Forum Nasze Forum "VOX MILITARIS" Strona Główna Nasze Forum "VOX MILITARIS"

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Co inni piszą, a co nas też interesuje....
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasze Forum "VOX MILITARIS" Strona Główna -> PRZECZYTANE W PRASIE I W INTRNECIE
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JOZIN




Dołączył: 02 Lut 2009
Posty: 127
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: UE
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:33, 03 Lis 2015    Temat postu:

Zawsze będzie moją ojczyzną.Czy moją Polską?Na ile jest przyjazna dla mnie -innych?Minęło 25 lat przemian-nasuwa się pytanie,co dobrego nam przyniosło.Wielu z nas utozsamia się z autorem powyzszego postu.Nie dziwmy się ze wielu rodaków wyjechało i wyjedzie za lepszym bytem.Zwycięzka PiS -czy zaprowadzi PRAWO i SPRAWIEDLIWOSC.Czas pokaze.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Podobin




Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 422
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 66 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 16:29, 04 Lis 2015    Temat postu:

Niestety, ale to taka jest ta nasza Polska. Zadający sobie to pytanie sprawia wrażenie, jakby dopiero w 2015 roku po ostatnich wyborach zdał sobie sprawę z tych wielu odstępstw, jakie nastąpiły w naszym kraju w ciągu ostatniego ćwierćwiecza. Trzeba przy tym być sprawiedliwym, tego nie uczyniło tylko jedno polityczne ugrupowanie.
W równym stopniu pracował na to Wałęsa z Kwaśniewskim, jak i Kaczyński z Komorowskim.
Oczywiście możemy się licytować, kto był największym sprawcą rozkładu sił zbrojnych, a kto spowodował krach w wojskowych emeryturach, a kto rozwalił rodzima służbę zdrowia.
Jedno nie ulega wątpliwości, za tymi wszystkimi polskimi anomaliami stoją określone partie i politycy, którzy wdrażali określone rozwiązania.
Nie wolno ulegać propagandzie i za wszystko oskarżać jedną partie czy jednego polityka.
Czy znajdzie się ugrupowanie lub polityk, który będzie miał zamiar zmierzyć się z tym bagnem?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Podobin




Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 422
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 66 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 19:47, 05 Lis 2015    Temat postu:

Jesteśmy przed ogłoszeniem składu rządu.
Czy takie rozwiązanie jest możliwe? i jakie są komentarze?


Strach notabli PO
"Mam nadzieję, że nie tylko ja znam Antoniego Macierewicza, ale zna go też prezes PiS i dokona oceny, czy warto narażać polski system obrony, polską pozycję w NATO, polską wiarygodność sojuszniczą powierzając MON w ręce takiego czy innego polityka" - powiedział w "Faktach po Faktach" były prezydent Bronisław Komorowski.
Zapomniano dodać, że A. Macierewicz to człowiek o niesamowitej wiedzy fachowej, dotyczącej zarówno służb jak i polskiej armii, w tym zbrojeniówki. Z tego powodu jest największym zagrożeniem dla tych, którzy doprowadzili do degradacji sił zbrojnych i BUMARU. Zapewne będzie chciał problemy te rozwiązać i winnych rozliczyć, a tam już są sprawy dla Trybunału Stanu. Notable PO, w tym były prezydent B. Komorowski, mają się czego obawiać. Wczoraj Komorowski stwierdził że A. Macierewicz jest zagrożeniem. Zgoda, ale dla niego i ekipy Siemoniaka osobiście. Przecież to B. Komorowski, jako zwierzchnik sił zbrojnych, sprowadził wojsko do wymiaru stadionowego, zawierzając obronę Polski dla NATO. To prezydent B. Komorowski akceptował działania BBN i MON, narażające na niewydolność polski system obronny, pomimo ewidentnego zagrożenia ze wschodu, w związku z sytuacja na Ukrainie. Najwięksi fachowcy i wojskowi analitycy, w tym generałowie, w głowę zachodzą, jak można było dopuścić do takiej sytuacji. Nie chcę używać bardziej dosadnych słów ale same cisną się na papier. Myślę że A. Macierewicz będzie wiedział co z tym zrobić, gdyż jak już wcześniej pisałem, niezależnie kto będzie ministrem Obrony Narodowej, w armii może być tylko lepiej, gdyż już niczego bardziej zepsuć się nie da a tylko naprawić. Polska armia musi zostać odbudowana, do wymiaru sił zbrojnych zdolnych do samodzielnej obrony terytorium państwa. Traktaty wojskowe, jak uczy historia, nie musza działać automatycznie zwłaszcza jak przeciwnikiem jest mocarstwo atomowe. Armia musi być na to przygotowana, nie tak jak obecnie. Musi zostać odbudowana Obrona Terytorialna i rezerwy, tak abyśmy nie byli jedynym krajem w NATO który tego nie posiada.
PiS wygrało demokratyczne wybory i to ono decyduje kto stanie na czele armii. Jeżeli postawi na A. Macierewicza to jest jego suwerenna decyzja, gdyż tak działa demokracja. Jeśli chcemy mieć w Polsce demokracje, to musimy akceptować jej zasady.
głos użytkownika FB /


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Podobin dnia Czw 19:49, 05 Lis 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Podobin




Dołączył: 26 Lut 2008
Posty: 422
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 66 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 15:24, 18 Mar 2016    Temat postu:

Temat: Niegodni - "dobra zmiana"
MILITARIA, POLITYKA
"NIEGODNI"
10 MARCA 2016
Coś się kończy, coś zaczyna. Dziś złożyłem rezygnację z funkcji
wiceprzewodniczącego i członka Rady Programowej Wojskowego Instytutu
Wydawniczego (WIW). Bezpośrednim powodem tej decyzji była odmowa publikacji
zamieszczonego poniższego listu. Napisałem go w reakcji na skandaliczny
wywiad ze Sławomirem Cenckiewiczem, który ukazał się w najnowszej "Polsce
Zbrojnej". Zapewnienie o "rozważaniu dalszego podjęcia tematu" nie usuwa
moich obaw co do charakteru i nowej linii redakcyjnej flagowego pisma WIW -
których nie jestem w stanie zaakceptować. Dlatego poprosiłem o rezygnację ze
skutkiem natychmiastowym.

Co do istoty sprawy - idąc tropem wyznaczonym przez "dobrą zmianę",
dojdziemy do takiej wersji historii, w której jesień 2015 roku uznana
zostanie za "prawdziwy moment odrodzenia Wojska Polskiego". Zaś okres między
1945 a 2015 rokiem zyska miano czarnej dziury, w której nie działo się nic
godnego naszej pamięci. Oczywiście za wyjątkiem wyklętych i pułkownika
Ryszarda Kuklińskiego.

Strasznie to smutne i, przede wszystkim, nieuczciwe.

--

Do Dyrektora Wojskowego Instytutu Wydawniczego

Pułkownika Dariusza Kacperczyka

Szanowny Panie Dyrektorze, Darku,

Piszę do Ciebie jako Buzdyganowicz, gdyż tytuł ów obliguje mnie do reakcji,
gdy opluwany jest honor żołnierzy Wojska Polskiego. Z nadzieją, że mój list
zostanie opublikowany na łamach Portalu i Miesięcznika.

Jestem po lekturze wywiadu udzielonego "Polsce Zbrojnej" przez Sławomira
Cenckiewicza, nowego dyrektora Centralnego Archiwum Wojskowego. Czytamy w
nim:

"(.) Nie chciałbym, żeby (.) siedziba naszego archiwum mieściła się przy
ulicy Czerwonych Beretów! Bo wiem, kim był ich współtwórca i patron gen.
Rozłubirski! Polska ma jedną tradycję komandosów - to cichociemni i
żołnierze gen. Sosabowskiego! Im należy się nasza pamięć!".

I dalej:

"(.) Pogodzenie dwóch tradycji - LWP i Wojska Polskiego jest niemożliwe
(.)".

Wstrząsnęła mną ta lektura. I nie chodzi o niekompetencję pana Cenckiewicza,
który myli spadochroniarzy z komandosami i zdaje się nie wiedzieć, że
"spadakom" już od lat patronują obydwaj wymienieni generałowie. Tych kilka
słów obraża pamięć dziesiątków tysięcy żołnierzy WP, którzy oddali życie w
walkach z Niemcami na Wschodzie. Odbiera sens służby milionom mężczyzn,
poborowych i zawodowców, którzy założyli mundur po 1945 roku. Wśród nich
chłopcom "z desantu", dla których czerwony beret był - i wciąż pozostaje -
powodem do największej dumy. Którzy postać "wodza" - gen. Rozłubirskiego,
oficera nietuzinkowego i honorowego - darzyli ogromnym szacunkiem. Ci ludzie
również służyli Polsce - niedoskonałej, niesuwerennej, ale innej wówczas nie
było. I w większości służyli godnie, o czym świadczy wysoki wskaźnik
społecznego zaufania, jakim cieszyła się armia przez cały praktycznie PRL.

Panie Pułkowniku, w grudniu 2014 roku byliśmy razem na otwarciu Centrum
Weterana. Stoi przed nim ściana z uwiecznionymi nazwiskami żołnierzy WP,
którzy polegli na zagranicznych misjach. Wiele z tabliczek upamiętnia
wojskowych, których śmierć zabrała przed 1989 rokiem. Są tam też nazwiska
"Czerwonych Beretów" służących już III Rzeczpospolitej - bohaterów z Iraku i
Afganistanu. Wspominam o tym także dlatego, że właśnie weteranom poświęciłem
dużą część swojej dziennikarskiej i pisarskiej twórczości. Dziś okazuje się,
że hołubiłem "ludzi niegodnych" bądź "skażonych niewłaściwą tradycją".

Darku, cenię sobie honor - wieloletnie obcowanie z żołnierzami WP, także w
warunkach wojennej codzienności, tylko tę postawę wzmocniło. Staram się też
postępować przyzwoicie. Jednocześnie mam ten wielki komfort, że nie podlegam
rygorowi wojskowej karności. Mówię więc głośne i zdecydowane "nie!" dla
krzywdzących redefinicji i reinterpretacji historii Wojska Polskiego. Dla
grzebania przy faktach na potrzeby bieżącej polityki i symbolicznych
rozliczeń przez nią motywowanych.

Osoba, z którą przeprowadza się wywiad, może mówić wszystko, nawet
największe nikczemności. Nie byłem i nie jestem zwolennikiem cenzury, ale w
takiej sytuacji oczekiwałbym, że Redakcja zdystansuje się od wypowiedzi,
które godzą w dobre imię żołnierzy WP, w dobre imię sporej grupy Czytelników
popularnej "Pezetki". Opatrzy komentarzem, zamieści polemikę, w samym
wywiadzie w sposób zdecydowany da odpór obrzydliwym uproszczeniom. Brak
takich działań rodzi obawy, że Redakcja podziela czarno-białą wizją świata,
stając się de facto narzędziem w politycznej walce.

Przed czym przestrzegam - w imieniu swoim i, jak sądzę, tysięcy Czytelników.

Marcin Ogdowski, reporter wojenny, pisarz. Wiceprzewodniczący Rady
Programowej Wojskowego Instytutu Wydawniczego

Kraków, 9 marca 2016 roku






---
Ta wiadomość została sprawdzona na obecność wirusów przez oprogramowanie antywirusowe Avast.
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
julevin




Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 107 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 19:49, 12 Gru 2016    Temat postu: Nowe uzbrojenie dla polskiej armii.

Coraz bliżej finał negocjacji MON-u z amerykańskim rządem. Do polskiej zbrojeniówki ma trafić około 60 nowych technologii
NEWSERIA, 2016-12-12, 06:55

Amerykański koncern Raytheon, producent przeciwlotniczych zestawów rakietowych Patriot, jest obecnie najpoważniejszym kandydatem w negocjacjach do programu „Wisła”. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że 50 proc. wartości całego kontraktu ma pozostać w Polsce, a w ramach offsetu do sektora zbrojeniowego trafi około 60 nowych technologii.

Tym samym program „Wisła” to szansa na skok technologiczny dla polskiej zbrojeniówki.
– Toczą się międzyrządowe negocjacje, których efektów możemy się spodziewać w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Polski rząd przedłożył swoje wymagania rządowi amerykańskiemu i obecnie wspólnie bardzo intensywnie pracują nad doprecyzowaniem tych propozycji – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes John Baird, wiceprezes ds zintegrowanych systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej na Polskę w spółce Raytheon Integrated Defense Systems.
Negocjacje międzyrządowe trwają od września ubiegłego roku, kiedy Polska wystosowała do amerykańskiego rządu zapytanie ofertowe (letter of request) dotyczące zakupu systemu obrony powietrznej średniego zasięgu Patriot, produkowanego przez koncern Raytheon. Zapytanie dotyczyło w sumie ośmiu zestawów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych, z których dwa miałyby się znaleźć w Polsce przed 2019 rokiem, natomiast sześć kolejnych baterii po 2020 roku. Program zakupu systemu obrony przeciwlotniczej dla Polski został ochrzczony przez MON kryptonimem „Wisła”.
– Wystosowanie zapytania do amerykańskiego rządu rozpoczęło formalną procedurę pozyskania systemu Patriot w ramach specjalnej procedury rządu amerykańskiego, w której pozyskuje się amerykańskie systemy uzbrojenia. W tym momencie koncern Raytheon ma nad konkurentami przewagę i największe szanse w postępowaniu na system „Wisła” – uważa Tomasz Smura, kierownik biura analiz Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.
Jeżeli negocjacje zakończą się podpisaniem kontraktu (którego wartość sięgnie kilkudziesięciu miliardów zł), Polska będzie czternastym państwem na świecie i szóstym członkiem NATO, który ma na swoim wyposażeniu system Patriot. Realizację tego celu przybliża list intencyjny podpisany w ubiegłym tygodniu przez Polską Grupę Zbrojeniową i należący do niej Autosan oraz amerykański koncern Raytheon. Na mocy zawartego porozumienia spółka z Sanoka będzie produkować komponenty dla programu Patriot i zostanie włączona w globalny łańcuch dostaw.
Wiceprezes Raytheon John Baird zaznacza, że jeżeli zakup zostanie sfinalizowany, to 50 proc. wartości całego kontraktu pozostanie w Polsce. Oznacza to, że przynajmniej połowę produkcji będą realizowały rodzime przedsiębiorstwa. Głównymi dostawcami elementów systemu Patriot miałyby być właśnie Polska Grupa Zbrojeniowa i wchodzące w jej skład spółki.
– Tak jak deklarowaliśmy, połowa wartości kontraktu pozostanie w Polsce. Intensywnie współpracujemy z Polską Grupą Zbrojeniową nad tym, aby przyniósł on nie tylko transfer nowych technologii i wiedzy, lecz także by przyczynił się do powstania nowych miejsc pracy. PGZ oraz kilkanaście spółek wchodzących w skład grupy, w tym Autosan, są naszymi głównymi partnerami i to one będą głównymi dostawcami elementów. Większość systemu będzie produkowana w Polsce – zapowiada John Baird, wiceprezes koncernu Raytheon.
Tomasz Smura z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego podkreśla, że program „Wisła” to szansa na skok technologiczny dla polskiego sektora zbrojeniowego. W toczących się obecnie negocjacjach MON zastrzegł około 60 technologii, które powinny trafić Polski w ramach offsetu.
– Z naszego punktu widzenia najbardziej istotne będą te technologie, których Polska jeszcze nie ma, czyli przede wszystkim technologie rakietowe, tzn. napędy wszelkiego rodzaju silników, głowic czy systemów naprowadzania – mówi Tomasz Smura.
Pożądane będą również technologie radarowe, które w Polsce są dobrze rozwinięte. Uzupełnienie ich o elementy pozyskane w ramach offsetu pozwoliłoby jednak unowocześnić systemy radarowe, które wówczas z powodzeniem mogłyby być eksportowane za granicę.
– Nasz przemysł radarowy jest silny, jednak nie doszedł jeszcze do takiego etapu jak na Zachodzie, nie jest aż tak nowoczesny. Jeżeli w ramach transferu technologii udałoby się pozyskać elementy, które pomogłyby unowocześnić polskie systemy radarowe, można by wówczas z powodzeniem eksportować je na zewnątrz. To z pewnością jest obszar, o który będziemy zabiegać – mówi Tomasz Smura.
Ekspert Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego dodaje, że w tym momencie Polska nie dysponuje technologiami, które są na tyle nowoczesne, że mogłyby być atrakcyjnym towarem eksportowym. W opinii wiceprezesa koncernu Raytheon w przyszłości Polska jako wytwórca komponentów do Patriotów będzie mogła eksportować je do innych państw, które mają na wyposażeniu systemy antyrakietowe.
– Jedną z zalet Patriota jest to, że obecnie wykorzystuje go trzynaście państw. Wszystko, co będziemy robili w Polsce, może potencjalnie zostać wyeksportowane do innych klientów, co zwiększy korzyści gospodarcze. Ten system może być przeznaczony na eksport, zarówno jeżeli chodzi o materiały, know-how, jak i komponenty. W przyszłości Polska i PGZ stać się bardzo ważnym elementem łańcucha dostaw – zauważa John Baird.
Amerykański koncern Raytheon, producent systemu obrony powietrznej Patriot, jest obecnie najpoważniejszym kandydatem w negocjacjach do programu „Wisła”. Na początku września MON zadeklarował jednak, że wybór nie jest jeszcze przesądzony i wysłał zapytanie ofertowe w sprawie innego systemu MEADS, produkowanego przez amerykańsko-włosko-niemieckie konsorcjum Lockheed Martin i MBDA. Zdaniem Tomasza Smury z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego jest to jednak element nacisku na koncern, który ma ułatwić negocjacje stronie polskiej.
– W tym postępowaniu prowadzi z pewnością Raytheon. Natomiast polski rząd chce w pewnym sensie wywrzeć presję na ten koncern, rozmawiając z innymi podmiotami. Tak bym oceniał deklarację o wystosowaniu zapytania o ofertę do koncernu MEADS. To kwestia dodatkowych argumentów w negocjacjach, gdyby rozmowy z koncernem Raytheon okazały się trudniejsze, niż wydawało się do tej pory – uważa Tomasz Smura.

Otrzymano od Stanisława Filipiaka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
julevin




Dołączył: 15 Sty 2008
Posty: 737
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 107 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:22, 27 Sty 2017    Temat postu: List żołnierza – Z portalu J. Zemke.

25 stycznia 2017
Jeszcze jestem oficerem WP, choć pewnie już niedługo… Przeżyłem różne rządy i wielu ministrów, ale nigdy dotąd etos armii, ranga munduru i żołnierski honor nie leżały tak nisko jak obecnie. Wystarczyło niewiele ponad rok, by wszystkie te wartości legły w gruzach. Nie jest to czas dla prawdziwych żołnierzy, dla ludzi honoru. To okres żniw dla koniunkturalistów, osób bez charakteru, bez moralnego kręgosłupa i bez odwagi (nawet tej cywilnej).

Ludzie ci, w zamian za stanowisko, podwyżkę pensji czy przysłowiowy święty spokój, gotowi są firmować największe niedorzeczności i głupoty swoich cywilnych zwierzchników (np. osławiony gen. Głąb). Bo też nigdy dotąd minister ON (a w zasadzie jego „pierwszy kadrowy” Misiewicz) nie uzurpował sobie prawa do tak „ręcznego sterowania” wojskiem i układania kadrowych klocków na najniższych nawet szczeblach dowodzenia.

Trwa permanentna wymiana dowódców. I wcale nie dotyczy to starej PRL-owskiej kadry. Odium nieprawomyślności ciąży na tych, którzy wyznaczeni byli już w III RP, przez poprzedniego, „niesłusznego” ministra. Ich odwołania odbywają się w skandaliczny sposób. Generałów wzywa na rozmowę niewykształcony młodzieniec Misiewicz, który wręcza im bez słowa wytłumaczenia wypowiedzenia. Pułkownicy w jednostkach czekają na swoją kolej, na pismo z MON, w której są tylko dwa zdania (z dniem dzisiejszym zdejmuję ze stanowiska, a w dniu jutrzejszym polecam stawić się do jakiegoś odległego garnizonu).

Zasłużeni dowódcy jednostek zmuszeni są w ciągu jednego dnia opuszczać chyłkiem swoje koszary, jak jacyś przestępcy. Bez godnego, uroczystego pożegnania się z podwładnymi, bez podziękowania ze strony przełożonych, a taką formę drobiazgowo określa przecież Ceremoniał Wojskowy.
Niektórzy jednak opuszczają wojsko z honorem i sami składają dymisje. W tym najważniejsi generałowie WP, którzy nie mogli pogodzić się z tym, że muszą wysłuchiwać „mądrości” i wykonywać polecenia ludzi niemających żadnego pojęcia o obronności, wojsku, uzbrojeniu, szkoleniu… Armia nasza w zasadzie stała się prywatnym poletkiem doświadczalnym Macierewicza i jego pomocników (tzn. pomocników aptekarzy). Bo taki był kaprys prezesa, który takiego człowieka uczynił odpowiedzialnym za nasze bezpieczeństwo, za armię, za 100 tys. żołnierzy. A przecież z różnych przypadłości p. Antoniego wszyscy zdawali sobie sprawę od dawna, bo dlaczegóż to bezczelnie mamiono nas, iż ministrem zostanie Gowin.

Oficerowie czują się więc teraz jak marionetki, jak ołowiane żołnierzyki, którymi bawi się pan minister. Tego przesunie, tamtemu ukręci główkę i wyrzuci z pudełka, innego posadzi wyżej… Prywatna armia, spełnienie chłopięcych marzeń małego Antosia… Najgorzej, że nikt nie ma nad nim kontroli, nikt nad tym nie panuje. Miała być cywilna kontrola nad armią, jako standard demokratycznego państwa. I jest. Ale nie przewidziano przy tym jednego przypadku – kto ma kierować takim nieodpowiedzialnym ministrem i nad nim samym sprawować kontrolę? Premier rządu? Niby tak. Ale pani jest całkowicie nieobecna na tym podwórku. Prezydent, jako zwierzchnik Sił Zbrojnych? Oczywiście, jak najbardziej. Ale też milczy, a obecny był tylko na żołnierskiej wigilii (choć nie; spotkał się ponoć raz z generałami i poprosił ich, żeby mówili szczerze. Jeden w to uwierzył, a po paru dniach już był zwolniony przez ministra).

Wszyscy „odpuścili” sobie wojsko, nikt nie chce wejść w paradę Antosiowi, zabrać mu ulubione zabawki, bo może narazić się na gniew starszego brata (czyt. prezesa). Więc ten robi co chce, co tylko mu się zamarzy, co mu Misiewicz lub dziwne głosy w głowie podpowiedzą. Znamy wszyscy jego teorie nt. Caracali, Mistrali, dronów, broni elektromagnetycznej, wojsk OT, zamachów bombowych itd. Ale wszyscy przywykli już traktować to jak bajki, a ich autora jak dziecko specjalnej troski. I to najbardziej zdumiewa…

Bo przecież obecny minister ON ma ogromną, niczym nieograniczoną władzę. Decyduje o losach wielu ludzi, może też wydawać potężny budżet (37 mld zł.) według własnego widzimisię, bez żadnej kontroli. Na przykład na odszkodowania dla niemoralnych i łapczywych ponad miarę „wdów (hien?) smoleńskich” (patrz zaspakajanie przez wojsko olbrzymich żądań finansowych Błasikowej i Gosiewskiej). Wspomnieć też trzeba o „podkomisji smoleńskiej”, której ponad 20 „ekspertów” również utrzymywanych jest z naszych wydatków na armię.

Macierewicz z upodobaniem testuje godność, poczucie wartości i wytrzymałość psychiczną żołnierzy. Narzuca im nie tylko kult „żołnierzy wyklętych” (np. obowiązkowe oglądanie filmu „Historia Roja”), ale także swoją „religię smoleńską” (np. udział żołnierzy w tzw. miesięcznicach czy też odczytywanie nazwisk „poległych” w Smoleńsku na każdym apelu z udziałem wojska). To również wykorzystywanie żołnierzy do celów partyjnych i kościelnych – np. usługiwanie podczas imprez na „dworze” Rydzyka. Ale na prawdziwie szczytny cel, np. na chore dzieci (WOŚP Owsiaka), to już żołnierze dostali zakaz uczestnictwa.

Najgorsze jest to, że podzielił i skłócił armię, instytucję tak specyficzną, w której jeden na drugim musi polegać, gdzie dowódcom trzeba ufać, a żołnierskie koleżeństwo jest wartością niezwykle ważną. Świadomie, cynicznie dzieli kadrę na tych z LWP, tych z III RP i na swoich wiernych (choć bez kręgosłupa i doświadczenia) potakiwaczy. Tym pierwszym chce obniżyć emerytury, pozbawić stopni, zaliczyć do grona zbrodniarzy komunistycznych (służy temu wniesiony przez niego projekt wojskowej ustawy „dezubekizacyjnej”).

Tych drugich (wyznaczonych na stanowiska w III RP) chce „tylko” zwolnić ze służby. Hołubi natomiast swoich – czyli niedoświadczonych, młodych oficerów, dla których tak zmienił prawo, że mogą awansować od razu o kilka stopni, np. z majora na generała. A że nic nie potrafią? Wszyscy o tym wiedzą, nawet oni sami. Ale najważniejsze, że przyklaskują wszelkim „dobrym zmianom” w wojsku. Cynicznie i z wyrachowaniem – dla awansów i kolejnych podwyżek.

Taka polityka doprowadziła do tego, że kadra wojskowa jest zastraszona i zestresowana, kipiąca emocjami, rozbita wewnętrznie, nieufna wobec siebie, nieufna też wobec państwa, które może pozbawiać praw, podeptać żołnierski honor i żołnierskie życiorysy, podzielić je na słuszne i na niesłuszne. Morale wojska zaczyna sięgać dna. Za chwilę zaczną się pewnie donosy, oskarżenia i wzajemne wyzwiska od „komuchów”, „zdrajców” i „misiewiczów”. Może taki był cel ministra i prezesa? Któż bowiem zna meandry ich myślenia, ich „wojskowej strategii”? To wszystko już jednak coraz mniej ma wspólnego z prawdziwą armią.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mryski




Dołączył: 13 Cze 2009
Posty: 265
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 10:47, 22 Mar 2017    Temat postu:

Wojna na szczytach władzy?

Była szorstka przyjaźń, mamy arogancję władzy. Z tej mąki nie będzie dobrego chleba dla Polski. Ambicja przerosła zdrowy rozsądek i brak jest ośrodka do podjęcia dobrej decyzji.

Gdy Kancelaria Prezydenta, pani premier i MON zapewniają nas, że zmiany kadrowe w armii są procesem naturalnym, na linii Pałac Prezydencki – Klonowa (siedziba MON) iskrzy.
Kancelaria Prezydenta nagłaśnia korespondencję z MON, w której pyta o wakaty wojskowe w placówkach dyplomatycznych. To świadczy o słabości tego ośrodka władzy. O tym, że nie jest w stanie normalnie rozmawiać o sytuacji w armii z Antonim Macierewiczem. Bo o tym, że jest problem z obsadami ataszatów, wiadomo od miesięcy. Na problem ten zwrócił uwagę już jesienią Tomasz Siemioniak (PO). Z jego informacji wynikało, że Macierewicz nie wyznaczył oficerów m.in. w USA (od grudnia 2015 roku), Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Szwecji, Gruzji, Holandii, Bułgarii, Jordanii i Kazachstanie. My napisaliśmy o tym w grudniu. Bartłomiej Misiewicz, rzecznik prasowy MON, tłumaczył wtedy „Rzeczpospolitej": „informuję, że obecnie zachowana jest ciągłość funkcjonowania Polskich Przedstawicielstw Dyplomatycznych, w skład których wchodzą stanowiska ataszatów obrony. Realizowane są wszystkie zadania zgodnie z zakresem działań ataszatów".
Wtedy jakoś nikogo ten problem nie zainteresował, dlatego dziwi, że temat ten wybuchł teraz i ewidentnie jest kreowany przez Kancelarię Prezydenta.
Jak już pisaliśmy na łamach „Rzeczpospolitej", w ciągu roku mundury zdjęło ponad 30 generałów, a także kilkudziesięciu pułkowników. Teraz z armią żegna się gen. Jerzy Gut, szef Dowództwa Komponentu Wojsk Specjalnych. Chociaż nikt tego głośno nie mówi, w tle jego odejścia jest konflikt z szefem resortu obrony.
Generałowie zdejmujący mundury coraz chętniej wypowiadają się w mediach. Dodajmy, że są oni zwykle krytyczni wobec MON. Krytyka sama w sobie nie jest zła, ale staje się niebezpieczna, gdy niektórzy z nich przy okazji ujawniają informacje ważne dla bezpieczeństwa państwa. Ich opinie np. o przegrupowaniu wojsk na wschód czy budowie Wojsk Obrony Terytorialnej biją w fundamenty funkcjonowania Sił Zbrojnych. Na naszych oczach łamana jest dotychczas powszechnie akceptowana zasada, że nie podważa się podstaw działania wojska.
Instytucje publiczne zachowują się tak, jakby tego zjawiska nie zauważały. Jakby państwo było stać na rezygnację z ludzi wykształconych za potężne pieniądze pochodzące z naszych podatków (specjalistyczne szkolenie generała za granicą to koszt od kilkuset tysięcy do 2 mln dol.), ludzi z bojowym doświadczeniem (dowodzili na misjach) i doskonałymi kontaktami z sojusznikami.
Czy stać nas na ten akt rezygnacji w sytuacji, gdy zagrożenie ze wschodu nie maleje, ale przyjmuje bardziej wyrafinowane postaci (wojna informacyjna)?
A może zamiast toczyć jałowy spór, instytucje publiczne powinny się skoncentrować na tym, aby wykorzystać dla bezpieczeństwa państwa generalicję. Wiedząc, że to osoby o silnej osobowości i nieskore do pracy z każdym.
Najprościej byłoby skierować ich na placówki dyplomatyczne (np. na szefów ataszatów) albo do struktur NATO lub UE, gdzie Polska ma słabą reprezentację w tych miejscach.
Dlaczego by nie wykorzystać ich jako mentorów dla młodszych wojskowych? Mając pewność, że nie będą chcieli współpracować z szefem MON, czy takiej roli nie powinna przejąć Akademia Sztuki Wojennej? A może o gest – ponownego wciągnięcia do systemu bezpieczeństwa państwa – powinien pokusić się zwierzchnik Sił Zbrojnych Andrzej Duda? Można wykorzystać ich wiedzę np. w przygotowywanym przez ośrodek prezydencki Strategicznym Przeglądzie Bezpieczeństwa Narodowego, wciągnąć do Narodowej Rady Rozwoju. A może na wzór np. „rady mędrców" NATO zbudować przy prezydencie Radę Generałów? Pomysły można mnożyć.
Na pewno naszego państwa nie stać na to, aby zostawić tych ludzi samym sobie.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
aryski




Dołączył: 13 Cze 2009
Posty: 257
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:13, 18 Sie 2017    Temat postu:

Adam Mazguła do Andrzeja Dudy – Proszę krzyczeć na prezesa PiS i to najlepiej w swoim gabinecie!
Udostępnij Udostępnij 6407 111
Panie Prezydencie – wyjaśnijmy!

Armia ma być polska, nie A. Dudy, nie A. Macierewicza, a tym bardziej nie PiS-u.
Do kogo się więc Pan zwraca podniesionym tonem?

Przecież ten krzyk powinien być skierowany właśnie do Pana. Chyba że Pan Prezydent nie wie, że w kierownictwie MON utrzymuje się na stanowiskach wybitnych dyletantów wojskowych, publicznych krętaczy i Misiewiczów. Nie wie Pan, że Komisja Smoleńska – to bardzo drogie polityczne oszustwo, z hienami cmentarnymi w tle?

Prawie od roku powstają WOT, które podporządkowane są jednej osobie. To przecież wojska wyraźnie polityczne i co? Kto podpisał ustawę? Gdzie był ten, który teraz uważa, że może krzyczeć? Na kogo?

Gdzie Pan był, jak zwalniano hurtem najważniejszych i najbardziej doświadczonych dowódców, a mianowano znajomych i uległych ministrowi, też hurtem?

Czyżby Prezydenta RP nie było przy wdrażaniu polityki zawłaszczania historii Wojska Polskiego, dzieleniu krwi poległych bohaterów za wolność Polski, nazywaniu zdobywców Berlina i Wału Pomorskiego bandytami, przygotowywaniu ustawy o degradacjach żołnierzy oraz o zbiorowej odpowiedzialności wojskowych za histerię partii rządzącej w stosunku do służących wcześniej?

Kogo Pan wzywa do wspólnej odpowiedzialności, jeśli, nawet w Sejmie RP, Pański obóz przyjmuje tryb procedowania nad ustawami, który wyklucza merytoryczną ocenę i dyskusję?

Proszę krzyczeć w gabinecie prezesa PiS albo, jeszcze lepiej, niech Pan krzyczy na niego w swoim gabinecie!

Jako zwykły obywatel oczekuję od Prezydenta RP, że będzie przestrzegał Konstytucji RP, przestanie dzielić Polaków, zachowa spokój i opanowanie w głoszeniu oskarżeń i że będzie konsekwentnie pracował dla wspólnego dobra wszystkich obywateli naszego kraju, dla polskiej armii, a nie dla poklasku wiecowego.

Adam Mazguła


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Nasze Forum "VOX MILITARIS" Strona Główna -> PRZECZYTANE W PRASIE I W INTRNECIE
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5
Strona 5 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin