hasła przyjmuje,
Życie swego kraju powoli rujnuje,
A mason się cieszy, że mu się udało
Ogłupić naszą młodzież i to niemało.
Niby dobroczyńca i pomaga chory,
W sferze moralności jest zwykłym potworem.

Obawiam się, że w tej pogoni za propagandowym sukcesem, jakim niewątpliwie jest ta orkiestramożna znaleźć mnóstwo działań bezprawnych.W innym wypadku byloby to podciągnięte pod nadużycia i niegospodarność, ale w tym dniu nikt się z tym nie liczy. Nie mówie już o nierówności wobec prawa. Znalazloby się wiele fundacji, ktore też przeprowadziłyby licytacje otrzymanych z instytucji Skarbu Państwa przemiotów w postaci, samolotow / niesprawnych / samochodów/ sprawnych / wozów tramwajowych i innych.
Czas by temu zjawisku przyjrzeć się.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mryski




Dołączył: 13 Cze 2009
Posty: 265
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:22, 01 Lut 2012    Temat postu:

Ballada o celnym strzale

Pułkownik Przybył przestał już być głównym przedmiotem zainteresowania mediów. Jego przełożony właśnie jest odwoływany ze stanowiska, co świadczy, że na nic zdały się apele pana pułkownika i oceny wypowiadane w czasie tamtej konferencji.

Mimo to temat nie został jeszcze zamknięty, bowiem „samobójstwo” powinno zostać do końca wyjaśnione. Czy i tym razem sprawa zostanie zamieciona pod dywan?

Szeroko omawia ten temat Łażący Łazarz. Warto zapoznać się z tym artykułem. Autor poddaje pod wątpliwość zamiar samobójczy prokuratora. Zgadzam się z tym. W moim przekonaniu był to dobrze przygotowany spektakl mający zademonstrować przywiązanie prokuratury wojskowej do dalszego samodzielnego traktowania prawa i umacniania własnej niezależności oraz traktowaniu wymiaru sprawiedliwości, jako instytucji do rozprawiania się ze swoimi przeciwnikami.

Czy po zmianach kadrowych prokuratura wojskowa dalej nie będzie wiedziała w jakim kierunku powinno pójść śledztwo w sprawie samookaleczenia się płk Przybyła?
Oto co pisze Łażący Łazarz:

Cytat:
Każde nieumiejętne włożenie sobie broni do ust i strzelenie bez względu na intencje kończy się śmiercią lub ciężkim kalectwem. Wyedukowani wojskowi zdają sobie z tego sprawę, dlatego już nigdy nie strzelają sobie w skroń………….
Prokurator Przybył, który jest oficerem wojskowym wyszkolonym w sztuce używania broni i skutkach użycia broni nie powinien wiec sobie strzelać w skroń zarówno gdy chciał zabić sie na pewno jak i gdy chciał markować samobójstwo. I sobie nie strzelał……………………
Chcąc się naprawdę zabić i będąc zdenerwowanym jajlepiej włozyć sobie lufe pistoletu do ust, kontrolując językiem by dotykała środkowej szęści górnego podniebienia w połowie drogi między uzębieniem a gardłem. Wtedy pocisk przeleci przez czubek głowy, niszcząc wiązadła nerwowe i zadając pewną oraz bezbolesną śmierć. Podobno nawet sie nie słyszy huku wystrzału - chociaż, za diabła ciężkiego nie wiem skąd to można wiedzieć. Dla pewności - by lufa nie drgnęła, co groziłoby uderzeniem pocisku w jakąs kość i kalectwem zamiast śmierci - należy lufę pistoletu ścisnąć zębami. Dobrze jest też objąc lufę szczelnie ustami…………………..
Prokuratorzy wojskowi w randze prokuratorów krajowych (a takim jest płk Przybył) wielokrotnie czytali ekspertyzy lekarzy patologów, balistów i innych biegłych wypowiadajacych sie na temat toru pocisku, skutków działania broni z przyłożenia i kiedy mamy do czynienia z samobójstwem, próbą samobójczą, zabójstwem lub pozorowaniem samobójstwa……………………
Reasumując, jest kilka sposobów na strzelenie sobie w łeb ale jeden jest 100% i w dzisiejszych czasach zna go każdy obeznany z bronią wojskowy, oraz jest jeden sposób na udawanie samobójstwa przez strzał w usta, tak by wszystko wyglądało bardzo krwawo i poważnie, lecz dający 100% pewność, że oprócz niewielkiego uszkodzenia policzka nic sobie nie zrobimy. O tym drugim już wiedzą nie wszyscy wojskowi (choc każdy mógłby go wykombinować) ale z pewnością znało go dokładnie kilku prokuratorów i sędziów wojskowych…………………….

Ps. II. Dalszy ciąg: prokuratorzy wojskowi będą na polecenie Parulskiego chronic Przybyła wysyłając go do psychiatryka i uznając, że prawdopodobnie była to próba samobójcza. Co wprawdzie spowoduje, że straci uprawnienia do noszenia broni i stanowisko ale uchroni Przybyła przed postawieniem mu zarzutów nieuprawnionego wniesienia broni oraz użycia broni w sposób powodujący zagrożenie dla otoczenia. A takie i inne zarzuty by padły gdyby stwierdzono planowanie z premedytacją upozorowania samobójstwa…………

Czytaj całość: [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Obserwator




Dołączył: 08 Lip 2008
Posty: 235
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 28 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:04, 01 Lut 2012    Temat postu:

Przejęcie kontroli prokuratury cywilnej nad prokuraturą wojskową to dostęp do akt wielu interesujących spraw. Nangar Khel, Smoleńsk i wiele innych afer w wojsku. Można się tylko zastanowić, czy ktoś chciał koniecznie dostać się do tych akt? Czy tu chodzi o ukrycie, czy tez odkrycie ukrywanych spraw? Jedno nie ulega wątpliwości, że był to przykład daleko posuniętej lojalności i miłości do szefa. Można też przypuszczać, że ten incydent miał ukryć inne ważniejsze sprawy w prokuraturze? Do tego potrzebne byłoby uczciwe śledztwo, czy jednak Polskę obecnie na to stać/ To znaczy, czy będzie takie przyzwolenie?.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lotnia




Dołączył: 19 Sty 2009
Posty: 110
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ełk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 18:06, 01 Lut 2012    Temat postu:

julevin napisał:
Szanowna Redakcjo.
Pozdrawiam i załączam wierszyk wzbogacający część artystyczną nagłaśniane dzieło J. Owsiaka. Rudolf Jaworek
.

Panie Jaworek to do dzieła !. Sprzedawaj Pan co się da, gdzie się da i komu się da. Uważa Pan,że to łatwizna ?. No to do dzieła, teraz, zaraz natychmiast !.
Ja zaczynam sie wstydzić, że jestem p.....m polaczkiem !.
U nas da się opluć każdego za wszystko. A może by tak najpierw spróbować komukolwiek udzielić prawdziwej pomocy. Wierszykami nikogo się nie nakarmi ani nie ulży w chorobie. Ale łatwiej napisać wierszyk opluwający niż wystawić swoją osobę na pastwę pseudo poetów !.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Podobin




Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 422
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 66 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 22:20, 24 Lut 2012    Temat postu:

Szanowna Redakcjo.
W pewnym niszowym piśmie / wcale go nie czytam, czysty przypadek /zauważyłem, a właściwie wskazano mi zapis dotyczący Pro Milito. W związku z tym, że często bywam na tym portalu, pozwalam sobie przesłać ripostę na artykuł, który podobno dzisiaj opublikował nijaki pan Targalski. Jeżeli będziecie uważać za stosowne to możecie to zamieścić.
Andrzej Z / nazwisko i adres znane redakcji
/

Cytat:
Publikacja „Generałowie znów w akcji” („Gazeta Polska, 24 luty) pióra niejakiego Jerzego Targalskiego jest prostym dowodem na to, że człowiek pijany nie powinien siadać do pisania. Bo wychodzi z bełkot, choć nie pozbawiony pewnej dawki humoru.

Bełkot, bo rzadko zdarza się, żeby czytelnik mało obeznany w temacie poruszanym przez autora artykułu tak lekko mógł wykazać, że całość to nic więcej, tylko niechlujne brednie. Oto dowiedziałem się, że byłem głównym(!) autorem portalu stowarzyszenia Pro Milito. Portal obejrzałem właśnie teraz, zaś o stowarzyszeniu wiem tylko tyle, że jest – a i to od niedawna.

Trudno jednak, żebym odmówił niejakiemu Targalskiemu talentu trzeciej klasy błazna. Owszem, niczego sobie żart – siedzę przed monitorem, zerkam na rzeczony artykuł i – proszę wybaczyć, że użyję zwrotu mojej 15-letniej córki – „jarzę michę”.

„Pro Milito prowadziło własny portal, na którym głównymi autorami byli: Michał Podobin, główny ideolog grupy, Marek Toczek, Ryszard Opara, Paweł Pietkun i Grażyna Niegowska. Wszyscy są dziś blogerami Nowego Ekranu, którego redakcja mieści się w tym samym budynku, co Pro Milito, tylko piętro niżej”.

Panie Tragalski! Oszczędź Pan i nie błaznuj. Nie przystoi to kawalerowi, nawet jeżeli ptaszek go pewna hmm... wesołkowatość. Może dla odmiany odejdźmy od bajania nad kieliszkiem i przejdźmy do faktów.

„Pro Milito to stowarzyszenie zrzeszające emerytowanych żołnierzy, rezerwistów, byłych pracowników wojska i entuzjastów wojskowości” informuje strona, której rzekomym (i głównym) autorem byłem. Cóż... nie jestem emerytowanym żołnierzem, żołnierzem, byłym pracownikiem wojska ani nawet entuzjastą wojskowości. Nie byłem w wojsku – choćby przez minutę. Ze wstydem przyznam, że nie znam się nawet na wojskowych stopniach i o pułkownikach, generałach wiem, że to pułkownicy i generałowie, jak mi się przedstawią stopniem.

- Ale – pomyślałem. - Może mnie to stowarzyszenie dostrzegło i jakieś przedruki moich tekstów umieściło na tej stronie?

Nic z tego. Ani pół – a szkoda, bo jak każdy piszący, odczuwam pewną przyjemność będąc cytowanym. Poszedłbym do Pro Milito upewnić się, bo – to niepokojące – dzieją się rzeczy, o których nie wiem, a które mnie dotyczą. Ale znów - adres wskazany przez wesołka Targalskiego był cokolwiek chybiony.
Piętro wyżej, a widzę to dokładnie przez okno w dachu nad moim biurkiem, jest końcówka komina. I urzędują tam gołębie (bez dystynkcji), zasrywając mi – proszę wybaczyć - widok w bezwietrzne popołudnia.

Kolejna sprawa – Grażyna Niegowska. Też nie generał, i żaden wojskowy – blogerka i owszem. Od dwóch może tygodni. Wcześniej przyszła do Nowego Ekranu z prośbą o pomoc. Panie Targalski – do Pro Milito (piętro wyżej, jak Pan zapewniasz) – nie poszła ani razu.

„Gdyby akcja się powiodła (budowa Nowego Ekranu – przyp. Paweł Pietkun), bezpieka wojskowa, która przeszła endekoidalny recykling, miałaby własną siłę polityczną, zdolną do obrony jej interesów przy podziale tortu z innymi klanami służb, a jednocześnie skanalizowano by opozycję przeciwko oligarchicznemu ustrojowi III RP, uniemożliwiając wejście PiS-u w próżnię powstającą w wyniku zużycia się, walk wewnętrznych i wymiany kierownictwa w PO”. No to już jest konstrukcja! Godna trzeciej butelki!

Myślę, Panie Targalski, że powinniśmy się spotkać. Zapraszam do Nowego Ekranu, podejmę Pana kawą, herbatą. Oprowadzę po tajemniczej redakcji, zobaczysz Pan, czemu nie można mnie podejrzewać o związki z wojskiem. Sprawdzimy razem – po tabliczkach – czy i gdzież to się schowało to stowarzyszenie byłych wojskowych. Mam tylko jeden warunek – niechże Pan przyjdzie trzeźwy. Bo zdarza się, że pijanych wyrzuca ochrona.

A kolegom z „Gazety Polskiej” zwrócę uwagę, że wypuszczanie tekstów napisanych przez pijanych autorów jest po prostu niekoleżeńskie. I jeśli tak dalej będziecie robić, nikt was nie nie będzie szanował.

Konkurencji tygodnika „Nowy Ekran” boicie się zaś jak najbardziej słusznie – jesteśmy bardziej rzetelni, bo – co ważne w pracy dziennikarskiej – piszemy na trzeźwo. I opierając się na faktach.


Panie Andrzeju. Zapoznać musiałem się z tymi wypocinami. No cóż, kandydat na dziennikarza otrzymał zadanie obsmarowania nie Pro Milito, ale witryny Nowy Ekran. Pro Milito oberwało przy okazji. Tak się zwykle zdarza, gdy akcje opadają szuka się skandalizujących tematów. Słabe notowania PiS powodują, że wszyscy, co mają odmienne zdanie, natychmiast są atakowani.
Dzisiaj w naszym kraju dziwnie pojmowana wolność słowa powoduje, że nawet takie niszowe wydawnictwo nie pozwoli, by na jego łamach zamieszczać sprostowania. Mogę tylko potwierdzić to wszystko, co napisał pan Paweł Pietkun jest prawdą, a kłamstwa zawarte w zapiskach pana Targalskiego są jedynie jego opcją, którą być może trzeba było w tym momencie posłużyć się.
Pan Targalski zamiast poszukiwać prawdy u źródła, posiłkuje się niedoszkolonymi i pozbawionymi wiedzy informatorami. Ale cóż, każdy piszący tam pisze i to pisze, na co pozwalają mu sponsorzy.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasze Forum "VOX MILITARIS" Strona Główna -> "VOX MILITARIS", OBRONNOŚĆ, POLITYKA, WOJSKO W KRAJU I NA ŚWIECIE
Idź do strony 1, 2  Następny
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin